Strona główna / Biografie, wspomnienia / Pamiętam. Tak, pamiętam...

Aktualności

15.04.2020

Mądra Książka Roku 2019

Z przyjemnością informujemy, że nasze książki nominowano w konkursie Mądra Książka Roku 2019. 

Wywiady

20.07.2020

Astrologiczne bliźniaczki – od pełni zrozumienia do nienawiści...

Zapraszamy do przeczytania wywiadu z Agatą Kołakowską, autorką książki "Uśpione pragnienia".

Posłuchaj i zobacz

20.07.2020

Rozmowa z Wiktorem Krajewskim

Zapraszamy do wysłuchania wywiadu z Wiktorem Krajewskim autorem książki "Chciałbym nigdy cię nie poznać"
Niezwykle intymna książka o relacji z babcią. Wiktor Krajewski pokazuje emocje i porusza!

Bestsellery

TOP 20

  1. Perska kobiecość Laila Shukri
  2. Postscriptum Anna Karpińska
  3. Tajemnice hoteli Dubaju Marcin Margielewski

Fotogaleria

więcej »

Pamiętam. Tak, pamiętam...

Marcello Mastroianni

Piotr Gociek

Nie ma nic gorszego od opasłej i nudnej biografii - no, chyba że autobiografia (opasła i nudna). Jeśli w piekle zwraca się uwagę na dokonania pisarskie umieszczonych tam delikwentów, to mam nadzieję, że dla autorów szczegółowych opisów fryzur guwernantek jest tam spokojny kącik, w którym za karę słuchać będą po wieki wieków dwustustronicowych scen proszonych kolacji.

Bio- i autobiograficzne szaleństwo przejawia się również w zwyrodnieniu zupełnie innego rodzaju. Półki w księgarniach uginają się od skompilowanych w naprędce książeczek o gwiazdkach telewizji, filmu, piosenki czy sportu. Recepta jest prosta: pół kilo zdjęć, tuzin artykułów z bulwarowej prasy, chwytliwy tytuł, papier kredowy - i gotowe.

Pamiętam. Tak, pamiętam... Marcello Mastroianniego to idealna propozycja dla tych, którym nie odpowiada żadne z powyższych ekstremów. Zaczęło się od filmowego portretu aktora, nakręconego przez Annę Marię Tato w 1996 roku. Powstały w ten sposób dokument był z powodzeniem wyświetlany przez telewizyjne stacje z całego świata (także Telewizję Polską). Miał również krótki żywot kinowy - ponieważ powstał na taśmie 35 mm można było go wyświetlać na dużym ekranie. Dzięki temu film trafił do programu kilku prestiżowych festiwali filmowych (na przykład w ubiegłym roku w Wenecji).

Książka Pamiętam. Tak, pamiętam... to zapis wypowiedzi Mastroianniego zarejestrowanych na potrzeby wspomnianego filmu. O dziwo forma luźnych spostrzeżeń, wspomnień, cytatów z ulubionych utworów, fragmentów ról itp. broni się na papierze bardzo dobrze. Aktor był uroczym rozmówcą i wspaniałym gawędziarzem; całe swoje życie pracował przecież nie tylko obrazem, ale i słowem. Jego opowieści są precyzyjne, wciągające, pięknie podane i bogate w szczegóły; nieważne czy Mastroianni wspomina rodzinne święta z czasów młodości, czy odwiedziny u umierającego Felliniego. Tak, wiem, pisząc czy opowiadając autobiograficzne historyjki łatwo jest łgać i ubarwiać, a pamięć lubi zawodzić. Lektura wspomnień Mastroianniego jest jednak tak wciągająca, ze wypada zawołać "nawet jeśli to nie jest prawdziwe, to pięknie wymyślone"!

Opisując książkę od strony jej wartości merytorycznej trzeba powiedzieć, że zwolennicy całościowych analiz czy podsumowań nie mają w niej czego szukać. Zadowoleni będą natomiast łowcy szczegółów: dowiedzą się, że Mastroianni czytywał komiksy o Flashu Gordonie, opowiadania Bradbury'ego, uwielbiał Blade Runnera i wypalił milion papierosów. Że Theo Angelopulos zwykł pracować z wyjątkowo skromną ekipą, na ścianie w domu Martina Scorsese wisi polski plakat filmowy Rozwodu po włosku, a Gloria Swanson proponowała Mastroianniemu występy w amerykańskich musicalach.

Co ciekawe, te szczegóły podane są w sposób nienachalny, aktor nie popada w łatwiznę epatowania widza/czytelnika nazwiskami sław, które go otaczały. Zapach śniadania w portugalskim hoteliku jest równie ważny jak przywary wybitnych reżyserów. Mozaikowa forma książki sprawia, że wszystkie te historyjki możemy czytać niezależnie od innych, tak jak hasła w słowniku, który bezładnie kartkujemy dla przyjemności. Szczerze mówiąc polecam przeczytanie tej książki dwa razy: najpierw na wyrywki, a potem od początku do końca.

Jest to jednocześnie książka, która dostarcza fascynującego materiału do przemyśleń na temat aktorstwa: tej niezwykłej mieszanki wielkości i tandety. Aktorzy bywają jak duże dzieci, zaraz po celnej uwadze na temat roli, reżysera, filmu, książki, potrafią palnąć piramidalną bzdurę, potworny banał albo uwagę, która usłyszana z ust nie-aktora nie wzbudziłaby najmniejszego zainteresowania. Zupełnie jakby życie spędzone w teatrze iluzji zachwiało ich poczuciem rzeczywistości, narzuciło inną hierarchie wartości. Jesteśmy tym, kogo udajemy - rzecze Vonnegut w powieści Matka noc - uważajmy więc, kogo udajemy. I tak, w opowieściach Mastroianniego obok genialnych dowcipów ("oglądam wszystkie filmy przyrodnicze z wyjątkiem tych o ptakach. Interesują mnie wyłącznie ssaki: ptaki i ryby są nic nie warte") trafiają się nieciekawe truizmy (choćby gdy lamentuje nad telewizją) albo napuszone perory (jak pierwsze strony książki opowiedziane czymś w rodzaju whitmanowskiego białego wiersza).

Jednak nawet gdy wypowiedzi Mastroianniego drażnią banalnością albo irytują pompą (na szczęście bardzo rzadko!) - czyta się je znakomicie. A kiedy po zamknięciu książki włączymy telewizor i słuchając przez chwilę zwierzeń niejednej współczesnej gwiazdeczki, dojdziemy do wniosku, że tracimy wiarę w intelekt aktorów, wtedy powrót do lektury Pamiętam. Tak, pamiętam... będzie nie tylko znakomitą odtrutką. Przywróci też stosowne proporcje.

Latarnik