Strona główna / Kryminał/Sensacja/Thriller / Ostatni posterunek

Aktualności

22.09.2020

Nie żyje Darek Milewski

Z ogromnym smutkiem zawiadamiamy, że 20 września 2020 r. zmarł Darek Milewski, autor książki „Mały wielki tydzień”, w której opisał – jednym, sprawnym palcem – jak żyje się ze stwardnieniem zanikowym bocznym ALS. Miał 57 lat. Rodzinie i bliskim składamy najszczersze wyrazy współczucia.

Wywiady

10.09.2020

W "Postscriptum” Małgorzata spotka nadawcę listu, ale nie zdradzę..."

Zapraszamy do przeczytania wywiadu z Anną Karpińską autorką książki "Postscriptum".

Posłuchaj i zobacz

07.09.2020

MOŻE PORA Z TYM SKOŃCZYĆ i posłuchać audiobooka?

Zapraszamy do wysłuchania fragmentu audiobooka "Może pora z tym skończyć" autorstwa Iaina Reida w znakomitej interpretacji Anny Szymańczyk.

Bestsellery

TOP 20

  1. Kobiety '44. Prawdziwe historie kobiet w powstańczej Warszawie Agnieszka Cubała
  2. Perska kobiecość Laila Shukri
  3. Pałac w Moczarowiskach Jacek Skowroński, Maria Ulatowska

Fotogaleria

więcej »

Ostatni posterunek

Patricia Cornwell

Magdalena Michalska

Piękna i bestia, czyli kobiety na tropie

"Ostatni posterunek" Patricii Cornwell to porządna pisarska robota

Cornwell to autorka co najmniej zdolna. Radzi sobie dobrze zarówno na polu historycznym (świetna książka o Kubie Rozpruwaczu), jak i fabularnym. Kilka powieści o pani koroner z amerykańskiej Wirginii zostało amerykańskimi bestsellerami, a wydany właśnie w Polsce "Ostatni posterunek" potwierdza, że na popularność zasłużyła.

Doktor Kay zostaje zaatakowana przez mordercę, którego od dłuższego czasu śledziła we współpracy z Interpolem w USA i w Europie. Udaje jej się ujść cało, a napastnik, którego podczas szamotaniny oślepia formaliną (czego to koroner nie ma w domu), zostaje ujęty. Podejrzany cierpi na rzadką mutację genetyczną - jego ciało pokrywają długie, cienkie włosy. Policja zwie go więc Wilkołakiem. Ale on nie przyznaje się do winy. Bohaterka, oglądając taśmy z przesłuchań, zaczyna mieć wątpliwości, głos mężczyzny, który ją napadł, nie przypomina głosu oskarżonego. Do sprawy włącza się nowojorska pani prokurator, która kilka lat wcześniej prowadziła podobną sprawę. Zmasakrowana kobieta miała pogryzione stopy i dłonie, podobnie jak ofiary z Wirginii. Pani koroner nie tylko musi stawić czoło trudnemu śledztwu, niechęci do wtykającej we wszystko nos delegatce z Nowego Jorku, fizycznej niedyspozycji spowodowanej walką z Wilkołakiem, ale i poważnie nadszarpniętym zaufaniem między nią a instytucją, w której pracuje.

Dawniej panowała w kryminałach moda, by mordercą okazywała się osoba najmniej podejrzana. Teraz obserwujemy nową tendencję - wielu pisarzy każe szukać rozwiązania zagadki w przeszłości bohatera, robić z nim wycieczki w zapomniane czy wyparte zdarzenia z ich życia prywatnego. Podobnie jest u Cornwell, choć na razie ten schemat nie nudzi.

Pierwszy raz czytelnicy spotkali panią koroner w powieści "Post mortem", gdzie śledziła seryjnego mordercę kobiet, który miał dziwny zwyczaj atakowania swoich ofiar wyłącznie wczesnym porankiem w sobotę. Książka z miejsca zdobyła najważniejsze nagrody dla pisarzy kryminałów po obu stronach oceanu. W najnowszej w USA powieści Patricii Cornwell "Trace", która już została okrzyknięta najlepszym kryminałem roku, pani koroner z wolnej stopy pomaga policji w rozwikłaniu tajemniczej śmierci czternastolatki.

Kobiece bohaterki literatury kryminalnej rosną w siłę. O ile w klasycznej powieści detektywistycznej występują prawie wyłącznie mężczyźni, poza nielicznymi wyjątkami, np. panną Marple, ale i ona, i jej koledzy pozbawieni są tak naprawdę cech swojej płci, a są jedynie, by tak rzec, logicznymi automatami. Współczesny kryminał polubił kobiety detektywów. Zapewne wynika to z tego, że coraz większą i liczącą się grupę czytelników tej literatury stanowią kobiety. Particia Cornwell na tej fali nie tylko czyni główną bohaterką swojego cyklu kobietę, ale także jej świat złożony jest prawie wyłącznie z przedstawicielek płci pięknej (stałą bohaterką jest jej siostrzenica - lesbijka Lucy, a ofiary morderstw to też zazwyczaj kobiety).

Książki Cornwell satysfakcjonują czytelnika naprawdę porządną pisarską robotą. Autorka, która podkreśla, że kluczowe dla pisarza jest żyć w świecie, który opisuje, przez sześć lat pracowała jako ochotniczka w biurze koronera stanu Wirginia, zanim napisała pierwszą powieść kryminalną.

Jedno tylko poważnie drażni przy lekturze. Wydawca niestety w streszczeniu na okładce książki zdradza przewrotki fabuły. Reklama ma przecież zachęcić do lektury, a nie odsłonić całą intrygę. Miłośnikom kryminału polecam więc nową powieść Cornwell. Nie czytajcie okładki.

Gazeta Wyborcza, 22 marca 2005