Strona główna / Popularnonaukowe / Moralne zwierzę

Aktualności

18.01.2022

PORZUCIŁAM ISLAM, MUSZĘ UMRZEĆ - spotkanie premierowe z Marcinem Margielewskim

We wtorek 25 stycznia o godz. 20:00 zapraszamy na wirtualną premierę książki "Przuciłam islam, muszę umrzeć" z udziałem Marcina Margielewskiego.

Wywiady

25.08.2021

"Tajemnica Wzgórza Trzech Dębów". Wywiad z Piotrem Borlikiem

Zapraszamy do przeczytania wyjątkowego wywiadu z Piotrem Borlikiem. Z autorem książki "Tajemnica Wzgórza Trzech Dębów" rozmawiał Marcin Waincetel z Lubimyczytac.pl.

Posłuchaj i zobacz

27.11.2021

Rozmowa z Katarzyną Puzyńską

Zapraszamy do wysłuchania podcastu Katarzyną Puzyńską, autorką ksiązki "Chąśba".

Bestsellery

TOP 20

  1. Chąśba Katarzyna Puzyńska
  2. TOPR 2. Nie każdy wróci Beata Sabała-Zielińska
  3. Arabska kochanka Tanya Valko

Moralne zwierzę

Robert Wright

Psychologia ewolucyjna

Kiedy w 1859 roku ukazało się wiekopomne dzieło Karola Darwina O powstawaniu gatunków, nikt, łącznie z autorem, nie zadawał sobie zapewne pytania, co teoria doboru naturalnego ma do zaoferowania zwyczajnym ludziom? Innymi słowy, czy może pomóc w ustaleniu, do jakich celów warto dążyć. Dziś stało się to możliwe za sprawą nowej i stale rozwijającej się dziedziny naukowej, która w pewnym stopniu spełniła nadzieję na powstanie nowej nauki o umyśle. Jest nią psychologia ewolucyjna, która łącząc psychologię i biologię ewolucyjną przełamuje stereotypy myślowe, analizuje ludzkie zachowania z punktu widzenia neodarwinowskiego paradygmatu.

Gorącym jej orędownikiem jest Robert Wright. Próbuje on udowodnić proroczy pogląd Darwina, że psychologia zostanie oparta na nowych podstawach. Analizuje biologiczne uwarunkowania zachowań właściwych homo sapiens, jego myśli i emocji. Jak podkreśla, jednym z jego celów było znalezienie praktycznych zastosowań psychologii ewolucyjnej. Przede wszystkim jednak chciał ukazać jej podstawowe zasady: to, jak kunsztownie teoria doboru naturalnego, we współczesnym rozumieniu, ukazuje zarys ludzkiej psychiki. Pisze we wstępie, że książka, która odnosi się do kwestii życia codziennego, nosi miejscami znamiona poradnika. Wielu tych cech jednak jej zabraknie. Jej kilkuset stron nie wypełniają zwięźle rady i pokrzepiające zapewnienia. Darwinowski pogląd na świat nie uprości waszego życia, pod pewnymi względami je skomplikuje, ukazując w jaskrawy sposób moralnie wątpliwe zachowania, do których mamy sklonność, a których dwuznaczny charakter ewolucja sprytnie przed nami ukryta. Tych nielicznych, wrażliwych i podnoszących na duchu zaleceń, które potrafię odnaleźć w nowym darwinowskim paradygmacie, jest nieporównywalnie mniej niż trudnych i kosztownych kompromisów, dylematów i zagadek, jakie nam proponuje.
Po książkę mogą sięgnąć zarówno przedstawiciele rozlicznych dziedzin nauki, jak i miłośnicy biografii. Jej autor, prezentując darwinowski punkt widzenia, posłużył się Darwinem jako eksperymentem. Poszczególne rozdziały książki ukazują wydarzenia z jego życia i poglądy naukowe. Jego myśli, uczucia i zachowanie posłużyły do zilustrowania zasad psychologii ewolucyjnej. Ich źródłem jest napisana w 1876 r. autobiografia Darwina. Tak więc dowiadujemy się, że zaplanowano dla niego karierę lekarza, zgodnie z tradycją rodzinną. Jednak tego planu nigdy nie zrealizował. Karol, miast chodzić na wykłady z anatomii, wolał wypływać z rybakami na połów ostryg, by następnie przeprowadzać na nich sekcje czy brać lekcje wypychania zwierząt. Gdy Darwin senior spostrzegł, iż syn schodzi z wytyczonej drogi, zasugerował mu karierę duchownego. A wszystko dlatego, że obawiał się, by syn nie stał się „rozpróżniaczonym sportowcem, na co się wówczas zanosiło”. I choć ojciec Darwina nie wierzył w Boga, a jego syn nie wyróżniał się szczególną pobożnością, Karol odbył w Uniwersytecie Cambridge studia przygotowujące go do stanu duchownego. Uległ niniejszym namowom ojca, który reprezentował popularny wówczas pogląd, iż zoologia, którą pasjonował się młody Karol, i teologia to dwie strony medalu. Jeśli wszystkie żyjące stworzenia byly dziełem Boga, zgłębienie tego, w jaki sposób zostały zaprojektowane, oznaczało studiowanie boskiego geniuszu. (...) W praktycznym sensie z teologii naturalnej wynikało to, że wiejski duchowny mógł bez poczucia winy poświęcać większość czasu na badanie przyrody i pisanie o niej. Darwinowi nie dane było jednak skupić się na modlitwie. Niebawem po zakończeniu studiów przyjął posadę przyrodnika i wyruszył w długą podróż na okręcie „Beagle”. A ciąg dalszy przeszedł do historii...

Forum Akademickie, luty 2005