Strona główna / Literatura światowa / Czarownik swojego plemienia

Aktualności

18.01.2022

PORZUCIŁAM ISLAM, MUSZĘ UMRZEĆ - spotkanie premierowe z Marcinem Margielewskim

We wtorek 25 stycznia o godz. 20:00 zapraszamy na wirtualną premierę książki "Przuciłam islam, muszę umrzeć" z udziałem Marcina Margielewskiego.

Wywiady

25.08.2021

"Tajemnica Wzgórza Trzech Dębów". Wywiad z Piotrem Borlikiem

Zapraszamy do przeczytania wyjątkowego wywiadu z Piotrem Borlikiem. Z autorem książki "Tajemnica Wzgórza Trzech Dębów" rozmawiał Marcin Waincetel z Lubimyczytac.pl.

Posłuchaj i zobacz

27.11.2021

Rozmowa z Katarzyną Puzyńską

Zapraszamy do wysłuchania podcastu Katarzyną Puzyńską, autorką ksiązki "Chąśba".

Bestsellery

TOP 20

  1. Chąśba Katarzyna Puzyńska
  2. TOPR 2. Nie każdy wróci Beata Sabała-Zielińska
  3. Arabska kochanka Tanya Valko

Czarownik swojego plemienia

Amos Oz

Tadeusz Nyczek

Sprawiedliwy w krainie Oz

Eseje Amosa Oza o Izraelu przywracają wiarę w rozum nawet tam, gdzie innym zaślepienie ten rozum odejmuje.

Wielu jest pisarzy czy artystów bardzo wybitnych, ale niewielu rozumnych. W dziełach olśniewają stylem i wyobraźnią, ale w deklaracjach duchowo-światopoglądowych durnie albo ślepcy. A to dają się uwieść cynicznym tyranom, a to gładko przechodzi im przez usta frazes o wyższości jednego narodu nad drugim. Zaś nawet jak rozumu i rozsądku im dostaje, brak dostatecznego talentu gwarantującego powszechną słyszalność głosu. Na tym tle tacy Vaclav Havel czy Amos Oz wydają się darem. dobrego losu zesłanym na umordowaną głupstwem ziemię. Obaj znakomici pisarze, obaj przenikliwi politycy, obaj wreszcie obdarzeni tym szczególnym rodzajem charyzmy powodującej, że słuchają ich nawet we własnym kraju. Co, jak wiadomo, jest najtrudniejsze.
Havel był dysydentem, potem prezydentem Czech. Oz jest od lat jednocześnie dysydentem i duchowym prezydentem Izraela, czarnoksiężnikiem z krainy Oz, jak często się o nim mawia trawestując znaną baśń. Niby pisze tylko powieści, opowiadania i eseje na tematy literacka. Od czasu do czasu jednak występuje jako działacz społeczny i publicysta spierający się o kształt moralny i polityczny swojej żydowski ojczyzny.
Urodzony w Jerozolimie 65 lat temu wciąż pozostaje wierny tej szalonej, pogruchotanej wojnami ziemi, na której Żydzi i Arabowie bezskutecznie usiłują pomieścić się w poczuciu wzajemnej dumy i krzywdy. Jego książki, z których kilka ukazało się po polsku - m.in.: „Czarna skrzynka”, „Mój Michał”, „Firma”, „Tam, gdzie wyją szakale”, „Nie mów noc” - są krystalicznie czystymi i chirurgicznie precyzyjnymi opowieściami o niezwykłości życia w tym niezwykłym kraju. Ale Izrael nie darmo jest miejscem, w którym dzieci rodzą się z książką w jednej ręce, a z karabinem w drugiej.
Artykuły i eseje zebrane w tomie o prowokacyjnym tytule „Czarownik swojego plemienia” ukazują tego drugiego Oza, walczącego. Tyle, że nie z kimś, ale o coś - o sens i jakość istnienia swojej dziwnej i trudno zrozumiałej nawet dla siebie samej ojczyzny. Oz, dawny mieszkaniec kibucu i świetny znawca problemów Izraela, jest w tych esejach historykiem i politykiem, ironicznym filozofem i chłodnym reporterem jednocześnie. Cierpliwie, na naszych oczach, rozplątuje nitka po nitce twardy węzeł gordyjski, stosunki izraelsko-palestyńskie. Opowiada o dawnych czasach Izraela, kiedy wszystko było o wiele prostsze, jako że każdy początek zdaje się nieść nadzieję na osiągnięcie choćby namiastki raju na ziemi. I o czasach późniejszych, po Holocauście i gwałtownym napływie żydowskich uciekinierów z Europy, kiedy wszystko zaczęto się gmatwać. A zwłaszcza gdy Żydzi ze zdumieniem odkryli, że inni już nimi nie tyle gardzą, ile się ich boją. Stali się z czasem narodem wojowników.
Wiedza nasza o wczorajszym i dzisiejszym Izraelu jest nikła i pełna uprzedzeń, nierzadko podszyta irracjonalnym antysemityzmem. Czytamy gazety, oglądamy telewizję, patrzymy na rozwalone wybuchami domy, zapyloną pustynną ziemię. l na polityków izraelskich i palestyńskich z fałszywymi uśmiechami. Błyskotliwe eseje Amosa Oza przywracają wiarę w rozum nawet tam, gdzie innym zaślepienie ten rozum odejmuje. Jeśli ktoś chce się dowiedzieć z pierwszej ręki i z pierwszego umysłu Izraela, co tam jest grane, kto kim gra i o co ta wieloletnia gra się toczy, niech pilnie wczyta się w te teksty. Lektura tej niewielkiej, a wielce pożywnej książki zostanie mu na długo w pamięci. A kiedy w jakiejkolwiek formie zetknie się potem ze słynnym „problemem palestyńsko-izraelskim”, będzie umiał łatwiej oddzielić głupstwo od sensu. A kiedy w jakiejkolwiek formie zetknie się potem ze słynnym „problemem palestyńsko-izraelskim”, będzie umiał łatwiej oddzielić głupstwo od sensu.

Przekrój, 10 października 2004