Strona główna / Fantastyka / Joyland

Aktualności

26.10.2020

Najlepsza książka na jesień!

Z radością informujemy, że książka "Osiedle Sielanka. Nieznajoma" Małgorzaty Gutowskiej-Adamczyk zdobyła nagrodę czytelników na najlepszą książkę na jesień 2020 w głosowaniu organizowanym przez serwis Granice.pl.

Wywiady

10.09.2020

Zapraszamy do przeczytania wywiadu z Anną Karpińską autorką książki "Postscriptum"

Zapraszamy do przeczytania wywiadu z Anną Karpińską autorką książki "Postscriptum".

Posłuchaj i zobacz

26.11.2020

Czy prawdą jest, że kto usłyszy dźwięk wrzeciona kikimory, ten umrze?

Zapraszamy do obejrzenia nagrania zapowiadającego najnowszą książkę Katarzyny Puzyńskiej "Śreżoga".

Bestsellery

TOP 20

  1. Arabska wendeta Tanya Valko
  2. Nareszcie w Dudapeszcie Aleksander Daukszewicz, Krzysztof Daukszewicz
  3. Apteka pod Złotym Moździerzem. Obca Lucyna Olejniczak

Fotogaleria

więcej »

Joyland

Stephen King

Tymoteusz ‘Shadowmage’ Wronka

Obyczajówka z trupem w tle

Stephen King świetnie radzi sobie z obyczajową gawędą, spychając w ten sposób wątki nadnaturalne i kryminalne na dalszy plan. W odróżnieniu od kilku z jego ostatnich powieści znacznie mniej jest pisania dla zapełnienia stron: w „Joylandzie” niemal każda scena coś wnosi do obrazu całości.

Stephen King, chociaż nazywany jest królem horroru, w powieściach wykorzystuje (szczególnie ostatnio) także inne konwencje. Przykładem może być „Joyland”, powstały w wyniku zamówienia na kryminał: gatunek literacki, z którym amerykański pisarz do tej pory miał nieliczne (i według wielu fanów) niezbyt udane przygody. Najnowsza powieść Kinga tych obiekcji raczej nie rozwieje, gdyż wątek kryminalny stanowi w niej jednak tylko margines. Nie zmienia to faktu, że jest to powieść jak najbardziej udana.
Akcja powieści, jak sama jej nazwa wskazuje, dzieje się w latach 70. ubiegłego wieku w amerykańskim wesołym miasteczku. Devin Jones, dość naiwny i pełen ideałów student ze złamanym sercem, zatrudnia się w nim na lato. Nieoczekiwanie staje się to początkiem szalonej przygody, zawiązania przyjaźni na całe życie, a także przeżycia momentów szczęśliwych i wzruszających. Wiele miejsca poświęcone zostało przedstawieniu życia pracowników lunaparku, oddaniu specyfiki ich wypowiedz i sposobu jego funkcjonowania. Bohater zaprzyjaźnia się również ze śmiertelnie chorym chłopcem; relacja ta odciska na nim piętno.
Przeżycia głównego bohatera sprawiają, że przechodzi przez próg dorosłości. Do Joylandu Devin przybył jeszcze jako nastolatek z typowymi dla tego wieku problemami i marzeniami, ale po kilku miesiącach opuścił go już jako mężczyzna. Odpowiedzialność, kontakt ze śmiercią, a także poświęcenie wiele uczą go o życiu i sprawiają, że zaczyna wykazywać się inicjatywą, a także brać stery życia we własne ręce. Kingowi udaje się wiarygodnie odmalować postawy i reakcje postaci, co w efekcie sprawia, iż obyczajowa strona powieści prezentuje się bardzo dobrze.
King nie byłby sobą, gdyby do fabuły nie wplótł wątku fantastycznego. Jest nim pojawiający się w lunaparku (i widoczny tylko dla nielicznych pracowników) duch zamordowanej brutalnie dziewczyny. Intryguje to Devina i skłania do własnych poszukiwań, ale przez dwie trzecie książki nie stanowią one sedna opowieści. Dopiero gdy sezon w parku rozrywki dobiega końca i pracownicy mają nieco więcej czasu, wątek ten nabiera znaczenia, prowadząc do nieuniknionej konfrontacji. O ile wątek nadnaturalny jest w „Joylandzie” pretekstowy, to kryminalnemu King poświęcił więcej miejsca, ale też da się wyczuć, że nie włożył w niego całego serca, jak to miało miejsce w przypadku opisywania obyczajowego tła. Widoczne jest to szczególnie w końcowym zwrocie akcji i w niepasującej do całości sensacyjnej scenie finałowej. Autor hołduje starej zasadzie, że należy podejrzewać najmniej prawdopodobne rozwiązanie, ale jednocześnie nie daje poszlak, by było możliwe wytypowanie zabójcy przez czytelnika inaczej niż przez przekorę.
Amerykański pisarz ma rzadką umiejętność pisarskiej gawędy. Potrafi pisać o sprawach zwyczajnych w sposób zajmujący. W niektórych książkach zdarzało mu się z tym przesadzać i przysłowiowo lać wodę, rozdymając treść do zbędnych rozmiarów, ale w „Joylandzie” potrafił się powstrzymać, tworząc obyczajową historię jednocześnie zwięzłą i zajmującą. W tym świetle elementy kryminalne i fantastyczne zdają się być zbędne, ale ich obecność, mimo pewnych niedociągnięć, stanowi miłe urozmaicenie. King pokazuje, że wykorzystując klasyczne schematy fabularne i niemal archetypiczne postaci, nadal można stworzyć intrygującą, wciągającą i wzruszającą opowieść. Trzeba do tego tylko - a w zasadzie aż - talentu.