Strona główna / Kryminał/Sensacja/Thriller / Krew na placu Lalek

Aktualności

18.01.2022

PORZUCIŁAM ISLAM, MUSZĘ UMRZEĆ - spotkanie premierowe z Marcinem Margielewskim

We wtorek 25 stycznia o godz. 20:00 zapraszamy na wirtualną premierę książki "Przuciłam islam, muszę umrzeć" z udziałem Marcina Margielewskiego.

Wywiady

25.08.2021

"Tajemnica Wzgórza Trzech Dębów". Wywiad z Piotrem Borlikiem

Zapraszamy do przeczytania wyjątkowego wywiadu z Piotrem Borlikiem. Z autorem książki "Tajemnica Wzgórza Trzech Dębów" rozmawiał Marcin Waincetel z Lubimyczytac.pl.

Posłuchaj i zobacz

27.11.2021

Rozmowa z Katarzyną Puzyńską

Zapraszamy do wysłuchania podcastu Katarzyną Puzyńską, autorką ksiązki "Chąśba".

Bestsellery

TOP 20

  1. Chąśba Katarzyna Puzyńska
  2. TOPR 2. Nie każdy wróci Beata Sabała-Zielińska
  3. Arabska kochanka Tanya Valko

Krew na placu Lalek

Krzysztof Kotowski

Marta Pilarska

Krew na placu Lalek

Ta książka przygniotła moje myśli. Spadła na nie z wysoka, a ja nie byłam przygotowana.

Trzech policjantów – Chudy, Szuchcik i Dareczek. Chudy leży w szpitalu, stracił przytomność na miejscu zdarzenia. Mówi coś o zwłokach, których jego współpracownicy nie mogą znaleźć. Upiera się przy swoim – wie, że tam, gdzie był na prywatnej, samozwańczej akcji, leżała nieprzytomna kobieta. Daje Dareczkowi i Szuchcikowi jej pamiętnik i przykazuje, żeby przeczytali do końca, nim osądzą jego i nieistniejącą ją. Policjanci, dość sceptycznie nastawieni, przekonani, że kolega zbyt mocno uderzył się w głowę, otwierają dziennik i natrafiają na najdziwniejszą sprawę w swojej karierze.

Początek sugerował kryminał. Seria „Asy kryminału”, w której książka została wydana, sugerował kryminał. Nazwisko autora sugerowało kryminał. Nie spodziewałam się więc, że między rasowym policyjnym śledztwem, zaginioną kobietą, zaginioną dziewczynką i chorym policjantem dostanę traktat filozoficzny. Łatwopołykalny. Wciągający. Fascynujący i dający do myślenia.

Akcja dzieje się dwutorowo – oprócz Szuchcika i Dareczka mamy też Marię. To matka kilkunastoletniej Martyny, która zaginęła. Maria chce ją za wszelką cenę odnaleźć - jedzie do małego miasteczka, w którym widziano Martynę po raz ostatni. Tam ulega pokusie (ja wyczytałam między wierszami, że jest alkoholiczką…) – pije z dwoma bezdomnymi kobietami i rano budzi się w pałacyku (w którym mieszkał Ogiński) – bez dokumentów i bez pieniędzy. Nad nią stoi ośmioletnia dziewczynka, której udaje się powiedzieć jedynie „Pomóż mi, pomóż mi, pomóż mi…” i tak nieskończoną ilość razy. Nie wiadomo, co tak przestraszyło dziecko, nie wiadomo kim jest i skąd znalazła się w pałacyku. Mistrzowski pomysł – coś na pograniczu fantastyki, thrillera parapsychologicznego i typowego kryminału. Jakiś miks, koktajl Mołotowa, który uderzy mnie tak mocno, że do teraz mam ślady. Cały dzień myślałam o tej książce, myślałam o jej przesłaniu. Rozgryzałam jej myśl przewodnią – że na świecie nie jesteśmy sami, że ktoś za nami stoi, ktoś, kto pomaga nam przejść przez życie, poświęca samego siebie w imię tego, żeby ktoś mógł przetrwać. Patetycznie to brzmi, mocno naciągnie – jak hymn pochwalny na czyjąś cześć. Ale ta książka nie ma w sobie nic z pomnika – jest kawałkiem świetnej literatury rozrywkowej, która zjeżyła mi włosy i pozostawiła niepokój w sercu na parę godzin. Nie mogłam przez nią spać i nakryłam się kołdrą po same uszy. Bo jednocześnie to zapis niewyobrażalnego okrucieństwa, jakim cechują się nasze czasy, to kronika ludzkiego strachu i bezgranicznej ufności dziecka w dobroć dorosłych – zaufania, które bardzo prosto jest połamać – jak pudełko kolorowych kredek.

Okładka mówi wszystko o strachu, zawartym między linijkami tej książki. Tytuł mówi wszystko o niepokoju, jakim nacechowana jest ta historia. Nazwisko to jedno z tych, dzięki którym literaturę z naszego podwórka można też nazwać dobrą (choć bronimy się przed nią czasem bardzo zaciekle). 

Tym razem osądziłam po pozorach. Tym razem zachwyt. 

Recenzja pochodzi z bloga zkafkanadmorzem.blogspot.com