Strona główna / Kryminał/Sensacja/Thriller / Krew na placu Lalek

Aktualności

24.01.2022

Barbara Krafftówna nie żyje

Z wielkim smutkiem przyjęliśmy wiadomość o śmierci Barbary Krafftówny, prawdziwej mistrzyni teatru, piosenki i kabaretu. Niezapomnianej aktorki legendarnego Kabaretu Starszych Panów.

Wywiady

25.08.2021

"Tajemnica Wzgórza Trzech Dębów". Wywiad z Piotrem Borlikiem

Zapraszamy do przeczytania wyjątkowego wywiadu z Piotrem Borlikiem. Z autorem książki "Tajemnica Wzgórza Trzech Dębów" rozmawiał Marcin Waincetel z Lubimyczytac.pl.

Posłuchaj i zobacz

24.01.2022

Rozmowa z Rachelą Berkowską

Zapraszamy do wysłuchania podcastu z Rachelą Berkowską, autorką ksiązki "Życie za szczyt. Polacy w Himalajach i Karakorum".

Bestsellery

TOP 20

  1. Chąśba Katarzyna Puzyńska
  2. TOPR 2. Nie każdy wróci Beata Sabała-Zielińska
  3. Arabska kochanka Tanya Valko

Krew na placu Lalek

Krzysztof Kotowski

Dorota A. Rusek

Pamięć bez wzajemności

Najnowszą książkę Krzysztofa Kotowskiego „Krew na placu Lalek” wydawca powinien okleić żółtymi znakami ostrzegawczymi z napisem: UWAGA! WCIĄGA! – nie czyniąc tego, naraża nieświadomych zagrożenia czytelników na gwałtowne zmiany planów i harmonogramów, jeśli otworzą ją z zamiarem przeczytania kilku stron, a odłożą dopiero po przeczytaniu czterystu. 

Punktem wyjścia fabuły powieści jest zdarzenie następujące: młoda kobieta, Maria Chorodecka, budzi się na podłodze w niszczejącym od lat pałacyku. W ustach ma piasek i tynk odpadający ze ścian, a w pamięci – wspomnienie po menelkach, z którymi poprzedniego wieczoru nadużyła wytworów przemysłu monopolowego. Współuczestniczki libacji już się ulotniły, opróżniając przedtem kieszenie Marii i zabierając jej torbę podróżną, ale Maria nie jest sama – kiedy unosi głowę, widzi nad sobą twarz ośmioletniej dziewczynki. Przerażonej dziewczynki. 

Pięć tygodni wcześniej zaginęła szesnastoletnia córka Marii, a pobyt w tym miasteczku, w którym właśnie została okradziona, był kolejnym etapem poszukiwań – Maria dotarła do niego poprzedniego dnia, po otrzymaniu informacji, że w okolicy widziano jej córkę. Zdążyła już odwiedzić miejscowy komisariat, więc właśnie tam postanowiła odprowadzić zagubioną i wystraszoną ośmiolatkę. Jednak tym razem rozmowa z policjantem nie przebiegła tak, jak Maria oczekiwała – funkcjonariusz nie tylko nie pamiętał jej wcześniejszej wizyty, ale nawet nie znalazł meldunku z jej nazwiskiem w zgromadzonych dokumentach, a kiedy na chwilę opuściła pokój przesłuchań, oczekujący na korytarzu petent, André Prado, ostrzegł ją, że prawdopodobnie za chwilę zostanie zatrzymana i… zaproponował jej pomoc. 

Jakie intencje może mieć mężczyzna, który zabiera z komisariatu podejrzewaną o dokonanie przestępstwa kobietę i zagubioną dziewczynkę? Co może je spotkać w usytuowanym na odludziu domu tego mężczyzny? Uchylę rąbka tajemnicy i zdradzę, że André usprawni komunikację między Marią i jej tymczasową podopieczną, wyjaśniając, że dziewczynka cierpi na afazję nominalną (ma trudności z nazywaniem rzeczy) i trzeba z nią rozmawiać uwzględniając tę przypadłość, oraz udzieli Marii pożyczki na podróż powrotną do domu. 

A teraz zamknijcie oczy i wyobraźcie sobie, że podczas pobytu w jakimś obcym mieście ktoś kradnie wam dokumenty i klucze od domu; wracacie do siebie, a tu okazuje się, że w waszym mieszkaniu mieszka ktoś inny, nikt was nie pamięta, a wy w żaden sposób nie możecie potwierdzić swojej tożsamości, nawet jeśli znacie tajemnice osób, które twierdzą, że widzą was po raz pierwszy w życiu… Przerażające, prawda?
A jak to się może komukolwiek przytrafić? Wyjaśnienie w powieści Krzysztofa Kotowskiego „Krew na placu Lalek”. 

Najkrótszym streszczeniem jej fabuły jest jedno z częściej cytowanych (pojawia się również w tej książce) stwierdzeń Wiliama Blake’a: „Są rzeczy znane i są rzeczy nieznane, a pomiędzy nimi są drzwi”. Oprócz „rzeczy nieznanych”, o których już wspomniałam, znajdziecie w „Krwi na placu Lalek” „rzeczy znane” – np. prześledzicie dochodzenie w sprawie przestępstwa, które coraz częściej staje się tematem polskich powieści z wątkiem kryminalnym; o jego różnych aspektach opowiadają np.: „Kobieta bez twarzy” Anny Fryczkowskiej, „Królewna” Jerzego Seippa czy „Zakręt hipokampa” Maćka Millera, a Kotowski… opisuje jeszcze inny.
Nie wiem, do jakiej kategorii zaliczyć inteligentnych i skutecznych policjantów, którzy nie używają wulgaryzmów w roli przecinków, nie upijają się codziennie, a nawet, o zgrozo, mają normalne rodziny i przyjaciół, a za to nie mają traum z dzieciństwa – czy to „rzeczy znane”, czy „nieznane”? – wiem natomiast, że miło było o takich, dla odmiany, przeczytać. 

Gdyby Krzysztof Kotowski mieszkał w Hollywood, to jego powieść błyskawicznie trafiłaby na kinowe ekrany całego świata, a on sam zarobiłby miliony, ale po obejrzeniu „Wiedźmina” i „Uwikłania” wolę, żeby nasi rodzimi filmowcy trzymali się od „Krwi na placu Lalek” z daleka, chociaż to naprawdę świetny thriller, sprytnie łączący elementy sensacyjne z motywami science fiction, a takie filmy całe mnóstwo tygrysków, łącznie z niżej podpisaną, lubi najbardziej. 

Na szczęście moja wyobraźnia dysponuje jakością HD, więc właśnie tak sobie tę powieść zwizualizowałam – bez pośrednictwa przemysłu filmowego, a za to z ogromną przyjemnością, czego życzę wszystkim czytelnikom.