Strona główna / Literatura polska / Pensjonat Sosnówka

Aktualności

10.03.2020

Opowieść o Jonaszu Kofcie Książką Roku 2019

Z przyjemnością informujemy, że książka "Jego portret. Opowieść o Jonaszu Kofcie" Piotra Derlatki zdobyła nagrodę dla najlepszej biografii w plebiscycie Książka Roku 2019 organizowanym przez serwis Granice.pl.

Wywiady

26.02.2020

"Uwielbiam móc pisać w piżamie"

Zapraszamy do przeczytania wywiadu z Kelly Irvin, autorką serii "W krainie amiszów"

Posłuchaj i zobacz

03.04.2020

Rozmowa z Izabellą Frączyk.

Zapraszamy do wysłuchania wywiadu z Izabellą Frączyk, autorką książki "Wszystko nie tak! 2"

Bestsellery

TOP 20

  1. Zaginione arabskie księżniczki Marcin Margielewski
  2. Dymy nad Birkenau Seweryna Szmaglewska
  3. Wszystko nie tak! 2 Izabella Frączyk

Fotogaleria

więcej »

Pensjonat Sosnówka

Maria Ulatowska

Agnieszka Pohl

Pensjonat Sosnówka

Wielka szkoda, że już ją przeczytałam. Tak szybko się zaczęła i skończyła. Do tej pory krążę myślami wokół niej i jakoś tak nieświadomie pojawia się uśmiech na mojej twarzy.
Druga cześć Sosnówki nie była nudna, nie rozczarowała mnie i pozwoliła mi spędzić mile czas, chociaż bez wzruszeń i łez się nie obyło – bez uśmiechu i śmiechu również. Tak samo jak podczas czytania pierwszej części czułam się swojsko (tak jakbym sama znała bohaterów od dawna) i bardzo zrelaksowana (bo spędzałam czas wraz z postaciami wśród zieleni i nad spokojną wodą, wśród życzliwych ludzi).

Anna (kobieta po przejściach) z pozoru wiedzie idealne życie idealnej kobiety. Ale w sumie chyba na takie zasługuje. Na takie, czyli szczęśliwe, poukładane i spokojne. Jej przyjaciele również mają okazję na lepsze życie i powoli i skrupulatnie dążą do wyznaczonego celu. Oczywiście, jak to bywa, pojawiają się problemy, czy powraca jakaś sprawa z przeszłości, ale przy pomocy bliskich ludzi można pokonać wszelkie przeszkody i trudności.

Oczywiście, zaraz pewnie usłyszę (albo raczej przeczytam), że książka jest cukierkowa, wręcz przesycona, ociekająca słodkością. Może… Jedni powiedzą, że jest bajkowa, inni, że magiczna. A ja powiem, że jest jedyna w swoim rodzaju. Jest pełna ciepła, miłości, optymizmu i wzruszeń (bez wątpienia kręciła mi się łza, nawet nie jedna). Ujęła mnie ta historia – bardzo. Ktoś z tłumu czytelników powie, że kicz. Nie zgodzę się. Fakt, autorka ukazuje idyllę, utwierdza czytelnika, żadne problemy nie są straszne przez co wszystko wydaje się być takie nierealne, ale mimo to daje nadzieję na lepsze jutro, że jeszcze wszystko może się zmienić, że wszystko się może zdarzyć.

Pieję – być może – z zachwytu, ale trudno pisarce odmówić poczucia humoru i dobroci. Sprawiła, że mój nastrój poprawił się. Może to był opis tej aromatycznej kawy i cynamonowej szarlotki? A może wszechogarniająca przyjaźń i miłość? Trudno powiedzieć. Może to zdecydowanie całokształt wpłynął na moje samopoczucie?

Ważnym dla mnie momentem było pokazanie, jak na życie dziecka mogą wpłynąć nierozwiązane sprawy, konflikty między rodzicami. Są to trudne chwile, które na długo pozostawiają ślad w psychice, czasem nawet na całe życie. Często dorośli nie zdają sobie sprawy, jak bardzo ranią dziecko ich „brudne” rozgrywki między sobą. Dziecko (generalnie człowiek) nie jest rzeczą, którą można sobie wyrywać z rąk do rąk jak zabawkę. Pani M. Ulatowska słusznie i we wzruszający sposób przedstawiła Nam, czytelnikom, ten nierzadki problem, na który nie zawsze w pełni świadomie zwracamy uwagę.

Coś co mi się nie podobało?? Chyba tylko jedno. No może dwie rzeczy. Po pierwsze, że te dwa tomy już przeczytałam, a po drugie, że muszę czekać na kolejną książkę pani Marii Ulatowskiej do jesieni. Nie jest to łatwe zadanie, ale spróbuję. Ze swojej strony mogę powiedzieć, że polecam ją wszystkim bez najmniejszego wyjątku oraz radzę, żeby zacząć czytać tę piękną historię od początku, tak jak należy, czyli od „Sosnowego dziedzictwa”. Inaczej wiele stracicie.

http://agnieszkapohl.wordpress.com/