Strona główna / Komiks / Funky Koval. Bez oddechu

Aktualności

08.07.2020

Spotkanie z Wiktorem Krajewskim w Warszawie

We wtorek 21 lipca o godz. 18:00 zapraszamy do Restauracji Endorfina Foksal w Warszawie (ul. Foksal 2) na spotkanie z Wiktorem Krajewskim, autorem książki "Chciałbym nigdy cię nie poznać".

Wywiady

26.02.2020

"Uwielbiam móc pisać w piżamie"

Zapraszamy do przeczytania wywiadu z Kelly Irvin, autorką serii "W krainie amiszów"

Posłuchaj i zobacz

10.06.2020

Przemysław Staroń o książce "Sposób na matmę" Vanessy Vakharia

Zapraszamy do obejrzenia nagrania w którem Przemysław Staroń (Nauczyciel Roku 2018) opowiada m. in. o książce "Sposób na matmę" Vanessy Vakharia.

Bestsellery

TOP 20

  1. Red, White & Royal Blue Casey McQuiston
  2. Aksamitka Grażyna Jeromin-Gałuszka
  3. Franka. W obcym domu Wioletta Sawicka

Fotogaleria

więcej »

Funky Koval. Bez oddechu

Maciej Parowski, Bogusław Polch, Jacek Rodek

Magdalena Mińko

Funky Koval. Bez oddechu

W 1982 roku na łamach „Nowej Fantastyki” narodził się nowy bohater. Nazywał się Funky Koval. Nosił się z niewymuszoną nonszalancją. Zawsze z kilkudniowym zarostem na twarzy i pozornym nieładem na głowie. Szykując się do walki ze złem, pod kosmiczny skafander zakładał obcisłe jeansy i buty kowbojki. W uchu pobłyskiwał mu złoty kolczyk. Whisky pił wprost z butelki a w prywatnej kwaterze w oczy kuły nazwy nieosiągalnego wówczas sprzętu elektronicznego. W mrocznych czasach PRL-u Funky przynosił ze sobą ożywczy powiew Zachodu w szarą proletariacką rzeczywistość. Nie chciałabym się tu jednak rozwodzić nad tym, jakie znaczenie sam komiks miał kilkanaście lat temu dla polskiego czytelnika. Na ten temat powiedziano już dość i nie widzę sensu, by powtarzać to po raz kolejny. Zamiast tego wszystkich chcących zgłębić historię powstania i publikacji komiksu odsyłam na oficjalną stronę Funky'ego (http://funkykoval.pl/). Bardziej natomiast zajmuje mnie, kim jest Funky dla współczesnego odbiorcy. Gdy w Hollywood trwają prace nad ekranizacją jego przygód, Wydawnictwo Prószyński i S-ka wypuszcza na rynek reedycję zeszytów komiksowych. Czy podobnie jak „Kapitan Żbik”, który również wyszedł spod ręki rysownika Bogusława Polcha, to nostalgiczny powrót do czasów PRL-u, czy też komiks ten może wciąż zaskakiwać pomysłem i kreską?

W pierwszym epizodzie poznajemy tytułowego bohatera. Porucznik „Air Star Force” Funky Koval po pięciu latach czynnej służby występuje o licencję prywatnego detektywa. Już w czasie pierwszej misji okazuje się, że został wplątany w policyjną intrygę. Dzięki pomocy tajemniczej nieznajomej udaje mu się wyjść cało z opresji. Tak rozpoczyna się obfitująca w przygody i niespodziewane zwroty akcji kariera w szeregach Agencji Universs, u boku równie ponętnej co odpornej na zakusy Funky'ego agentki Brendy Lear. Choć fabuła nie zapowiada się oryginalnie (schemat nowy odcinek – nowa zagadka wydaje się aż nazbyt oczywisty), po krótkim rozbiegu zawiązuje się sieć intryg.

W komiksie przede wszystkim urzekła mnie oprawa graficzna. Śmiałe i zróżnicowane kadrowania, pełne ekspresji i koloru. Częsta zmiana scenerii i ich atmosfery (głównie za sprawą nadania poszczególnym wnętrzom i realiom indywidualnej kolorystyki) doskonale współgra z dynamiczną akcją. A oczy cieszą mi się do nieprzetwarzanych komputerowo okienek.

Komiks przynajmniej w pierwszej części nie jest przeładowany charakterystycznym dla gatunku science fiction żargonem technicznym czy technologią w ogóle. Oczywiście świat Funky'ego nie może obyć się bez statków kosmicznych, broni laserowej czy windy czasu. Największym jego atutem pozostaje jednak sam Koval. Charyzmatycznego awanturnika, obrońcy spraw beznadziejnych po prostu nie da się nie lubić. Polch kreuje Kovala i jego świat swobodną, niemal wychodzącą z gestu kreską. Podczas gdy w tym samym czasie w Stanach cenzura wciąż kładła się cieniem na styl amerykańskiego komiksu, w Polsce w dobie cenzury politycznej wątki obyczajowe zostały całkowicie odpuszczone. To, co z jednej strony może razić, czyli wulgarne gesty, nagie, obfite biusty bohaterek, golizna, narkotyczne transy i erotyczne podteksty, dodają nie tylko pikanterii. Odbrązowienie stereotypu bohatera, który z herosa staje się macho z krwi i kości, sprawia, że wizja odległej przyszłości staje się bardziej prawdopodobna. I choć mogę się burzyć na seksistowską wymowę niektórych scen, bez nich Funky nie byłby tym samym komiksem, który podbił serca czytelników już lata temu.

Co do samego wydania – nie wyróżnia się specjalnie jakością spośród innych publikacji na półkach księgarni i pewnie nie czepiłabym się go, gdyby nie jeden drobiazg. Wydawca określił ukazujące się zeszyty mianem „wydania kolekcjonerskiego”. Jeśli brać te słowa na poważnie, to niestety trzeba stwierdzić, że jest ono dość „skromne”. Okładka z miękkiej tektury, która dość łatwo ulega zagnieceniom (wyjątkowo nieodporna na działania Poczty Polskiej). Wewnątrz papier kredowy, klejony. Za zeszyt jak na razie przyjdzie zapłacić niecałe 22 zł za 50 stron. Jednak mając w pamięci Funky'ego z 2002 r., który ukazał się nakładem wydawnictwa Egmont a jeden zeszyt zawierał cała antologię przygód Kovala w twardej oprawie za niecałe 30 zł, cena Prószyńskiego nie powala. W przeciwieństwie jednak do Jacka Rodka, do którego nie przemawia najnowsze opracowanie okładki, ja uważam ją za dużo lepszą niż w przypadku edycji Egmontu. Do antologii stworzono zupełnie nową – nie tylko w sensie koncepcyjnym, ale także stylistycznym – okładkę, która moim zdaniem w żaden sposób nie korespondowała estetycznie z zawartością. Prószyński i S-ka postawił na klasyczną czerń dla swojego „wydania kolekcjonerskiego”, z silnie zaakcentowanym liternictwem i kadrem z komiksu. Może mało oryginalne, ale nie budzące niepotrzebnych kontrowersji.

Reedycja Funky’ego Kovala to z pewnością miła niespodzianka nie tylko dla jego dawnych fanów, ale też niepowtarzalna okazja dla tych, którzy jeszcze go nie znają, na kosmiczną przygodę w starym stylu w wydaniu tria Parowski-Rodek-Polch.

http://www.qfant.pl/index.php?option=com_k2&view=item&id=3096:maciej-parowski-jacek-rodek-bogus%C5%82aw-polch-%E2%80%9Ebez-oddechu%E2%80%9D-funky-koval-t-1