Strona główna / Fantastyka / Wezwanie Ziemi

Aktualności

26.10.2020

Najlepsza książka na jesień!

Z radością informujemy, że książka "Osiedle Sielanka. Nieznajoma" Małgorzaty Gutowskiej-Adamczyk zdobyła nagrodę czytelników na najlepszą książkę na jesień 2020 w głosowaniu organizowanym przez serwis Granice.pl.

Wywiady

10.09.2020

Zapraszamy do przeczytania wywiadu z Anną Karpińską autorką książki "Postscriptum"

Zapraszamy do przeczytania wywiadu z Anną Karpińską autorką książki "Postscriptum".

Posłuchaj i zobacz

26.11.2020

Czy prawdą jest, że kto usłyszy dźwięk wrzeciona kikimory, ten umrze?

Zapraszamy do obejrzenia nagrania zapowiadającego najnowszą książkę Katarzyny Puzyńskiej "Śreżoga".

Bestsellery

TOP 20

  1. Arabska wendeta Tanya Valko
  2. Nareszcie w Dudapeszcie Aleksander Daukszewicz, Krzysztof Daukszewicz
  3. Apteka pod Złotym Moździerzem. Obca Lucyna Olejniczak

Fotogaleria

więcej »

Wezwanie Ziemi

Orson Scott Card

Sir Alexander, Gildia.pl

Wezwanie Ziemi

Scott Orson Card to jeden z tych autorów, którzy nie dość, że zostali obsypani nagrodami, nie dość, że cieszą się wielką popularnością, to jeszcze… uczciwie na owe wyróżnienia zasłużyli. W świecie kreatywnego marketingu, w którym powieści stają się bestsellerami przed opuszczeniem drukarni, twórcy podobni Cardowi stanowią małą, lecz bezcenną grupę pisarzy z krwi i kości, prawdziwych tytanów literatury. Nawet jednak Card oceniany bywa różnie, a prócz niebosiężnych pochwał, zebrał także teczuszkę ciętych krytyk. Zdaniem wielu czytelników nic nie wyszło mu tak dobrze, jak określana mianem kultowej seria powieści o Enderze Wigginie, zapoczątkowana świetną „Grą Endera” i na dobrą sprawę jeszcze niezakończona. Są i tacy, którzy idą krok dalej i poza Enderem w ogóle Carda nie widzą, traktując pozostałe jego pozycje jako marny proch i pył, niegodny wspomnienia. My jednak wiemy swoje: naprawdę szkoda ograniczać się do najlepiej znanego z dzieł Amerykanina – każdy odprysk jego talentu zasługuje na uwagę. „Powrót do domu”, kolejna z cardowskich sag, wcale nie ustępuje debiutanckiemu hitowi, a choć nie tak popularna, aż nadto udowadnia nie tylko niebagatelne umiejętności pisarskie, ale i niespożyty apetyt twórczy. „Wezwanie Ziemi”, drugi tom cyklu, to kwintesencja Carda – w tej powieści jest wszystko, czym pisarz słynie i za co go lubimy, plus kilka unikalnych odcisków natchnionego pióra.
Naddusza, strojący się w boskie pióra, liczący kilkadziesiąt milionów lat superkomputer orbitujący nad Harmonią, wkracza w drugą fazę swojego wielkiego planu. Wyselekcjonował już kilku śmiałków, którzy mogliby się podjąć największego zadania stojącego przed ludzkością: powrotu do ojczystego świata i jego ponownego zasiedlenia. Nefai, ojciec i bracia wyruszają na pustynię, aby uciec od chaosu ogarniającego Basilikę, ale nie na długo. Kierowani snami zsyłanymi przez Nadduszę, młodzi mężczyźni wracają do miasta, by zdobyć sobie żony, nieopatrznie dostając się w tryby nabierającej tempa wojny. Basilika zostaje zdobyta podstępem przez najpotężniejszego z imperialnych generałów, Vozmuzhalnoya Vozmozhno (skądinąd, to nazwisko warto zapamiętać, na wypadek gdyby organizowany był konkurs na językołamacze szczególnej troski…). Przyszłość miasta stoi pod znakiem zapytania, zwłaszcza że i makiawelicznej Nadduszy wcale nie zależy na jego przetrwaniu. W dramatycznym finale tej części opowieści okaże się, jak daleko sięgają plany superkomputera i jak wiele ludzkich istnień zostało zaangażowanych w jego zamysły. Kiedy stabilny dotąd ład panujący na Harmonii łamie się i pęka, to jednak przede wszystkim od młodziutkiego Nefaia zależeć będzie dalszy los całej ludzkości…

„Wezwanie Ziemi” to powieść, jak już wspomniałem, doskonale pasująca do szablonu twórczości Orsona Carda. Nie da się ukryć, że autor zastosował kilka ze swoich ulubionych chwytów, które nie wiedzieć jakim cudem, nie przejadają się i nie nudzą. Uczynienie młodego chłopaka głównym bohaterem jest ni mniej ni więcej wstąpieniem w głębokie ślady wydeptane przy okazji tworzenia „Gry Endera”. I dobrze, bo Card jak nikt inny radzi sobie z „małolatami”. Oddając im wpływ na los świata, nieodmiennie uzyskuje w zamian nieulękłych bojowników jasności. Powieści Carda skierowane są przede wszystkim do dorosłych czytelników i tutaj zawiera się pierwszy z kilku fenomenów jego twórczości, bowiem Amerykanin wie, jak ustami i czynami dzieci (Nefai ma czternaście lat, a Endera poznajemy, kiedy ten ma zaledwie… sześć wiosen na karku) tworzyć historie godne doświadczonych odbiorców.

Kolejna niezwykłość Carda, to snucie opowieści dialogiem i charakterem postaci. Stworzeni przez niego bohaterowie zawsze dominują nad fabularnym tłem: ważniejsi od narratora, bliscy czytelnikowi, ludzcy ponad limity wyznaczone przez celulozowy nośnik, na którym egzystują, „czarują” fabułę swoimi czynami, wypowiedziami i samą obecnością. W „Wezwaniu Ziemi”, konsekwentnie wobec „Pamięci Ziemi”, Scott okazuje jeszcze jedną twarz: pisarza o skłonnościach feministycznych, piewcy totalnego egalitaryzmu, w bardzo nietypowy sposób (zarówno z punktu widzenia literatury, jak i tradycji społecznych) rozdzielającego akcenty. W tej kosmicznej operze pierwsze skrzypce gra sama… harmonia, pomiędzy płciami i doświadczeniami. Mężczyźni, silni, drapieżni i przeżarci ambicją, ustępują pola kobietom, sprytnym, odpowiedzialnym, ale równie często pustym i próżnym: szale tej wagi, wbrew pozorom, nie przechylają się definitywnie ku żadnej ze stron. Głębsza niż w literaturze popularnej (do której „Wezwanie Ziemi” się przecież zalicza) obserwacja rozpisana jest na doskonałe postaci zasiedlające skonstruowaną przez autora fabułę: każdy bohater, niezależnie od tego, czy jest kobietą, mężczyzną czy dzieckiem, jawi się jako „ktoś”, a nie „coś” i bardzo daleko mu do klasycznych, pośpiesznie formatowanych awatarów…

Scott Orson Card znany jest z tworzenia fascynujących historii, ale jak na doskonałego humanistę przystało, każda akcja, każda przygoda, każde wydarzenie w jego powieści jest niczym więcej jak tylko rodzajem interakcji lub reakcji na czyny bohaterów. Card to pisarz ludzki, jeden z tych twórców fantastyki, którzy upodobali sobie ów ciekawy kątek na rynku, którzy egzystują pomiędzy gwiazdami i odległymi planetami, ale od pierwszej litery debiutanckiej powieści, po ostatnią kropkę finalnego dzieła są myślami pomiędzy homo sapiens. W „Wezwaniu Ziemi” widać to doskonale. Jest to przykład fantastyki wartościowej, wcale nietrudnej w konsumpcji i niepowodującej bólu głowy, wpływającej do umysłu bez zewnętrznej pomocy, świetnie napisanej, przykładnie wyreżyserowanej i – last but not least – kosmicznie ciekawej.

http://www.literatura.gildia.pl/tworcy/card_orson_scott/wezwanie-ziemi/recenzja