Strona główna / Literatura polska / Hakus pokus

Aktualności

08.11.2018

- 40% na książki dla dzieci i młodzieży!

Czytanie rozwija! Tylko teraz książki dla dzieci i młodzieży z rabatem 40%. Sprawdź ofertę tutaj i kupuj jeszcze taniej!

Wywiady

29.10.2018

"To nie jest książka wyłącznie dla ludzi chodzących po górach, ale także dla tych, którzy nigdy w nich nie byli"

Zapraszamy do przeczytania wywiadu z Beatą Sabałą-Zielińską autorką książki "TOPR. Żeby inni mogli przeżyć".

Posłuchaj i zobacz

06.11.2018

"Ferajna wciąż gra"

Zapraszamy do obejrzenia zwiastuna filmu o Stanisławie Grzesiuku "Ferajna wciąż gra".

Bestsellery

TOP 20

  1. Jestem żoną terrorysty Laila Shukri
  2. Cukiernia Pod Amorem. Dziedzictwo Hryciów Małgorzata Gutowska-Adamczyk
  3. TOPR. Żeby inni mogli przeżyć Beata Sabała-Zielińska

Fotogaleria

więcej »

Hakus pokus

Katarzyna Leżeńska, Darek Milewski

Izabela Mikrut

Hak na hakera

Pojawia się ostatnio na rynku powieści obyczajowych coraz więcej książek pisanych przez autorskie duety. Do zestawu dołączył właśnie obszerny tom „Hakus pokus” Katarzyny Leżeńskiej i Darka Milewskiego, tom, który wyróżnia się spośród innych oryginalnymi charakterystykami bohaterów i mocnym przechyleniem w stronę zainteresowań Milewskiego (przynajmniej jeśli wierzyć okładkowej nocie). Oryginalna fabuła stanowi miłe wytchnienie od obyczajówek o miłości, ale rezygnacja z akceptowanych przez czytelniczki kolein może też wiązać się ze sporym ryzykiem.

Akcja przeniesiona do Seattle zapewnia wiele egzotyki i wykorzystywanych w planie treści zaskoczeń dla rodzimych czytelników. Na obcej ziemi spotyka się dwoje Polaków: Robert Wolny i Beata Winkler. Robert przypadkiem dowiedział się, że jego żona ma zamiar zmienić płeć: to oznacza rozstanie, chociaż niekoniecznie zerwanie kontaktów. Beata porzuca ukochanego, u którego dostrzega coraz więcej wad, i ucieka od chorej umysłowo matki – a właściwie wreszcie zawierza lekarzom, którzy to rozwiązanie podsuwali jej od dawna. Beata i Robert spotykają się w firmie CounterVision – instytucji, która zabezpiecza systemy komputerowe przed atakami hakerów. Nie mają pojęcia, czym zajmuje się tam kilka osób…

To, co przez jednych będzie traktowane jako atut i zestaw odświeżających pomysłów, innym przyniesie wrażenie fabuły nieco wymuszonej. Drugoplanowe i szokujące wątki wybrzmiewają czasem jak tanie sensacje, które nie zyskały dobrego umotywowania w tekście, pojawiają się, żeby ożywić całość, lecz brakuje im osadzenia w opowieści. Problemem jest też – a przynajmniej będzie dla wielu czytelniczek – rozbudowana sfera informatyki. Autorzy szczegółowo przytaczają rozmowy pracowników firmy, pokusili się też o wyjaśnianie wielu terminów i zjawisk: niby twórca powinien wiedzieć więcej niż odbiorca – lecz jeśli nie umie tej wiedzy przekazać subtelnie i naturalnie, czytelnikom trudno będzie zaangażować się w prezentowaną rzeczywistość. Tymczasem świat hakerski zaczyna w pewnym momencie w książce dominować. Jest potrzebny w kontekście intrygi kryminalnej – tyle że podsyca swoją sztuczność przez to, że czerpie z tematu całkiem obcego dla grona, które się powieścią zainteresuje. Być może chciał Milewski odejścia od sentymentalnych wzorców literatury kobiecej – zaproponował więc prozę mocno męską, którą mają równoważyć psychologiczne wstawki z życia Beaty i ostrożnie rysowane uczucie między bohaterami.

Poza elementami fachowymi i obrazowaniem pracy hakerów akcent w tomie „Hakus pokus” pada na zmysłowość. Widać to w opisach codziennych sytuacji, w narracji w momentach, gdy akcję na chwilę trzeba zwolnić. To, czym zajmują się wówczas – w nieistotnych partiach – bohaterowie, zawsze odnosi się do świata smaku bądź dotyku, jakby autorzy za wszelką cenę chcieli swoje postacie urzeczywistnić i usprawiedliwić serie trudnych do zaakceptowania przypadków.

Obecność motywu kryminalnego podporządkowanego współczesnym realiom spowalnia lekturę i sprawia, że „Hakus pokus” nie będzie wyłącznie lekkim czytadłem. Przypuszczalnie działanie w pisarskim duecie wpłynęło tonizująco na tę opowieść: uratowało ją przed popadnięciem w psychologiczny banał (tak by się stało, gdyby zostawić opowieść o Beacie) i – przed informatycznym żargonem, w który niewielu chciałoby się dla rozrywki zagłębić.

tu-czytam.blogspot.com