Strona główna / Fantastyka / Wintercraft

Aktualności

24.01.2022

Barbara Krafftówna nie żyje

Z wielkim smutkiem przyjęliśmy wiadomość o śmierci Barbary Krafftówny, prawdziwej mistrzyni teatru, piosenki i kabaretu. Niezapomnianej aktorki legendarnego Kabaretu Starszych Panów.

Wywiady

25.08.2021

"Tajemnica Wzgórza Trzech Dębów". Wywiad z Piotrem Borlikiem

Zapraszamy do przeczytania wyjątkowego wywiadu z Piotrem Borlikiem. Z autorem książki "Tajemnica Wzgórza Trzech Dębów" rozmawiał Marcin Waincetel z Lubimyczytac.pl.

Posłuchaj i zobacz

24.01.2022

Rozmowa z Rachelą Berkowską

Zapraszamy do wysłuchania podcastu z Rachelą Berkowską, autorką ksiązki "Życie za szczyt. Polacy w Himalajach i Karakorum".

Bestsellery

TOP 20

  1. Chąśba Katarzyna Puzyńska
  2. TOPR 2. Nie każdy wróci Beata Sabała-Zielińska
  3. Arabska kochanka Tanya Valko

Wintercraft

Jenna Burtenshaw

Jarosław Waśkiewicz

Wintercraft


Wiele lat upłynęło odkąd ostatni raz sięgnąłem po książkę z gatunku fantasy. Było to jeszcze w ubiegłym wieku. Mimo tak długiej przerwy, nadal tęskniłem za tego typu książkami, a między obecnie czytanymi utworami innych gatunków, gdzieś głęboko wiedziałem, że pewnego dnia, nie wiedząc samemu kiedy, wrócę do tamtych dzieł, w których przeniosę się myślami do krainy magii, czarów, walki dobra ze złem.

Wybór „Wintercraftu” był zupełnie przypadkowy, tak jak przypadkowe było wejście tego dnia do księgarni. Jednak po przeczytaniu pierwszych dwóch stron wiedziałem, że muszę dowiedzieć się, co będzie się działo dalej.

I nie zawiodłem się. Chociaż z drugiej strony przyznam, że książka zdecydowanie powinna –przewrotnie – liczyć dwa razy więcej stron. Aby móc pogłębić opisy, poszerzyć „tło” akcji. Czytając każdy z dwudziestu jeden rozdziałów „Wintercraftu”, chciałem mocniej wsiąknąć w jego fabułę. W cały ten – nie tylko mroczny – świat, w Morvane, w którym rozgrywały się potyczki Kate Winters ze wysłannikami Wysokiej Rady. Mroczne zakamarki miasta i atmosfera powinna być każdorazowo rozwinięta przynajmniej o kilka dodatkowych stron. Autorka powinna więc śmiało wydać grubszą w treść książkę, także trzymając w napięciu. Bo zdecydowanie ma do tego dobre pióro. Ale tak powie każdy, kto czyta dobrą książkę – że zawsze będzie tego za mało. „Wintercraft” pochłonął mnie „na całego”, więc kiedy już go otworzyłem, skończyłem jednym tchem, tego samego wieczoru.

Akcja zdecydowanie przyspiesza z każdym rozdziałem a im bliżej końca, tym robi się ciekawiej. Zakończenie i finał wszystkich zdarzeń i losów głównych aktorów „Wintercraftu” koi duszę tak samo moją, jak i Silasa oraz Kate Winters. Jestem więc pewien, że i każdy czytelnik, który sięgnie po „Wintercraft”, będzie zadowolony, i z niecierpliwością będzie wyczekiwał kolejnych wydań Jenny Burtenshaw. Bo mają być kolejne.