Strona główna / Literatura polska / Zmarzlina

Aktualności

18.05.2022

Spotkanie online z Pauliną Młynarską

W piątek 3 czerwca o godz. 19:00 zapraszamy na wirtualne spotkanie z Pauliną Młynarską, autorką książki "Okrutna jak Polka".

Wywiady

25.08.2021

"Tajemnica Wzgórza Trzech Dębów". Wywiad z Piotrem Borlikiem

Zapraszamy do przeczytania wyjątkowego wywiadu z Piotrem Borlikiem. Z autorem książki "Tajemnica Wzgórza Trzech Dębów" rozmawiał Marcin Waincetel z Lubimyczytac.pl.

Posłuchaj i zobacz

23.05.2022

Rozmowa z Tanyą Valko

Nowy odcinek naszego podcastu to rozmowa Justyny Dżbik-Kluge z Tanyą Valko, autorką książki "Arabska zdrajczyni".

Bestsellery

TOP 20

  1. Arabska zdrajczyni Tanya Valko
  2. Viktoria. Miłość zza żelaznej kurtyny Wioletta Sawicka
  3. A koń w galopie nie śpiewa Artur Andrus, Wojciech Zimiński

Zmarzlina

Tomasz Białkowski

Włodzimierz Kowalewski

„Zmarzlina” Tomasza Białkowskiego

Olsztyński prozaik Tomasz Białkowski wydał drugą już w tym roku powieść. Nosi tytuł „Zmarzlina”, opublikowało ją znane wydawnictwo „Prószyński i S-ka”.

„Zmarzlina” szokuje, bo porusza temat nawet w dzisiejszych czasach okryty szczelnym, społecznym „tabu”. Powiem bez przesady – tak mocnej książki w Olsztynie nigdy dotąd nie było, niewiele podobnych tekstów napisano w kraju. Trudno się nawet dziwić recenzentom-mądralom z wysokonakładowych pism, że milczą – jak zawsze zresztą w sytuacjach, które ich przerastają.

Białkowskiego czyta się znakomicie - to współczesny realista w prawdziwym tego słowa znaczeniu, wnikliwy, zdolny do empatii obserwator. Jego bohaterowie są efektem kreacji, a nie modnego roztkliwiania się autorów nad samymi sobą. Formuła literacka służy porozumieniu z czytelnikiem – w przeciwieństwie do nabzdyczonych i bełkotliwych „produktów piśmienniczych” szumnie zwanych „nową prozą polską”.

Głównym bohaterem „Zmarzliny” jest liczący sobie 21 lat Piotr Dębski. Poznajemy go, gdy w ponury, zimowy poranek z mieszkania gdzieś przy końcu ulicy Dworcowej wywozi na wózku inwalidzkim swoją sparaliżowaną matkę i zostawia ją na mrozie pod filarem olsztyńskiego dworca autobusowego. „Człowiek-skorupa”, jakby wydrążony w środku, od początku budzi odrazę. Zamiast wrażliwości ma tylko emocje, zamiast uczuć – odruchy seksualne, traktowane jak załatwianie potrzeb fizjologicznych. Zamiast rozumu, sumienia i moralności – zdolność kalkulowania i kombinowania. Wyrzucony ze studiów, utrzymuje się z renty matki i ze sprzedaży wyniesionych z domu przedmiotów. Organizuje też lewy interes - naciąga prowincjonalnych biznesmenów na fałszywe dyplomy uznania prestiżowej encyklopedii, które produkował jego kolega Maks. Nie znamy nawet wyglądu Dębskiego, początkowo mogłoby się wydawać, że to „portret negatywny” całego młodego pokolenia, paszkwil na nihilizm i prostactwo, jakiś kolejny Silny z powieści Masłowskiej. Ale misternie skomponowany wir zdarzeń, postaci i retrospekcji wciąga nas coraz głębiej w rodzinne piekło bohatera, doprowadzając na końcu do zaskakującej, potwornej tajemnicy, którą odkrywa on w swoim życiu. Nie mogę jej Państwu zdradzić, nawet zasugerować, musicie ją poznać sami. Przecież każda dobra powieść to gra ciekawości i niedopowiedzeń.

„Zmarzlinę” można również czytać w kontekście historyczno-społecznym. Rodzina Piotra Dębskiego to „klasa średnia” epoki PRL-u, choć on sam już tego nie pamięta. Matka – doktor chemii na WSP, ojciec – wyższy oficer Służby Bezpieczeństwa, starszy o wiele lat brat Adam – zdolny chłopiec, rokujący nadzieje na przyszłość. Czteropokojowe, pięknie urządzone mieszkanie w nowym bloku, służbowy samochód na każde zawołanie. Pewnie dostęp do specjalnego sklepu, wyjazdy na wczasy nad Morze Czarne czy Adriatyk. Wszystko to pryska, gdy rodzi się Piotr - przeklęte dziecko, z góry naznaczone straszliwym grzechem. Ojciec odchodzi, negatywnie zweryfikowany w roku 90-tym zmienia nazwisko i zaczyna nowe życie, matka po kilku latach popada w chorobę psychiczną. Brat Adam ucieka z domu, potem z kraju, Piotr powoli staje się tym, kim jest. Mieszkanie, z którego systematycznie znika wszystko, meble, dywany, nawet parkiet, to metafora rozkładu świata skutego wiecznym lodem, zbudowanego na „zmarzlinie”, czyli kłamstwie, nieprawości i braku uczuć.

„Zmarzlina” Tomasza Białkowskiego jest ważną powieścią zasługującą na dyskusję i obszerne studium krytyczne. Zachęcam Państwa do jej przeczytania. Aby przekonująco i autentycznie wyrażać rzeczywistość, trzeba mówić do czytelnika wprost o sprawach najtrudniejszych i najbardziej bulwersujących – a to Autorowi naprawdę się udało.