Strona główna / Biografie, wspomnienia / Po pierwsze ZACHOWAĆ DYSTANS

Aktualności

30.05.2022

PIKNIK NA SKRAJU DROGI I INNE UTWORY z Nagrodą Nowej Fantastyki

Z przyjemnością ogłaszamy, że książka "Piknik na skraju drogi i inne utwory" Arkadija i Borisa Strugackich otrzymała Nagrodę „Nowej Fantastyki” w kategorii Wznowienie Roku.

Wywiady

04.07.2022

"Gdy ją odnajdą". Wywiad z Lią Middleton

Zapraszamy do przeczytania wywiadu z Lią Middleton. Z autorką książki "Gdy ją odnajdą" rozmawiał Bartosz Soczówka.

Posłuchaj i zobacz

01.08.2022

Rozmowa z Błażejem Torańskim

Nowy odcinek naszego podcastu to rozmowa Marcina Cichońskiego z Błażejem Torańskim, autorem książki "Kat polskich dzieci. Opowieść o Eugenii Pol".

Bestsellery

TOP 20

  1. Ziobranoc, Europo Aleksander Daukszewicz, Krzysztof Daukszewicz
  2. Kłamstwa arabskich szejków Marcin Margielewski
  3. Osiedle Sielanka. Bomba Małgorzata Gutowska-Adamczyk

Po pierwsze ZACHOWAĆ DYSTANS

Andrzej Łapicki

Piotr Gruszczyński

Dystans zachowany

Wspomnienia, pamiętniki, książki i szczebioty aktorów wypełniły w ostatnich latach księgarnie. Wszak pisać każdy może. Książki aktorów na własny temat lub wywiady z nimi są zresztą szczególnym rodzajem publikacji. Powstają na użytek fanklubów, dopełniają wiedzę miłośników talentu scenicznego o życiu prywatnym idoli i kulisach ich uwielbionej pracy. Z założenia są to więc utwory bardzo specyficznie zaadresowane, służące nie tyle lepszemu poznaniu osoby, ile przyjemności głębokiego i przedłużonego obcowania z nią. Wiadomo przecież, że ktoś, kto nie kocha iksa i nie wzdycha, gdy widzi go w teatrze czy w kinie, książki nie kupi, bo nic go ona nie obchodzi. I tu czai się największe niebezpieczeństwo, jakiemu ulegają autorzy tego typu dzieł. Zamiast próbować opisać kawałek świata i historii, popadają zwykle w minoderyjną ględźbę, którą naprawdę można by sobie śmiało darować, lub, co gorsza, próbują kreślić autoportret bohaterski, chcąc udowodnić światu, że są nie tylko wspaniałymi aktorami, ale również wielkimi myślicielami, wzorowymi obywatelami, a nawet bojownikami o wolność i demokrację. W rezultacie powstają książki nie tylko nieciekawe, ale potwornie irytujące i czasem chyba lepiej poprzestać na lekturze kolorowych pism relacjonujących wydarzenia z wyższych aktorskich sfer. Te, nawet jeśli niedorzeczne, są przynajmniej rzeczowe.

Nic więc dziwnego, że sięgając po książkę Andrzeja Łapickiego Po pierwsze zachować dystans bałem się, że po raz kolejny będę miał do czynienia z upozowanym portretem bohaterskim. Tymczasem Łapicki, ku mojej i twojej czytelniku wielkiej uldze, tak jak obiecuje w tytule, rzeczywiście trzyma dystans, dystans do siebie, tego co udało mu się w życiu dokonać i tego, czego nie osiągnął. I to ratuje sprawę. Książka jest wywiadem-rzeką, opowieścią o całym życiu, od dzieciństwa aż po dojrzałą starość. Spowiednikami aktora, który na starość zwrócił się pokornie ku Bogu, są Katarzyna Bielas i Jacek Szczerba. Szczerze mówiąc, to zadający pytania wypadają znacznie gorzej od ich sławnego interlokutora. Oni bowiem powinni mieć pomysł na całość, na książkę, może trochę mniej banalny niż odpytanie Łapickiego w porządku chronologii życia. Przy takiej kompozycji nie ma właściwie miejsca na dygresje, które Łapicki uwielbia. W wartkim potoku rozmowy pojawia się żywioł niesprzyjający wywiadom - chaos. PKsiążka zaczyna się od bardzo obiecującego motta, zaczerpniętego z wypowiedzi Kaliny Jędrusik do Gustawa Holoubka: "Guciu, myśmy już byli...". Zapowiada ono nie tylko wędrówkę w poszukiwaniu straconego czasu, otwiera też wielką możliwość: odmalowania portretu całego pokolenia aktorskiego, aktorów urodzonych przed wojną, którzy swoje największe role zagrali za czasów peerelu. Mogłaby z tego powstać fascynująca biografia pokolenia, ale nie powstała. Łapicki rytualnie tłumaczy się z czytania list lektorskich w "Kronice filmowej" (robił to aż do 1956 roku, zaliczył nawet wydanie żałobne po śmierci Stalina) i bije się z tego powodu w piersi. Opowiada trochę o tym, jak wyglądało życie peerelowskiego amanta, (nienajlepiej), relacjonuje bez żadnej pozy swój epizod sejmowy, ale do panoramy pokolenia, które "już było" jeszcze daleko. W sumie Łapicki wydaje się rozmówcą niewykorzystanym. Mówi o swoim dzieciństwie, o Warszawie młodości, o wychowaniu, wojnie, pracy aktorskiej i pedagogicznej. Dyskretny w zwierzeniach na temat rodziny i przyjaciół, chętnie opowiada o sławach, z którymi się zetknął, między innymi o Tadeuszu Łomnickim. Opowieść jest barwna, ale nie porywająca. Czytelnik może nabrać dziwnego i nieuzasadnionego przeświadczenia, że Andrzej Łapicki był przez całe życie bohaterem drugiego planu. A może tak było w istocie?

Największą zaletą książki jest bezpośredniość aktora, który nie chce na nic, ani na nikogo się wykreować. Jawi się więc jako człowiek wesoły i pogodny, lubiący życie i kobiety, niezarozumiały i bezpośredni, dość powściągliwie oceniający swój talent i dokonania. To powoduje, że książkę czyta się z sympatią, choć z lektury tej wynika niezbyt wiele.

Latarnik