Strona główna / Popularnonaukowe / Dwie kultury

Aktualności

20.09.2019

Spotkanie z Marcinem Margielewskim w Łodzi

W sobotę 5 października o godz. 17.00 zapraszamy do Empik Manufaktura w Łodzi (ul.Karskiego 5) na spotkanie z Marcinem Margielewskim, autorem książki "Była arabską stewardesą".

Wywiady

11.07.2019

"Mówimy o trylogii, na którą należy patrzeć całościowo"

Zapraszamy do przeczytania wywiadu z Piotrem Borlikiem, autorem książek "Boska proporcja", "Materiał ludzki" i "Białe kłamstwa".

Posłuchaj i zobacz

24.07.2019

Narodziny faszyzmu oczami zwykłych ludzi

Zapraszamy do obejrzenia nagrania zapowiadającego książkę "Wakacje w Trzeciej Rzeszy. Narodziny faszyzmu oczami zwykłych ludzi" Julii  Boyd.

Bestsellery

TOP 20

  1. Jej drugie życie Manula Kalicka
  2. Nie mam więcej pytań Gillian McAllister
  3. Wakacje w Trzeciej Rzeszy. Narodziny faszyzmu oczami zwykłych ludzi Julia Boyd

Fotogaleria

więcej »

Dwie kultury

C. P. Snow

Piotr Szarota

Dickens i termodynamika

Nazwisko C. P. Snow brzmi jak pseudonim drugoligowego rapera. Bardziej wtajemniczonym kojarzyć się może z kilkoma opasłymi i mocno zakurzonymi powieściami na półce w pokoju rodziców albo w publicznej bibliotece za rogiem. To dobry trop, choć po Jasność i mrok dzisiaj sięgają już chyba tylko studenci anglistyki. Znalazłaby się też pewnie garstka szacownych naukowych luminarzy, którzy pamiętają burzliwe intelektualne dysputy, jakie wywołała na początku lat 60. wprowadzona przez Snowa idea "dwóch kultur". Wtedy, w Polsce znali ją tylko nieliczni. Dziś poznać może każdy.

Dwie kultury C. P. Snowa ukazały się u nas w serii "Klasycy Nauki", obok prac Darwina, Einsteina i Schrödingera. Rzeczywiście jest to już klasyka. Od chwili, kiedy Snow wygłosił w Cambridge swój sławny wykład opowiadając kolegom o nieprzenikalności świata "nauki" i humanistyki o "literackiej proweniencji", minęło dokładnie 40 lat. Problem w tym, czy nie jest to przypadkiem klasyka pośledniejszego gatunku, podobnie jak Jasność i mrok.

O tym, że jest inaczej, przekonuje znakomita przedmowa Stefana Colliniego, która swą objętością dorównuje zresztą tekstowi Snowa. Snow - niefortunny naukowiec, drugorzędny powieściopisarz i kontrowersyjny intelektualista - okazuje się osobowością co najmniej intrygującą i na pewno nietuzinkową. Urodzony w prowincjonalnym Leicester w rodzinie, która na "subtelnie wycieniowanej w Anglii skali przynależności klasowej" sytuowała się "gdzieś w pobliżu prawej strony zasadniczej granicy między rzekomo dystyngowaną niższą klasą średnią i niezbyt poważaną wyższą warstwą klasy robotniczej" łączy w sobie dziką ambicję, poczucie społecznej misji i naznaczoną kompleksami niechęć do wyżej urodzonych. Oraz talent. Bez niego trudno bowiem wyobrazić sobie drogę jaką przeszedł syn skromnego organisty od studiów chemicznych w marnym Leicester University do gościnnych wykładów w najbardziej renomowanych uczelniach całego niemal świata.

Pojęcie, jak i o czym mówił Snow, daje nam tekst słynnego Wykładu Rede'owskiego z 1959 r. zatytułowany Dwie kultury i rewolucja naukowa oraz cztery lata późniejszy esej Dwie kultury: nowe spojrzenie. Nie są to teksty, które mogłyby zafascynować współczesnego czytelnika stylem czy intelektualną werwą. Śmieszy naiwna, scjentystyczna wiara w zbawczą moc nauki. Technokratyczne marzenia o "modernizacji krajów zacofanych". Przekonanie, że podstawową przeszkodą na drodze do postępu i dobrobytu jest naukowa ignorancja cechująca elity polityczne Zachodu. Jednak teza o dwóch nieprzenikalnych kulturach, czy raczej dwóch intelektualnych światach, nie traci aktualności. "Sądzę - pisze Snow - że życie intelektualne całego zachodniego społeczeństwa w coraz większym stopniu rozpada się na dwa biegunowo odmienne środowiska [...] Intelektualiści o literackiej proweniencji - na jednym biegunie, a na drugim - naukowcy z fizykami na czele. A między tymi dwoma biegunami zieje przepaść wzajemnego niezrozumienia, czasami (zwłaszcza wśród młodych) - wrogości i niechęci, lecz nade wszystko braku zrozumienia". Podział ten najlepiej widzą ludzie, którzy należą, bądź należeli kiedyś do obu światów (warunek ten spełniał doskonale Snow), bądź też należą do świata trzeciego, o którym wspomina autor w późniejszym tekście. Świat trzeci to świat nauk społecznych, z pozoru odrębny, ale tak naprawdę rozdarty pomiędzy literacką humanistyką a twardą nauką, którą nadal symbolizuje fizyka. To świat antropologii, socjologii i psychologii.

Jedną z przyczyn istnienia nieprzenikalnych naukowych światów jest postępująca specjalizacja wiedzy, nad którą już w 1929 r. ubolewał Ortega y Gasset. Choć sympatia Snowa leży po stronie naukowców i z przyjemnością piętnuje on "naukowy analfabetyzm" humanistów, zdradza także, że kiedy przeprowadził wśród kilkudziesięciu tysięcy młodych uczonych ankietę czytelnictwa okazało się, że ograniczali się oni najczęściej do studiowania Dickensa. Dziś problemem jest już nie tylko to, że filolog klasyczny nie ma pojęcia o drugim prawie termodynamiki, a chemik o Heideggerze, lecz również (a może nawet przede wszystkim) to, że utrudniony, a często wręcz niemożliwy staje się dialog uczonych w obrębie jednej dyscypliny.

Recepta nie jest prosta, wiedzy jest po prostu za dużo. Tym, co można zmienić, jest jednak nastawienie "naukowców" i "humanistów". Samozadowolenie i poczucie własnej wyższości powinno zostać zastąpione samokrytycyzmem i większym otwarciem na to, co znajduje się poza granicami wąskiej specjalizacji. Granice między dyscyplinami istnieją przecież w głowach uczonych. "Odbudowa szlaków łączących dwie kultury jest w pewnej mierze możliwa, ale nie uda nam się stworzyć ludzi, którzy będą mogli zrozumieć z naszego świata tyle, ile ze swojego świata rozumieli Piero della Francesca, Pascal czy Goethe - kończy swój wywód Snow - Jeśli jednak dopisze nam szczęście, będziemy mogli wykształcić niemałą część naszych najlepszych umysłów w taki sposób, aby nie były im obce twórcze przeżycia, jakich mogą dostarczyć sztuka i nauka...". Trudno się pod tym nie podpisać.

Latarnik