Strona główna / Literatura polska / Samotność wilków

Aktualności

20.09.2019

Spotkanie z Marcinem Margielewskim w Łodzi

W sobotę 5 października o godz. 17.00 zapraszamy do Empik Manufaktura w Łodzi (ul.Karskiego 5) na spotkanie z Marcinem Margielewskim, autorem książki "Była arabską stewardesą".

Wywiady

11.07.2019

"Mówimy o trylogii, na którą należy patrzeć całościowo"

Zapraszamy do przeczytania wywiadu z Piotrem Borlikiem, autorem książek "Boska proporcja", "Materiał ludzki" i "Białe kłamstwa".

Posłuchaj i zobacz

24.07.2019

Narodziny faszyzmu oczami zwykłych ludzi

Zapraszamy do obejrzenia nagrania zapowiadającego książkę "Wakacje w Trzeciej Rzeszy. Narodziny faszyzmu oczami zwykłych ludzi" Julii  Boyd.

Bestsellery

TOP 20

  1. Jej drugie życie Manula Kalicka
  2. Nie mam więcej pytań Gillian McAllister
  3. Wakacje w Trzeciej Rzeszy. Narodziny faszyzmu oczami zwykłych ludzi Julia Boyd

Fotogaleria

więcej »

Samotność wilków

Marek Harny

Magda Huzarska-Szumiec

Wszyscy jesteśmy drapieżnikami

Rozmawiamy z Markiem Harnym.
- Lubisz Brigitte Bardot?
- Kiedyś kochałem się w niej platonicznie, szczególnie w czasach, gdy grała w swoich wczesnych filmach na przykład w takich jak „I Bóg stworzył kobietę”. Teraz jako starsza pani zajmuje się ochroną zwierząt, ale z tego co obserwuję, popada w coraz większy fanatyzm.
- Nie podobają Ci się jej poglądy?
- Zgadzam się z tym, że należy bronić zwierząt i czas najwyższy przestać zabijać foki na kołnierze dla bogatych pań. Jeżeli jednak ktoś je mięso, to musi je skądś brać. Takie są prawa natury i nie ma co z nimi walczyć.
- Bohaterowie Twojej najnowszej powieści „Samotność wilków” walczą jednak o to, by nie dochodziło do zabijania wilków w Bieszczadach.
- Bo są ludźmi z zewnątrz, którzy przyjechali z Warszawy i mają zupełnie inne wyobrażenie o życiu wśród dzikiej przyrody niż miejscowi chłopi, którym wilki zagryzają owce. Myśliwi z kolei nienawidzą wilków - tak jak jeden drapieżnik potrafi nienawidzić drugiego drapieżnika. - Ta nienawiść w książce skierowana jest zarówno do wilków jak i do Ukraińców. Dlaczego te dwa wątki nakładają się na siebie?
- Jako młody człowiek łaziłem po dzikich jeszcze Bieszczadach i na swojej drodze spotykałem różnych ludzi. Wśród nich był ojciec mojego kolegi, który patologicznie wręcz nienawidził Ukraińców. Przeżył wszystkie okropności, jakie działy się po wojnie na pograniczu i do końca życia nie mógł się z nich otrząsnąć. Ja wtedy niewiele jeszcze o tym wiedziałem. Miałem tylko szczątkowe informacje o działalności „band” UPA, o mordowaniu się nawzajem sąsiadów. Już wtedy starałem się zrozumieć fenomen tej etnicznej nienawiści Po latach, kiedy zacząłem jeździć jako dziennikarz w Beskid Niski poznałem leśników, którzy także nienawidzili Ukraińców. Tylko, że u nich na tę nienawiść nakładała się również nienawiść do wilków, z watahami których walczyli tak jak z ukraińskimi „bandami”. Ludzie ci nie mając już bezpośredniej szansy wyładowywania swojej nienawiści do Ukraińców przenieśli ją na wilki. Znaleźli sobie zastępczego wroga do tego stopnia, że jak wilk upolował jelenia, to mówili, że bandyta upolował leśną niewinną zwierzynę.
- To byli ludzie, którzy doskonale pamiętali powojenną historię. Z biegiem czasu chyba ta nienawiść osłabła?
- Okazuje się, że niekoniecznie. Niewiele potrzeba, żeby znowu się odrodziła. Świadczą o tym choćby zeszłotygodniowe ataki na ukraińską szkołę. Ogień nienawiści gdzieś głęboko tkwi w niektórych ludziach i bardzo trzeba nań uważać.
- Wróćmy do Twojej ostatniej książki, której akcja rozgrywa się wśród obrońców wilków w Bieszczadach. Jak ją dokumentowałeś?
- Starałam się jej świadomie nie dokumentować. Pisząc korzystałem z własnej pamięci o wędrówkach po tych terenach i o spotkaniach z ekologami zajmującymi się wilkami. Miałem z nimi kontakty jako dziennikarz pisząc na ten temat reportaże.
- A czy identyfikujesz się z głównym bohaterem swojej książki? On też ma na imię Marek. Jest dojrzałym mężczyzną, który chce zacząć życie od nowa z nową kobietą już nie w dużym mieście, ale wśród dzikiej bieszczadzkiej przyrody.
- Nigdy nie miałem córki, co nie do końca pozwala mi się z nim utożsamić. Ale - tak jak chyba większość ludzi -ja też mam od czasu do czasu ochotę rzucić wszystko w diabły i zaszyć się w lesie. Jednak jak pokazują losy bohaterów tej powieści, nie da się uciec przed problemami, bo nie da się uciec przed samym sobą.
- Bohaterowie mają problem nie tylko ze sobą, ale i z otoczeniem. Na wsi ludzie z miasta przeważnie są traktowani jako obcy, inni, do których należy podchodzić z dystansem.
- To wszystko zależy od tego jakie ma się wyobrażenie o wsi. Jeżeli mieszczuch sądzi, że prosty lud jest czysty, i będzie chciał się z nim zjednoczyć, żeby odzyskać własną utraconą niewinność, to może się tylko sparzyć. Jeżeli z góry zakłada, że będzie żył obok tych ludzi i będzie im przydatny, to ma szansę zyskać ich szacunek. Ale zawsze będzie i tak podlegał ocenie jako ktoś z zewnątrz. I tak jest z Markiem z „Samotności wilków”. Choć chce być z tymi ludźmi, to jednak nie potrafi się do nich dostosować. On chciałby złagodnieć, przestać wieść życie drapieżnika, tak jak to robił jako polityk w Warszawie. Ale wiejska społeczność mu na to nie pozwala, bo on nie umie przyjąć jej zasad.
- Marek bardzo późno zaczyna rozumieć, czego chce w życiu. Czy to według Ciebie przypadłość mężczyzn, że tak długo dorastają?
- Faceci nigdy nie dorastają do końca. Dlatego kobiety chcą się nimi opiekować, tak jak Karolina, która jest dużo młodsza od Marka, a jednak o wiele bardziej od niego dojrzała. Zauważ, że jego nastoletnia córka Ewa też w pewnym sensie się nim opiekuje. Kobiety posiadają wciąż pierwotną mądrość, którą mężczyźni gdzieś zatracili.
- Ty też?
- Oczywiście. Jak w końcu dojrzeję to umrę.
- A jesteś drapieżnikiem?
- Wszyscy jesteśmy drapieżnikami? Gdyby sytuacja tego wymagała i ktoś na przykład zaatakowałby moje stado, to byłbym w stanie użreć, a nawet głęboko wbić kły w gardło przeciwnika.