Strona główna / Humanistyka / JAK ULECZYĆ FANATYKA

Aktualności

25.02.2021

Spotkanie online z Danutą Awolusi

W czwartek 25 lutego o godz. 20:00 zapraszamy na wirtualne spotkanie Danutą Awolusi autorką książki "Nie mówiąc nikomu".

Wywiady

19.11.2020

Niksen jest jedną z form dbania o siebie

Czy wiecie, jak ważne jest to, by co jakiś czas wykroić sobie z codzienności chwilę na nicnierobienie? Niby ciągle mówią o tym psychologowie i coache, ale teraz mamy to czarno na białym: Agnieszka Drotkiewicz rozmawia o niezbędności lenistwa z Olgą Mecking, autorką książki o tajemniczym pojęciu "niksen".

Posłuchaj i zobacz

24.01.2021

Ewa Kempsity-Jeznach gościem Dzień Dobry TVN

Zapraszamy do wysłuchania wywiadu z Ewą Kempsity-Jeznach, autorką książki "Chorzy ze stresu. Problemy psychosomatyczne".

Bestsellery

TOP 20

  1. Modelki z Dubaju Marcin Margielewski
  2. Chorzy ze stresu. Problemy psychosomatyczne Ewa Kempisty-Jeznach
  3. Tytus, Romek i A'Tomek pomagają księciu Mieszkowi ochrzcić Polskę, z wyobraźni Papcia Chmiela narysowani Henryk Jerzy Chmielewski

Fotogaleria

więcej »

JAK ULECZYĆ FANATYKA

Amos Oz

Tadeusz Nyczek

Wykład o umiarkowaniu

Bywają narody potwornie doświadczane przez los. Wielu z nich już nie ma, poddały się wyrokowi historii i znikły; inne jeszcze trwają. Tamte błąkają się po archiwach ludzkiej pamięci; te odporniejsze, bądź mające więcej szczęścia w nieszczęściu wciąż walczą o swoje. Kozacy, Aborygeni, północnoamerykańscy Indianie. I oczywiście Żydzi. Dziwne porównanie? Niekoniecznie. Ja wiem, że tak czy owak się narażam. Ja wiem, że los Żydów jest niepowtarzalny. Ale niepowtarzalny jest los każdego narodu. Żydzi mają się za naród wybrany. Ale każdy naród chciałby być wybrany, tylko czasem nie ma szans. Żydzi mieli więcej szczęścia także dlatego, że tak bardzo wierzyli w Słowo. I w odróżnieniu od Indian czy Aborygenów mieli wielkich pisarzy, eseistów, historyków. Własną historię tworzyli sami; to też fart. „Próbował żyć ale nic z tego / więc został pisarzem” - ten wers z Henryka Grynberga mówi więcej niż się zdaje. Pisarz to w kulturze żydowskiej nie tylko profesja ale i moralne zobowiązanie. „Przeżyliśmy / ale wojna nigdy się nie kończy” - pisze Grynberg w innym wierszu z tego samego tomu „Dowód osobisty”. Holocaust się skończył, ale wojna żydowska trwa nadal. I kiedy otwieram najnowszą książkę Amosa Oza „Jak uleczyć fanatyka”, z zamkniętymi oczami mogę powiedzieć o czym będzie: o żydowskim losie oczywiście. Ponieważ wszystko co wyżej napisałem może być podejrzane, bo wyszło spod ręki goja wyznam od razu i na wszelki wypadek: mam pisarstwo i osobę Oza za żywe wcielenie cnót najwyższej próby. Gdybym był komitetem noblowskim autor „Czarnej skrzynki” i „Nie mów noc” już dawno miałby konto powiększone o kwotę tej nagrody. Koniec dygresji. Oz nie tylko uprawia beletrystykę, ale i jest czynnym działaczem politycznym na rzecz pojednania Żydów i Palestyńczyków. Pisze artykuły, prowadzi wykłady, doradza politykom, działa w ruchu Shalom Achshav czyli Pokój Teraz. W 2002 roku zaproszony na uniwersytet w Tybindze wygłosił trzy wykłady o swoim stosunku do kwestii izraelsko-palestyńskiej. Sam tytuł „Jak uleczyć fanatyka” jest raczej efektownym chwytem marketingowym, bo - jak wiadomo - fanatyka uleczyć się nie da, chyba że wystrzeliwując go w kosmos. Tytuł zatem tych esejów-wykładów mógłby równie dobrze brzmieć: „Tezy o umiarkowaniu, czyli jak się dogadać nie zabijając przeciwnika”. Oz nie ma złudzeń, że fanatycy łatwiej zdobywają serca ofiar mordowanych przez wrogów niż zwolennicy pojednania opartego na kompromisie. Ale uparcie do tego kompromisu nawołuje, również świadom, że wielu ludziom kompromis myli się z kompromitacją. Oddajmy Palestyńczykom tereny, o które tak rozpaczliwie i słusznie walczą - pisze piękną frazą wspaniałego prozaika. A wy Palestyńczycy pogódźcie się z historycznym już faktem, że Izrael istnieje i to na ziemiach Palestyny. Bo choć to trudne do przyjęcia ma prawo do tego istnienia. Być może Oz wola na puszczy. Ale Żydzi od setek lat tak wołają. I nawet jeśli brak widomych skutków w przyrodzie, pozostaje zawsze wielka literatura.

Przekrój, 28 września 2006