Strona główna / Literatura polska / Samotność w sieci

Aktualności

09.03.2021

Spotkanie online ze Wiktorem Krajewskim

We wtorek 9 marca o godz. 20:00 zapraszamy na wirtualne spotkanie z Wiktorem Krajewskim, autorem książki "Seksoholicy".

Wywiady

19.11.2020

Niksen jest jedną z form dbania o siebie

Czy wiecie, jak ważne jest to, by co jakiś czas wykroić sobie z codzienności chwilę na nicnierobienie? Niby ciągle mówią o tym psychologowie i coache, ale teraz mamy to czarno na białym: Agnieszka Drotkiewicz rozmawia o niezbędności lenistwa z Olgą Mecking, autorką książki o tajemniczym pojęciu "niksen".

Posłuchaj i zobacz

24.01.2021

Ewa Kempsity-Jeznach gościem Dzień Dobry TVN

Zapraszamy do wysłuchania wywiadu z Ewą Kempsity-Jeznach, autorką książki "Chorzy ze stresu. Problemy psychosomatyczne".

Bestsellery

TOP 20

  1. Modelki z Dubaju Marcin Margielewski
  2. Chorzy ze stresu. Problemy psychosomatyczne Ewa Kempisty-Jeznach
  3. Tytus, Romek i A'Tomek pomagają księciu Mieszkowi ochrzcić Polskę, z wyobraźni Papcia Chmiela narysowani Henryk Jerzy Chmielewski

Fotogaleria

więcej »

Samotność w sieci

Janusz Leon Wiśniewski

Jolanta Jarecka

Polska w sieci samotności

Żadna książka o miłości nie wywołała takiej burzy jak „S@motność w sieci”. Najpierw były tysiące maili do autora i rozemocjonowane dyskusje. Teraz także przebój kinowy z Chyrą i Cielecką. Kiedy Janusz Leon Wiśniewski - informatyk i chemik w jednej osobie pracujący od lat we Frankfurcie nam Menem - siadał do pisania powieści nie przypuszczał, że jego życie zmieni się diametralnie. Ba, nawet nie wierzył, że kiedykolwiek pisanina do szuflady ujrzy światło dzienne. Tymczasem w jego rodzinnym kraju ludzie się w niej zakochali. Wydana w 2001 roku „S@motność w sieci” odniosła spektakularny sukces wydawniczy - do tej pory sprzedano ponad 350 tys. Egzemplarzy, a książki ciągle znikają z półek księgarni. I choć od jej ukazania się minęło już pięć lat ludzie nadal żywo o niej dyskutują, także - przez stronę internetową - z autorem. Dużo emocji wzbudziła również niedawna ekranizacja powieści.
- Czułem się bardzo źle i musiałem coś zrobić by nie dać się depresji - mówi Janusz L. Wiśniewski - Jako że psychoanalitycy zwykle nie mają gabinetów otwartych w nocy musiałem poradzić sobie sam i tak zacząłem pisać - dodaje. Wiśniewski był wtedy świeżo upieczonym doktorem nauk chemicznych.

Doktorat przed rodziną
Wspomina, że dojście do tytułu naukowego kosztowało go bardzo dużo wyrzeczeń i czasu. Nie wahał się zaniedbać rodziny byleby obronić upragniony doktorat. A potem nastąpiła pustka. W jego życiu nic się nie zmieniło i tylko prywatność trudno było złożyć z powrotem w całość. Właśnie taka jest geneza „S@motności w sieci” - historii dwojga ludzi, których los nie oszczędził. Jakub - naukowiec zafascynowany biologią molekularną i twórca chemicznych programów komputerowych - oraz bezimienna bohaterka, której małżeństwo powoli się wypala spotykają się przypadkiem w Internecie. Rozpoczynają niewinny flirt, który już wkrótce przeradza siew coś więcej. Jednak takie krótkie streszczenie nie oddaje pełni książki Wiśniewskiego. Jest ona bowiem tak naprawdę zbiorem różnych opowieści, które skupiają się wokół głównej pary. Nie brakuje tragicznych losów miłości Jakuba do głuchoniemej Natalii. Jest historia niemożliwego uczucia księdza i zakonnicy. A nawet anegdota o ukradzionym mózgu Alberta Einsteina. Wszystkie te wątki są prawdziwe - Wiśniewski jest bowiem kolekcjonerem zasłyszanych opowieści. Ma przy sobie nieodłączny notes, w którym zapisuje powiedzenia zdania i ludzkie losy. Już w momencie ukazania się książka wzbudziła wiele emocji. Autor został wprost zalany mailami od czytelników, którzy dziękowali mu za książkę. Sam Janusz Wiśniewski nie rozumie fenomenu swojej powieści, w końcu, jak sam się śmieje, jego ostatnim przed „S@motnością” spotkaniem z literaturą była praca maturalna z polskiego.

Poznawanie kobiecej duszy
- Większość kobiet pytała mnie jak to możliwe, że tak dobrze znam ich duszę - mówi Janusz Wiśniewski. - Sam nie uważam żebym był szczególnym znawcą pań, lecz jestem dobrym słuchaczem. To, co opowiadają mi różne osoby znajduje się potem w moich książkach. Może polega to właśnie na tym - zastanawia się. - Uwielbiam „S@motność w sieci” czytałam ją już ze trzy razy, wciąż odkrywam w niej nowe prawdy, nowe informacje, nowe wrażenia - zwierza się „małpiątko” na portalu Kafeteria.pl. - Panie Wiśniewski (Leonie!) w imieniu wszystkich miłośniczek pana prozy dziękuję i proszę o więcej więcej! Szczególne emocje wśród czytelniczek wzbudza postać Jakuba - naukowca skrzywdzonego przez los. Odkrywają w nim ideał mężczyzny. Faceta, który rozumie kobietę i potrafi sprawić że będzie się ona czuła kimś wyjątkowym. - Czytałam „S@motność” dwa razy. I tak bardzo za nią tęsknię że zamierzam po nią sięgnąć dziś. Chcę ponownie rozmarzyć się o idealnym mężczyźnie o imieniu Jakub - opowiada „kwiatuszek” na forum wp.pl - Która z nas nie chciałaby mieć takiego Jakuba. Mądrego, z pasjami, interesującego, który potrafi pisać z seksownym akcentem nawet o atomach i cząsteczkach!

Mężczyźni też
Jednak książka wzbudza emocje również wśród panów: - Czytałem książkę i ryczałem nad nią. Tak, nie wstydzę się tego. Mam 46 lat i po raz pierwszy płakałem nad książką - zwierza się „krasnal45” na portalu wp.pl. Sam Janusz Wiśniewski też miał kontakt z męską częścią swoich fanów - Pamiętam jak na spotkaniu z czytelnikami podeszło do mnie dwóch napakowanych i łysych chłopaków - wspomina - Jeden z nich powiedział „Przez ciebie odeszła ode mnie dziewczyna”! Już widziałem siebie w szpitalu pobitego na śmierć, kiedy jemu zaszkliły się oczy. „Przeczytałem twoją książkę i zrozumiałem dlaczego” powiedział osiłek i poprosił mnie o autograf.

Z książki na ekran
Na fali popularności „S@motności w sieci” powstał film fabularny, w którym główne role zagrali Magdalena Cielecka i Andrzej Chyra. Jego reżyser - Witold Adamek znany operator filmowy - zauroczył się powieścią tuż po jej wydaniu i prawie od razu zgłosił się do Wiśniewskiego.

Ewa i Jakub
- Egzemplarz książki Witolda był cały pokreślony i pełen notatek - wspomina autor. - Witold był tak owładnięty wizją zrobienia tego filmu, że właściwie nie miałem wyboru - śmieje się. Panowie wspólnie podjęli się napisania scenariusza - było to bardzo trudne i można powiedzieć że „bolesne” zadanie, jeśli wziąć pod uwagę wielowątkowość tej powieści. - Czułem się jakbym amputował kawałki siebie - opowiada Janusz Wiśniewski. Mimo to udało się dość wiernie przenieść historię miłości Jej - w filmie bohaterka ma na imię Ewa - i Jakuba. Dlatego można być pewnym, że film spodoba się fanom książkowej wersji „S@motności”. Gdy do tego doda się przepiękne obrazy, klimatyczne wnętrza i nastrojową muzykę - mamy obraz skazany na sukces. Fakt, że „S@motność w sieci” trafiła do kin na pewno na nowo wznieci fascynację książką Janusza Wiśniewskiego. Jest bowiem coś takiego w stylu pisania chemika i informatyka z Frankfurtu, co trafia do serc czytelniczek i czytelników. I zapewne nie jest to tylko odwieczna pogoń za miłością.

Gazeta Prawna, 29 września 2006