Strona główna / Literatura faktu, historia / Rok koguta. O Chinach, rewolucji i demokracji

Aktualności

22.01.2021

Nie żyje Henryk Jerzy Chmielewski (Papcio Chmiel)

Z ogromnym smutkiem zawiadamiamy, że 22 stycznia 2021 r. zmarł Henryk Jerzy Chmielewski (Papcio Chmiel).

Wywiady

19.11.2020

Niksen jest jedną z form dbania o siebie

Czy wiecie, jak ważne jest to, by co jakiś czas wykroić sobie z codzienności chwilę na nicnierobienie? Niby ciągle mówią o tym psychologowie i coache, ale teraz mamy to czarno na białym: Agnieszka Drotkiewicz rozmawia o niezbędności lenistwa z Olgą Mecking, autorką książki o tajemniczym pojęciu "niksen".

Posłuchaj i zobacz

24.01.2021

Ewa Kempsity-Jeznach gościem Dzień Dobry TVN

Zapraszamy do wysłuchania wywiadu z Ewą Kempsity-Jeznach, autorką książki "Chorzy ze stresu. Problemy psychosomatyczne".

Bestsellery

TOP 20

  1. Pięć Stawów. Dom bez adresu Beata Sabała-Zielińska
  2. Śreżoga Katarzyna Puzyńska
  3. Uciekłam z arabskiego burdelu Laila Shukri

Fotogaleria

więcej »

Rok koguta. O Chinach, rewolucji i demokracji

Guy Sorman

Konrad Godlewski

Państwo Środka na chłodno

Oddanie głosu Chińczykom to największa zaleta najnowszej książki Francuza Guya Sormana.

Chiny przebudziły się, a świat drży - pisze w swej najnowszej książce francuski publicysta Guy Sorman, aktualizując słynny bon mot Napoleona Bonaparte. Drżą kapitaliści podnieceni wizją potencjalnych zysków z rynku grubo ponad miliarda konsumentów. Dygoczą z wściekłości pracownicy branż wykańczanych przez dumpingową konkurencję, a zwykli ludzie na wieść o chińskim handlu organami, przymusowych sterylizacjach i gnębieniu Tybetańczyków trzęsą się z oburzenia.

W rozgorączkowaniu trudno o obiektywizm. Dlatego nie sposób nie zgodzić się z Sormanem, że obiegowa wizja Chin na Zachodzie złożona jest z przesyconych emocjami komunałów, podobnie zresztą jak i wizja USA w Europie. Ameryką i francuskim antyamerykanizmem autor zajmował się już w poprzedniej książce - "Made in USA". W "Roku Koguta" bierze na cel Chiny i francuską miłość do Chin. Wśród sinofilów wymienia m.in. Jacques'a Chiraca, który rok temu zaproponował zdjęcie embarga na sprzedaż broni do Chin przyjętego przez UE po masakrze na placu Tiananmen w 1989 r.

To chyba najlepsza i najaktualniejsza książka o współczesnych Chinach, jaką można w tej chwili dostać na polskim rynku. Sorman jeździł po Państwie Środka przez ostatni rok, zna kraj z wcześniejszych regularnych podróży, a jego rzetelność wsparta jest konsultacją u najlepszych francuskich sinologów i pracą całej ekipy tłumaczy. Dzięki temu może pozwolić sobie na reporterski rozmach, w którym mieszczą się wnikliwe relacje z metropolii i zapadłych wiosek, a także frapujące rozmowy z aktywistami partii komunistycznej, dysydentami i działaczami społecznymi, inteligencją, wieśniakami, a nawet taoistycznymi kapłanami i członkami podziemnych kościołów chrześcijańskich. Oddanie głosu Chińczykom to największa zaleta "Roku koguta".

Niemal każdy, kto zetknął się z Chinami, odnosi wrażenie, że prawdziwą rzeczywistość tego kraju skrywają rozmaite zasłony. Guy Sorman potrafi je zedrzeć, ukazując kraj zżerany przez korupcję, wyzysk i oportunizm, w którym partia stała się zakładnikiem gospodarczego wzrostu, a szefowie firm generujących ten wzrost - zakładnikami partii. Co gorsza, chińskie niby-mocarstwo cieszy się przychylnością zachodnich polityków i firm, a zagraniczne inwestycje w pewnym stopniu konserwują reżim. Tymczasem zachodnich dziennikarzy bardziej interesują egzotyczne ciekawostki i dane statystyczne podsuwane przez makiaweliczną chińską propagandę niż syzyfowa walka z dyktaturą, którą prowadzą osamotnieni dysydenci.

Przywrócenie właściwych proporcji między między hurraoptymizmem a krytycyzmem wobec chińskich przemian to główny cel "Roku Koguta". We Francji, gdzie do władzy doszło dziś pokolenie, które w 1968 r. bezkrytycznie zachwycało się rewolucją kulturalną Mao Zedonga, proporcje te są zdaniem Sormana mocno zachwiane. Przykład? Uchodźca i zdobywca literackiej Nagrody Nobla z 2000 r. Gao Xingjian dwa lata temu nie został zaproszony na targi książki w Paryżu, bo sprzeciwiła się temu chińska ambasada.

W Polsce książka Sormana to jednak cios w słomianą kukłę, bo nasza inteligencja i elity polityczne rzadko grzeszą sinofilią. O tym, że Chiny to kolos na glinianych nogach, nikogo nie trzeba przekonywać. "Sinofilskie" książki nie znajdują u nas odbiorców i wiele publikacji, z których argumentami Sorman polemizuje - jak choćby ostatni amerykański bestseller "China Inc." Teda Fishmana albo reportaże telewizji CNN z serii "Eye on China" - są niedostępne w naszym języku. Sinofilia nad Wisłą to grzech Andrzeja Leppera i anachronicznego lobby w SLD, które marzy rozwijaniu biznesu z Chinami na bazie "bratniej przyjaźni" z czasów Polski Ludowej.

Polskie elity grzeszą natomiast sinofobią. Warto przypomnieć, że marszałek Marek Jurek (PiS) jeszcze jako poseł poprzedniej kadencji zżymał się na posiedzeniu sejmowej komisji spraw zagranicznych na handel polsko-chiński, tłumacząc, że przez nasz deficyt handlowy "Polska finansuje komunizm w Chinach". Od tego czasu deficyt wzrósł i wynosi blisko 3 mld dol. Dla porównania deficyt USA w handlu z Państwem Środka przekroczył już 200 mld dol.

Sorman, rasowy liberał (i ponoć jeden z ulubionych autorów Donalda Tuska), rozumuje inaczej: "Bojkot jest niepożądany, ponieważ zależy nam na rozwoju Chin, dzięki któremu ponad miliard ludzkich istnień będzie mogło pewnego dnia uniknąć nędzy i odbudować swoją kulturę. (...) Ten rozwój wzbogaca również Zachód".

Czy olimpiada w Pekinie za dwa lata będzie "drugim Berlinem", a więc legitymizacją nieludzkiego reżimu? Czy może raczej "drugim Seulem", czyli krokiem autorytarnego państwa na drodze ku demokracji? - to pytanie, które powinien sobie zadać każdy inteligentny Europejczyk.

Gazeta Wyborcza, 20 czerwca 2006