Strona główna / Fantastyka / My zdobywcy

Aktualności

22.05.2020

Premiera online nowej książki Piotra Borlika

We wtorek 2 czerwca o godz. 19.30 zapraszamy na premierę online najnowszej książki Piotra Borlika "Zapłacz dla mnie".

Wywiady

26.02.2020

"Uwielbiam móc pisać w piżamie"

Zapraszamy do przeczytania wywiadu z Kelly Irvin, autorką serii "W krainie amiszów"

Posłuchaj i zobacz

10.04.2020

Krzysztof Gosztyła czyta MAŁY WIELKI TYDZIEŃ

Zapraszamy do wysłuchania fragmentu audiobooka "Mały wielki tydzień" autorstwa Darka Milewskiego w znakomitej interpretacji Krzysztofa Gosztyły.

Bestsellery

TOP 20

  1. Jest krew... Stephen King
  2. Zaginione arabskie księżniczki Marcin Margielewski
  3. Jestem nieletnią żoną Laila Shukri

Fotogaleria

więcej »

My zdobywcy

Philip K. Dick

Maciej Świerkocki

My zdobywcy to tytuł czwartego, przedostatniego tomu Opowiadań zebranych Philipa K. Dicka, wydanych pierwotnie w 1986 roku w wydawnictwie Underwood/Miller i obejmujących także utwory wcześniej nie publikowane. Prezentowany obecnie polskiemu czytelnikowi zbiór zawiera opowiadania pisane w latach 1954-1963. Dick w tym okresie, szczególnie na początku lat sześćdziesiątych, znajdował się w znakomitej formie literackiej - między 1960 a 1963 rokiem napisał aż dziewięć powieści, w tym takie arcydzieła jak Człowiek z Wysokiego Zamku, Marsjański poślizg w czasie, Dr. Bluthgeld czy A teraz zaczekaj na zeszły rok. Siłą rzeczy poświęcał wtedy mniej uwagi krótkim formom prozatorskim, co - niestety - odbija się niekiedy na ich jakości. Dlatego zbiór My zdobywcy wyraźnie dzieli się pod tym względem na dwie części: pierwsza, zdecydowanie spójniejsza i lepsza artystycznie, to opowiadania z lat 1954-1958, druga natomiast, złożona z tekstów powstałych w roku 1963, jest raczej zbiorem czasem znakomitych, choć nie rozwiniętych i nie przemyślanych do końca pomysłów, naszkicowanych jakby w roztargnieniu i pośpiechu. Trudno się temu dziwić, biorąc pod uwagę, ile podsycanej "prochami" energii kosztowało Dicka uprawianie powieściopisarstwa. Trzeba jednak lojalnie dodać, że niektóre z tych prowizorycznie skonstruowanych opowiadań stały się zarodkami kilku późniejszych powieści autora, i to prawdopodobnie najlepszych w jego dorobku.

Umownie tu wyodrębnioną część pierwszą tomu otwiera świetne opowiadanie Autofab; nie tylko stanowi, jak stwierdził Tom Disch, "jedno z pierwszych ostrzeżeń ekologicznych" w fantastyce, lecz także współgra z niektórymi pomysłami Stanisława Lema, dotyczącymi wzorowania pewnych rozwiązań technologicznych na budowie organizmów żywych. W utworze Dicka całkowicie zautomatyzowany zakład przemysłowy uniezależnia się od woli ludzkiej i przejawiając coś w rodzaju instynktu samozachowawczego podtrzymuje swoje procesy "życiowe", czyli produkcyjne, z uporem godnym niewątpliwie lepszej sprawy. Podobnej tematyki dotyczy również zabawne Wezwanie do naprawy, którego myśl przewodnia wynika z obaw przed zdominowaniem ludzkiego życia przez maszyny, w tym także urządzenia domowego użytku. Opowiadania Model Yancy'ego i Niepoprawna M stały się później kanwą powieści Prawda półostateczna, sprowokowanej aferą Watergate. Dick przenikliwie i bezkompromisowo, choć, jak to zwykle on, nieco paranoidalnie, oskarża tu "Władzę" o rozpowszechnianie kłamstw (skąd my to znamy?), pozwalających utrzymywać kontrolę nad społeczeństwem. Opowiadania Jeńcy, Mechanizm pamięci i tytułowi My zdobywcy są nieco mniej błyskotliwe, ale Gra wojenna to kolejna inteligentna przypowieść, z jednej strony wymierzona pod maską S-F w konsumpcyjny styl życia, a z drugiej broniąca natury ludzkiej przed zawłaszczeniem jej przez sztuczne, na poły wirtualne światy.

W części drugiej wyróżniają się zwłaszcza dwa opowiadania, które stały się następnie zalążkiem dwóch najwybitniejszych powieści Dicka - Trzech stygmatów Palmera Eldritcha oraz Ubika. Opowiadanie Co mówią umarli zawiera w pigułce już niemal całą fantastyczną rekwizytornię Ubika, choć w porównaniu z powieścią brak temu tekstowi intelektualnej głębi i wstrząsającego dreszczu epickiego dramatu, jaki przenika napisaną trzy lata później książkę. Natomiast Czasy Swawolnej Pat, których fabuła weszła w skład Trzech stygmatów..., to skończona perełka literacka czystej wody, zainspirowana lalkowymi postaciami Barbie i Kena: oto ocalałych z wojny Ziemian utrzymuje przy życiu pomoc zwycięskich Marsjan, Ziemianie zaś, by nie zwariować z nudów, zabijają czas grami, prowadzonymi przy użyciu zestawów "Swawolnej Pat", lalki, będącej fantastycznym szyderstwem z Barbie. W podobnym, czyli makabryczno-prześmiewczym nastroju utrzymane jest ostatnie opowiadanie tomu, Bloblem być, wskazujące jakże trafnie, że toczący ze sobą wojnę wrogowie w końcu nieuchronnie upodobniają się do siebie.

Pewien zamęt w polską recepcję opowiadań Dicka wprowadza fakt, że wiele z nich publikowanych było już wcześniej w innych wyborach, w innych przekładach i pod innymi tytułami. Dla miłośników Dicka nie ma to jednak zapewne większego znaczenia, albowiem jego kosmos, choć często prymitywny i naiwny w swoim pseudonaukowym sztafażu, jest zawsze kosmosem człowieka, który w odpowiedziach na odwieczne pytania egzystencjalno-eschatologiczne ujawnia i pielęgnuje swoje unikalne, trudne człowieczeństwo.

Latarnik