Strona główna / Literatura polska / Los powtórzony

Aktualności

26.04.2021

Spotkanie online z Barbarą Kwintą

W poniedziałek 26 kwietnia o godz. 19:00 zapraszamy na wirtualne spotkanie z Barbarą Kwintą, autorką książki "Chwała meksykańskim zakonnicom".

Wywiady

11.03.2021

Między losem a przeznaczeniem - wywiad z Jodi Picoult

Zapraszamy do przeczytania wyjątkowego wywiadu z Jodi Picoult. Z autorką "Księgi Dwóch Dróg" rozmawiała Ewa Cieślik z Lubimyczytac.pl.

Posłuchaj i zobacz

23.03.2021

Danuta Awolusi gościem FANBOOK.TV

Zapraszamy do wysłuchania wywiadu z Danutą Awolusi, autorką książki "Nie mówiąc nikomu".

Bestsellery

TOP 20

  1. Tytus, Romek i A'Tomek /kolekcja 25 ksiąg/ Henryk Jerzy Chmielewski
  2. Maria Czubaszek. W coś trzeba nie wierzyć Violetta Ozminkowski
  3. Chorzy ze stresu. Problemy psychosomatyczne Ewa Kempisty-Jeznach

Fotogaleria

więcej »

Los powtórzony

Janusz Leon Wiśniewski

Mariusz Urbanek

Ballada o Siekierkowej

Dyrektorowi małego prowincjonalnego muzeum umiera matka, którą opiekował się przez ostatnich osiem lat. Żył dotychczas wyłącznie jej życiem, teraz odzyskuje prawo do własnego, ma już jednak 40 lat i musi wszystkiego uczyć się od nowa. Miłości, kobiet, świata. Tymczasem świat poszedł do przodu, czego ulubionym i nadużywanym przez Janusza Leona Wiśniewskiego symbolem jest internet. Wirtualna inicjacja budzącego się do życia Marcina jawi się niemal jak przemiana Gustawa w Konrada. Konkurować z nią mogłaby jedynie scena zakładania odnalezionych w komodzie pod wykrochmaloną pościelą dżinsów, które bohater ostatni raz miał na sobie 20 lat temu. W tych spodniach (i bez krawata) nowo narodzony Marcin rusza w świat, zarówno w wymiarze rzeczywistym, jak i wirtualnym.
Od ukazania się S@motności w sieci wiadomo, że Wiśniewski potrafi pisać tak, żeby czytać chciało bardzo wielu. Pisze o uczuciach głębokich jak z powieści Katarzyny Grocholi, nie wstydzi się mówić o miłości, zazdrości i zdradzie w sposób, w jaki -wydawało się - potrafią tylko scenarzyści serialu M jak miłość. W dodatku umiejętnie obudowuje to dawką psychologizowania, która daje czytelnikowi to miłe uczucie, że obcuje z powieścią głęboką jak dzieła Prousta, a przy tym wszystko rozumie. To nie zarzut, raczej konstatacja sprawności autora. Wielu piszących teoretycznie wie, jak powinna wyglądać powieść, która odniesie komercyjny sukces, ale niewielu potrafi z tej wiedzy zrobić użytek. Wiśniewski potrafi. Nobilituje swoimi powieściami uczucia odsyłane przez krytycznych zoilów do harlequinów. Ośmieszane i wykpiwane, w Losie... zyskują pełnię literackiego obywatelstwa. Czytelnik, wstydzący się łez wzruszenia nad czytanym ukradkiem romansem, z Losem... pod pachą będzie mógł pojawić się nawet w najbardziej eleganckim towarzystwie.
Dlatego nowa książka Wiśniewskiego na pewno odniesie sukces. Przy akompaniamencie dobiegających już z radia i telewizji ekstatycznych zachwytów kulturalnych dziennikarek można będzie czytać o bólu samotności, niemożności porozumienia między ludźmi, nieprzystosowaniu, tęsknocie do ideału, uczuciach wystawionych na próbę zdrady itd., itp. A wszystko to umiejętnie skąpane w ciągle jeszcze nowym i atrakcyjnym, przynajmniej dla odbiorców tego typu literatury, krótkim kursie obsługi poczty elektrolicznej oraz pożytków płynących z internetowych czatów, co tak doskonale sprawdziło się już w S@motności...
Ponoć po pierwszej książce Janusz Wiśniewski zasłużył (i to wśród kobiet) na miano znawcy kobiecej duszy. Nie chcę niczego z tej chwały ujmować, ale w Losie... dusza ta jawi się jako coś wyjątkowo mało skomplikowanego. Rozpoczynający nowe życie dyrektor Marcin jest przez kobiety zwolna osaczany. Czyhają na niego zarówno w sieci, jak i na schodach muzeum. Wszystkie inteligentne, zalotne, uległe i gotowe zaopiekować się bezbronnym mężczyzną. Byle tylko złowić niezajętego samca, który stanowi wyzwanie choćby dlatego, że uchował się tyle lat w stanie bezżennym. Mimo wszystkich zachwytów nad kobietami, jakie autor umieścił w książce, jest to znawstwo podszyte mizoginizmem.
Uczuciowo-elektroniczna inicjacja głównego bohatera Losu... to jednak nie jedyna wartość książki Wiśniewskiego. Przy okazji jest ona także przeglądem tego, co Janusz Wiśniewski myśli na różne ważne dla ludzkości i świata tematy. Otrzymujemy więc solidne traktaty na temat AIDS, ataku na World Trade Center, miłości lesbijskiej (niewiernej, bo jedna z partnerek okazuje się mieć męża) oraz fizjologii miłości w ogóle. Na chwilę zabłąkały się na stronice Losu... nawet Kinga Dunin i Małgorzata Domagalik, jest to jednak chwila krótka, taka, jakiej potrzeba, żeby dokuczyć feministkom. Widać zresztą, że autor ma wiele jeszcze przemyśleń na temat licznych palących kwestii, ale książka i tak wyszła na ponad 300 stron. Niektóre wątki, choć dość wyraźnie zapowiadane (grzeszne [?] uczucie bratanicy do wujka) nie znajdują przez to kontynuacji, co jednak pozwala wielbicielom prozy Wiśniewskiego mieć niepłonną nadzieję na jej dalsze ciągi.
S@motność w Sieci startowała od zera, a okazała się bestsellerem. Los powtórzony wszedł w tę samą koleinę, wiodącą prosto na listę bestsellerów. I tak naprawdę trudno mieć to autorowi za złe. Skoro czytelnicy chcą takie książki czytać, a chcą, nie sposób się na nich, a tym bardziej na Janusza Wiśniewskiego obrażać.
Tym bardziej, że jest w Losie powtórzonym postać znacznie bardziej udana i prawdziwa niż wszyscy pozostali bohaterowie książki razem wzięci. Stara Siekierkowa, zaprzyjaźniona z rodziną głównego bohatera góralka z Biczyc, przypomina także przywoływanego w książce księdza Tischnera. Ostoja góralskiej tradycji i honoru, ze spokojną mądrością i ironią przygląda się, jak wypełnia się przeznaczenie bohaterów Losu... A przy okazji pije wódkę jak prawdziwy góral, gdy zaczyna wiać halny, posługuje się komórką jak gimnazjalista (choć internetem jeszcze nie) i wie o życiu nawet więcej niż autorki rubryk dla zakochanych w kobiecych pismach. Gdyby nie Siekierkowa, właściwie nie byłoby powodu, by zawracać sobie głowy powtarzaniem Losu...

Nowe Książki, styczeń 2005