Strona główna / Literatura polska / Agnieszka Osiecka / Galeria potworów

Aktualności

30.05.2022

PIKNIK NA SKRAJU DROGI I INNE UTWORY z Nagrodą Nowej Fantastyki

Z przyjemnością ogłaszamy, że książka "Piknik na skraju drogi i inne utwory" Arkadija i Borisa Strugackich otrzymała Nagrodę „Nowej Fantastyki” w kategorii Wznowienie Roku.

Wywiady

04.07.2022

"Gdy ją odnajdą". Wywiad z Lią Middleton

Zapraszamy do przeczytania wywiadu z Lią Middleton. Z autorką książki "Gdy ją odnajdą" rozmawiał Bartosz Soczówka.

Posłuchaj i zobacz

01.08.2022

Rozmowa z Błażejem Torańskim

Nowy odcinek naszego podcastu to rozmowa Marcina Cichońskiego z Błażejem Torańskim, autorem książki "Kat polskich dzieci. Opowieść o Eugenii Pol".

Bestsellery

TOP 20

  1. Jestem jedną z żon Laila Shukri
  2. Sąpierz Katarzyna Puzyńska
  3. Ziobranoc, Europo Aleksander Daukszewicz, Krzysztof Daukszewicz

Galeria potworów

Agnieszka Osiecka

Marek Oramus

Motyl i pancerniki

Jak wiadomo, po śmierci papy Hemingwaya jeszcze przez kilka lat ukazywały się jego nowe powieści. Wygrzebane z papierów pisarza, może i dopisywane przez wynajętych literatów na podstawie notatek czy niewykorzystanych szczątków pomysłów, nie przedstawiały wielkiej wartości. Do tego stopnia był to rzucający się w oczy proceder, że „Playboy”, wydanie amerykańskie, ogłosił, jakie powieści Hemingway powinien jeszcze koniecznie napisać. Na szczęście autor Komu bije dzwon nie wziął tego apelu serio.
Coś podobnego dzieje się z Agnieszką Osiecką: siedem lat po śmierci poetki ukazała się właśnie książka wspomnieniowo-refleksyjna Galeria potworów. Przypomina trochę Fotonostalgię z początku roku, która była zbiorem portretów fotograficznych autorstwa Zofii Nasierowskiej, a Osiecką wyposażyła je w swoje komentarze. W Galerii potworów role zostały zamienione: nie zdjęcia tu grają główną rolę, a tekst pochodzący z dużego tygodnika, gdzie Osiecką w latach 1988-92 publikowała odcinki, które teraz złożyły się na książkę.
Są to wspomnienia o ludziach i z burzliwej młodości autorki, ale też trafne i dość miejscami złośliwe obserwacje oraz scenki socjologiczne ze zmieniającej się rzeczywistości. Zaryzykuję tezę, że Osiecką dobrze się czuła w realnym socjalizmie, od którego odgrodziła się gronem znajomycho podobnych zainteresowaniach i rodzaju uprawianej działalności artystycznej. Ale ta spokojna (do czasu), zastygła rzeczywistość służyła jej typowi psychiki. Osiecką nie gustowała w aferach, szarpaninach, dziadostwie w postępowaniu, kłamstwach publicznych i waleniu się po buziach. Wyobrażam ją sobie jako stworzenie ciche, przygaszone, introwertyczne, raczej przyglądające się występom innym niż samo pragnące występować. Dopiero potem, gdzieś w domowym zaciszu, przeżycia te zaczynały w niej buzować i dawały rezultat w postaci pięknych, melancholijnych piosenek, których nikt nie jest w stanie podrobić ani nawet naśladować.
Widzę więc dwa wyróżniki tej książki: z jednej strony nostalgia do czasu, kiedy było się na ustach wszystkich, a chmurno-durna młodość pozwalała czerpać z życia pełnymi garściami. I drugi: dezaprobata dla zmian, które nadeszły po roku 1989, nie tych politycznych, ale społecznych i obyczajowych. Nowe typy ludzkie, skoncentrowane na dorobieniu się, nachapaniu za wszelką cenę, czyniące z takiej postawy niemal religię, a na pewno powód do chluby - budzą odrazę Osieckiej. Zaryzykuję - ona sama nigdzie tego tak nie wypowiada - że widzi w nich degradację człowieka, który winien wszak zajmować się sztuką, błądzić myślami po niebie, mieć bogate życie wewnętrzne, zaś jego dusza winna łopotać w porywach uczucia jak chorągiew. Zawsze ma Osiecką dużo wyrozumiałości dla kobiet, ale feministki raczej nie wezmą jej na patronkę, bo zanadto lubiła też mężczyzn. Miała jednak w tych sprawach kiepskawy gust - wystarczy przyjrzeć się zdjęciom mężczyzn jej życia, ze szczególnym uwzględnieniem Daniela Passenta.
Udało się w Galerii potworów odmalować coś, co bym nazwał tęsknotą za epoką. Był złośliwy gnom Gomułka, był siermiężny kraj, ale była również atmosfera przyzwolenia i zapotrzebowania na humor, dowcip, zgrywę, ludziom coś się chciało - wszak te wszystkie teatrzyki i kabarety nie powstawały na kamieniu. Były wreszcie tytułowe potwory, zgraja ludzi na swój sposób genialnych, których talent mógł się zrealizować w tamtych okolicznościach, Prawdziwy wysyp! Nie to co w dzisiejszej rzeczywistości smętnych groszorobów i brutalnych aferzystów, która niweczy wszelkie aspiracje inne od przyziemnych. Kiedyśmy to dali się tak paskudnie przekabacić? Żałuję szczerze, że Agnieszka Osiecką nie pożyła przynajmniej z dziesięć lat dłużej - tyle urodziłoby się nowych pięknych piosenek - lecz niekiedy myślę, że wycofała się chyłkiem w samą porę, unikając czasu, który nadaje się w sam raz dla mrówkolwów i pancerników, ale nie dla motyli.

Dziennik Polski, 2 grudnia 2004