Strona główna / Humanistyka / Homer

Aktualności

08.10.2020

Ogłoszono finalistów National Book Awards

Powieść "LEAVE THE WORLD BEHIND" Rumaana Alama, która ukaże się nakładem naszego wydawnictwa w przyszłym roku, została właśnie finalistką prestiżowej nagrody literackiej National Book Awards.

Wywiady

10.09.2020

W "Postscriptum” Małgorzata spotka nadawcę listu, ale nie zdradzę..."

Zapraszamy do przeczytania wywiadu z Anną Karpińską autorką książki "Postscriptum".

Posłuchaj i zobacz

05.10.2020

Lara Gessler gościem Dzień Dobry TVN

Zapraszamy do wysłuchania wywiadu z Larą Gessler, autorką książki "Orzechy i pestki. Przewodnik mistyczno-kulinarny".

Bestsellery

TOP 20

  1. Nareszcie w Dudapeszcie Aleksander Daukszewicz, Krzysztof Daukszewicz
  2. Urodziłam dziecko szejka Marcin Margielewski
  3. To nie jest mój mąż Olga Rudnicka

Fotogaleria

więcej »

Homer

Jasper Griffin

Marek Węcowski

Postawmy się w roli wykształconego laika, który sięga po niewielką książkę Jaspera Griffina pt. Homer. Fakt wydania jej w bardzo dobrej oksfordzkiej serii "Dawni Mistrzowie" musi w nim wywołać niejakie zdziwienie.

Otóż rola, jaką w kulturze europejskiej odegrały Iliada oraz Odyseja nie ulega kwestii, można ją porównać tylko ze Starym Testamentem. Jednak inni bohaterowie wspomnianej serii wydawniczej (Budda, Jezus, Mahomet, czy nawet św. Tomasz z Akwinu) to wielcy mistrzowie duchowi, religijni reformatorzy zmieniający oblicze świata, których indywidualności wyznaczyły bieg historii; co więcej, niezależnie od szczupłości czy niejasności źródeł, jakimi dysponujemy dla poznania życia Jezusa czy Buddy, są to wszystko postaci w najmocniejszym sensie tego słowa historyczne. Tymczasem na przestrzeni ostatnich dwóch stuleci nie brakowało takich, którzy sądzili, że Homer po prostu nigdy nie istniał; wielu uczonych uważało oba poematy za mechaniczny zlepek rozmaitych mniejszych utworów epickich. Dziś jeszcze pewien bardzo modny badacz utrzymuje, że Iliada i Odyseja były wytworem wielowiekowej tradycji, która stopniowo, za sprawą pewnych charakterystycznych mechanizmów poezji ustnej, wydała z siebie - właśnie "mechanicznie" - dwa genialne utwory.

Podkreślając znaczenie Iliady i Odysei w naszej kulturze, nie możemy przecież nic powiedzieć o ich autorze lub nawet, jak chcą niektórzy, o ich licznych autorach. Sami zresztą Grecy o Homerze też nic nie wiedzieli, a ich późne podania o ślepym poecie są z pewnością historycznie całkowicie bezwartościowe. Umieszczenie zatem Homera wśród myślicieli i reformatorów religijnych zakrawa na paradoks, jeśli nie świadczy wprost o poddaniu się urzekającej sile antycznej legendy.

Ale nawet jeśli przyjmiemy, że Homer naprawdę istniał i że napisał oba utwory, sam charakter jego dzieła - monumentalnej epickiej opowieści - sprawia, że trudno uznać go za Nauczyciela czy nawet Myśliciela. Homer na pozór nic bowiem nie mówi od siebie, nie kieruje do swej publiczności żadnej nauki, nie chce w żaden sposób wpływać na postawy ludzi, ani tym bardziej zmieniać oblicza świata - po prostu opowiada.

A jednak starożytni Grecy bez wahania zgodziliby się z pomysłem umieszczenia Homera wśród największych myślicieli w dziejach, uważali go za nauczyciela, wręcz filozofa, szukając w jego poematach odpowiedzi na podstawowe pytania, a nie tylko obrazu dawno minionego świata herosów. Tę właśnie intuicję starożytnych Griffin potraktował poważnie. Największa wartość i podstawowe zadanie jego książeczki - niewątpliwie najlepszej dziś pracy o Homerze dostępnej polskiemu czytelnikowi - polega właśnie na tym, by nie wdając się w jałowe rozważania na temat autorstwa Iliady i Odysei, uchwycić indywidualność i myśl poety (poetów?), zawartą w poematach wizję świata i człowieka.

Griffin śledzi zatem te cechy formalne i te idee poety, które Iliadę i Odyseję odróżniają od epopei innych kultur oraz od greckiej tradycji epickiej. Homer nie próbuje opowiadać ani dziesięcioletniej historii wojny trojańskiej, ani równie długiej historii tułaczek Odysa. Zamiast tego "kondensuje" akcję w serii zdarzeń, które mieszczą się w bardzo krótkim czasie (zaledwie kilkadziesiąt dni). Gniew Achillesa w Iliadzie, a powrót bohatera w Odysei, wyobrażają jednak symbolicznie całą wojnę o Helenę i wszystkie cierpienia Odysa. Oryginalność obu poematów tkwi w tym, że poeta wykorzystuje cały system znaczących zabiegów literackich, które nie niszcząc spoistości utworu wybiegają w przód, np. przepowiadając upadek Troi albo śmierć Achillesa - zdarzenia, których w Iliadzie nie znajdziemy. Naśladowcy Homera nie potrafili już unikać dosłowności, zadawalali się formą dużo prostszą, tworzyli opowiadania mechanicznie ukazujące pewne serie zdarzeń.

Drugą sferą, w której najpełniej wyraża się oryginalność poety, jest obraz olimpijskich bogów. W XIX wieku ktoś obrazowo nazwał boską społeczność Iliady "drobnomieszczańską rodziną". I rzeczywiście, widzimy tam kłótliwe bóstwa z popędliwym Zeusem na czele, "ojcem bogów i ludzi", który z braku argumentów ucieka się do groźby pobicia żony, wścibskiej zresztą i złośliwej Hery, oraz wszystkich swoich dzieci, jakie wejdą mu w drogę. Ta rodzina z pewnością nie mogła świecić Grekom moralnym przykładem, stąd wysuwane już w VI wieku p.n.e. pod adresem Homera oskarżenia o to, że obarczył swych bogów wszystkimi przywarami rodu ludzkiego. Podobnie nowożytni nie mogli nadziwić się temu, co zwykło się określać mianem "antropomorfizmu" Homerowych bogów.

Nie jest to jednak zdziwienie w pełni uzasadnione. Oto bowiem Homer umiejętnie łączy "ludzkość" swych bóstw z ich nadprzyrodzoną mocą. Co więcej, ów rzekomy "antropomorfizm" ma funkcję zgoła nieoczekiwaną. Służy podkreśleniu przepaści dzielącej bóstwo od człowieka - np. wtedy, gdy okazuje się, że jedynie bóg może w dowolnym momencie zrezygnować z zaangażowania w tragiczne losy ludzi, by oddać się rozrywkom i uciechom. O ile wszystkie czynności ludzie wykonują "z mozołem", o tyle najistotniejszą cechą egzystencji bóstw jest łatwość, z jaką im wszystko przychodzi. Groźna rodzinna kłótnia na Olimpie kończy się wybuchem powszechnej wesołości, podobnie jak zdrada małżeńska, jakiej dopuszcza się Afrodyta w Odysei. To ostatnie zdarzenie wśród ludzi stałoby się "sprawą gardłową", hańbą, którą mogłaby zmyć tylko krew żony i kochanka.

Bogowie są jednak bezkarni i w ostatecznym rachunku nie odpowiadają za nic, a konsekwencje ich czynów w najgorszym razie dotykają ludzi. Wynika to przecież w sposób konieczny z dwu podstawowych przymiotów bóstwa: wiecznej szczęśliwości i nieśmiertelności. W świecie bogów zatem nie ma nic "na serio", człowiek natomiast za wszystkie swoje czyny ponosi ostateczną odpowiedzialność, będąc jednocześnie igraszką mocy od siebie wyższych, których wyroków często nie rozumie. W ten właśnie sposób - paradoksalnie - nawet ów "antropomorfizm" czyni z obu poematów wielką przypowieść o kondycji człowieka, o jego losie, ograniczeniach i miejscu we wszechświecie. Homer, podobnie jak ateńscy tragicy pomaga swojej publiczności - zgodnie ze słynną delficką formułą - "zrozumieć samego siebie". Tak oto Homer Jaspera Griffina mieści się doskonale w szeregu "dawnych mistrzów", obok Buddy, Jezusa, Mahometa, czy św. Tomasza z Akwinu.

Jedyną istotną krytyczną uwagę kieruję do polskiego wydawcy, który powinien był pomyśleć o tym, że od pierwodruku oryginału książeczki minęło już niemal dwadzieścia lat. Warto byłoby dodać coś w rodzaju posłowia krótko omawiającego to, co od tego czasu stało się w badaniach nad Homerem. Posłowie takie tylko podkreśliłoby wartość książeczki Griffina, bowiem wiele jego intuicji znalazło potwierdzenie. W pewnym istotnym sensie jest bowiem Homer Griffina pracą niedopowiedzianą. Oto wszystkie jego wnikliwe obserwacje nie prowadzą do odpowiedzi na pytanie najważniejsze, pytanie o autorstwo Iliady i Odysei. W odwiecznym sporze "unitarystów" (zwolenników tezy, że oba poematy wyszły spod jednej ręki) z "pluralistami" (którzy sądzą, że było dwóch lub więcej autorów) coraz więcej argumentów mają ci pierwsi. Choć nigdy nie poznamy "Homera historycznego", jego poetycką indywidualność czujemy dziś coraz lepiej. Na tej drodze książka Jaspera Griffina, jednego z największych współczesnych"homerologów", była bardzo ważnym krokiem.

Latarnik