Strona główna / Kryminał/Sensacja/Thriller / Kamienna małpa

Aktualności

29.07.2022

Spotkanie z Dagmarą Andryką w Warszawie

W czwartek 25 sierpnia o godz. 19:00 zapraszamy do PROM-u Kultury Saska Kępa (ul. Brukselska 23, Warszawa) na spotkanie z Dagmarą Andryką, autorką książki "As".

Wywiady

04.07.2022

"Gdy ją odnajdą". Wywiad z Lią Middleton

Zapraszamy do przeczytania wywiadu z Lią Middleton. Z autorką książki "Gdy ją odnajdą" rozmawiał Bartosz Soczówka.

Posłuchaj i zobacz

01.08.2022

Rozmowa z Błażejem Torańskim

Nowy odcinek naszego podcastu to rozmowa Marcina Cichońskiego z Błażejem Torańskim, autorem książki "Kat polskich dzieci. Opowieść o Eugenii Pol".

Bestsellery

TOP 20

  1. Żadanica Katarzyna Puzyńska
  2. Perska wytrwałość Laila Shukri
  3. TOPR. Tatrzańska przygoda Zosi i Franka Beata Sabała-Zielińska

Kamienna małpa

Jeffery Deaver

Artur Długosz

Naixin znaczy cierpliwość

„Wszystko w swoim czasie” - motto arcyłotra najnowszej powieści Deavera, zdaje się być mottem samego pisarza. Uśpiwszy czujność pary nierozłącznych bohaterów Rhyme'a i Sachs (a także czytelnika) wywraca nagle książkę do góry nogami. Po tym właśnie można poznać mistrza powieści z suspensem!

Zasiadając do lektury kolejnej części ulubionej serii nie raz pewnie zastanawiamy się, co też tym razem zgotował nam i naszym bohaterom autor. Ale czytelnicze rozterki zapewne są niczym w porównaniu z wyzwaniem, przed jakim staje pisarz pracując nad, załóżmy, piątym tomem cyklu. Książka przecież musi tchnąć świeżością, zaskakiwać nowymi pomysłami, a jednocześnie wykraczanie zbyt daleko poza ramy nakreślone w poprzednich tomach jest krokiem ryzykownym i potencjalnie zgubnym. Wszakże może to nie przypaść do gustu odbiorcom. W „Kamiennej małpie” Deaver porusza sprawę nielegalnych imigrantów, ryzykujących życiem i poświęcających cały dobytek, żeby tylko znaleźć się raju, jakim jawią się im Stany Zjednoczone. Ze wszystkich możliwych narodowości pisarz wybiera Chińczyków, którzy wnoszą za sprawą swej egzotycznej kultury tak pożądany powiew świeżości. A więc mamy statek zbliżający się do wybrzeży Ameryki z ukrytymi pod pokładem kilkunastoma Chińczykami, którzy oddali swój los w ręce niejakiego Ducha - grzechotnika, jak określa się organizatorów przerzutów imigrantów. Ale zarówno na morzu jak i na lądzie oczekują na statek odpowiednie amerykańskie służby, którym towarzyszy nasza para bohaterów: Lincoln Rhyme oraz Amelia Sachs. Jednak to nie sami uciekinierzy są głównym celem zasadzki. Większość zgromadzonych policjantów ma za zadanie schwytać Ducha, najgroźniejszego z grzechotników, odpowiedzialnego za śmierć wielu ludzi.

Właśnie polowanie na Ducha, człowieka bez twarzy (jak dotąd nie udało się nikomu zdobyć jego dobrego zdjęcia) jest głównym wątkiem książki. To kolejne starcie Rhyme'a i arcyłotra w wydaniu Deavera, po równie inteligentnych i przebiegłych przeciwnikach z „Kolekcjonera kości” czy „Tańczącego Trumniarza”. Tutaj okraszone starochińskimi mądrościami, rozgrywkami „Go” i chińską medycyną naturalną. Wspomnianym na wstępie mottem Ducha - wszystko w swoim czasie - przesiąknięta jest cała książka. Wszystko rozgrywa się tu niezwykle wolno. Rhyme z trudem rekonstruuje ze szczątków zeznań i zebranych dowodów faktyczne wydarzenia, jakby nie mogąc wyplątać się z sieci domysłów i poszlak. Sachs, prowadząc śledztwo, zaprzyjaźnia się z jednym z imigrantów, który oczarowuje ją możliwościami starochińskiej medycyny. Oboje przy tym trapią ważkie decyzje dotyczące ich prywatnego życia, jakie wkrótce trzeba będzie podjąć. A Duch niespiesznie realizuje swoje plany. Wszystko to nadaje powieści pewną senność, grożącą totalnym fiaskiem, ale Deaver nie byłby sobą, gdyby nie zgotował nam misternie budowanego suspensu - suspensu przez wielkie S.

Oczywiście w tle wydarzeń dotyczących głównych bohaterów dramatu dzieje się całe mnóstwo innych rzeczy. Jest tu FBI, Chinatown, chiński policjant, badanie miejsc zbrodni, słowem wszystko co buduje atmosferę książki. Jednak porównując ją z poprzednimi dokonaniami pisarza można wyczuć pewne wahanie, niepewność czy obrany temat jest właściwy. Jakby Deaver nie do końca był pewien, czy zdoła - i on jako autor i wymyślona przez niego fabuła - spełnić pokładane w nim oczekiwania. Księgarski sukces książki w Stanach zdaje się potwierdzać słuszność decyzji pisarza i choć w Polsce Deaver wciąż się przebija to „Kamienna małpa” może być milowym krokiem w tym procesie.

Esensja, 10 sierpnia 2004