Strona główna / Literatura światowa / Po kres czasu

Aktualności

30.05.2022

PIKNIK NA SKRAJU DROGI I INNE UTWORY z Nagrodą Nowej Fantastyki

Z przyjemnością ogłaszamy, że książka "Piknik na skraju drogi i inne utwory" Arkadija i Borisa Strugackich otrzymała Nagrodę „Nowej Fantastyki” w kategorii Wznowienie Roku.

Wywiady

04.07.2022

"Gdy ją odnajdą". Wywiad z Lią Middleton

Zapraszamy do przeczytania wywiadu z Lią Middleton. Z autorką książki "Gdy ją odnajdą" rozmawiał Bartosz Soczówka.

Posłuchaj i zobacz

01.08.2022

Rozmowa z Błażejem Torańskim

Nowy odcinek naszego podcastu to rozmowa Marcina Cichońskiego z Błażejem Torańskim, autorem książki "Kat polskich dzieci. Opowieść o Eugenii Pol".

Bestsellery

TOP 20

  1. Jestem jedną z żon Laila Shukri
  2. Sąpierz Katarzyna Puzyńska
  3. Ziobranoc, Europo Aleksander Daukszewicz, Krzysztof Daukszewicz

Po kres czasu

John Updike

Jerzy Jarniewicz

Łatwiej wyobrazić sobie koniec świata niż koniec czasu - czas jest bowiem duszą świata. A jednak 66-letni bohater ostatniej powieści Johna Updike'a doświadcza końca czasu ze wzmożoną siłą. Jest emerytem, dziadkiem jedenastu wnucząt, ale też mężczyzną ciągle jeszcze skorym do przygodnych, szalonych romansów, które szczegółowo i bezpruderyjnie opisuje w swoim dzienniku. Żyje nad oceanem, w położonej wśród lasów willi, gdzie życie toczy się leniwie. Często odwiedzają go dzikie zwierzęta, a zwłaszcza pewien dorodny jeleń, który czyni szkody w ogrodzie i którego trzeba będzie zastrzelić.

Wydawałoby się, że świat, w którym rozgrywa się ta historia, to znana nam dobrze amerykańska rzeczywistość, lecz to tylko pozór. Opisywany przez Updike'a krajobraz jest krajobrazem po bitwie: rzecz bowiem dzieje się po wojnie amerykańsko-chińskiej, której efektem była ogólnoświatowa katastrofa cywilizacyjna. Zniszczone zostały dawne instytucje społeczne i polityczne, władzę przejęły młodzieżowe gangi, w przyrodzie dostrzec można złowieszcze znaki. Mamy więc do czynienia z powieścią futurystyczną, choć trudno szukać w niej śladów typowych dla tego typu literatury: Updike nie próbuje stworzyć obrazu fantastycznego, obcego nam świata. Przedstawiony w powieści obraz Ameryki XXI wieku jest przerażający właśnie ze względu na swoją zwyczajność: ludzie tu spotykają się, by grać w golfa, uprawiają aerobik, ukrywają swoje pozamałżeńskie romanse, pielęgnują ogródki, zajmują się dziećmi. Grozę tego obrazu potęguje fakt, że powieść wcale nie jest osadzona w odległej, niewyobrażalnej przyszłości. Jesteśmy w latach 20 następnego stulecia, a więc w czasach, które są w zasięgu życia wielu z nas. Ben, bohater powieści, urodził się w latach 50, pamięta dobrze historię ostatnich dziesięcioleci naszego stulecia, pamięta naszą historię. Jest jednym z nas, a więc i ten futurystyczny świat roku 2020 jest naszym światem. Z jednym zastrzeżeniem: to świat u kresu czasu.

Bowiem kres przywołany w tytule książki to nie tylko koniec zachodniej cywilizacji, spustoszonej po wielkiej światowej wojnie. Kres czasu jest także, a może przede wszystkim, kresem czasu narratora, głównego bohatera powieści: w tym miejscu futurystyczna historia Updike'a zamienia się w powieść psychologiczną, staje się zapisem świadomości człowieka zbliżającego się do kresu swoich dni. Ben obserwuje zmiany zachodzące w swoim organizmie, jednocześnie skrzętnie zapisuje postępującą degradację świata, w którym żyje. W jego widzeniu nakładają się dwie apokalipsy: jego osobisty kres współbrzmi z kresem całego świata. W tym nałożeniu się dwóch perspektyw jest pewna prawda, czyż bowiem koniec życia jednostki nie oznacza kresu świata, w którym przyszło jej żyć? Czyż czas, tak bardzo przypisany człowiekowi, nie kończy się wraz z człowiekiem?

Updike o tym nie przesądza. Czas człowieka, czas wielkich politycznych instytucji, kres życia ludzkiego i kres wielkich mocarstw rzuca na tło cyklicznego ruchu przyrody. Powieść zaczyna się od obrazu pierwszego śniegu i kończy się zapowiedzią śniegu: między pierwszą a ostatnią stroną książki upływa rok, przetaczają się cztery pory roku. I choć Ben obawia się, że wraz z nim kończy się także wszechświat, pielęgnuje w sobie mimo wszystko nadzieję, że czas skończyć się nie może. Chciałby wierzyć, że przetrwa w genach swoich jedenastu wnucząt, zmartwychwstanie w cudzej pamięci, ocaleje pod postacią braci bliźniaków, żyjących gdzieś we wszechświecie. Istnieje bowiem czas, który nie zna kresu. Jakby na potwierdzenie tej prawdy o wieczności czasu, do historii opowiadanej przez Bena wkradają się tajemnicze, mroczne opowieści sprzed wieków: historia o rabusiach grobowców egipskich, opowieść o podróży misyjnej św. Pawła, czy też relacja mnicha z irlandzkiej wyspy spustoszonej przez średniowiecznych wikingów. Te wycieczki w przeszłość zawieszają upływ czasu: to, co minęło, żyje w pamięci na równych prawach co sny i marzenia.

Updike'owi udało się napisać powieść przejmującą, tajemniczą i liryczną, będącą medytacją nad czasem i przemijaniem, a zarazem nasyconą zmysłowością, zarówno w odważnych scenach erotycznych, jak i w poetyckich opisach świata przyrody. Trudno nie dosłuchać się w niej osobistych tonów: nie przypadkiem jej bohater ma tyle samo lat, co autor.

Latarnik