Strona główna / Literatura światowa / Duma i uprzedzenie

Aktualności

12.07.2019

Spotkanie z Manuelą Gretkowską w Łodzi

W sobotę 27 lipca o godz. 17.00 zapraszamy do Domu Literatury w Łodzi (ul. Roosevelta 17) na spotkanie z Manuelą Gretkowską, autorką książki "Trudno z miłości się podnieść".

Wywiady

11.07.2019

"Mówimy o trylogii, na którą należy patrzeć całościowo"

Zapraszamy do przeczytania wywiadu z Piotrem Borlikiem, autorem książek "Boska proporcja" i "Materiał ludzki".

Posłuchaj i zobacz

18.06.2019

Jak kochali powstańcy?

Zapraszamy do obejrzenia nagrania zapowiadającego najnowszą książkę Agnieszki Cubały "Miłość '44. 44 prawdziwe historie powstańczej miłości".

Bestsellery

TOP 20

  1. Trump pod ostrzałem Michael Wolff
  2. Niebieska sukienka Grażyna Jeromin-Gałuszka
  3. Materiał ludzki Piotr Borlik

Fotogaleria

więcej »

Duma i uprzedzenie

Jane Austen

Karolina Rodzaj

Precz z uprzedzeniami!

„Powszechnie znana prawda głosi, że majętny kawaler potrzebuje do szczęścia tylko żony.” Tak zaczyna się najbardziej znana- ceniona na równi przez krytyków i czytelników powieść Jane Austen „Duma i uprzedzenie”. Życie pisarki przypadło na epokę romantyzmu, ale jej twórczość powstawała niejako na uboczu tajemniczego i chmurnego nurtu. Renesans autorka „Rozważnej i Romantycznej” przeżyła wraz z rozkwitem prozy wiktoriańskiej, by w wieku XX zostać uznaną za prekursorkę realistycznej powieści psychologicznej.

Tworząc prozę skoncentrowaną na angielskim ziemiaństwie, także w „Dumie i uprzedzeniu' Austen dała wyraz swojej bystrej obserwacji. Pan i pani Bennet- ona straszna zrzęda, istna harpia i rozładowujący jej nastroje swoimi celnymi uwagami małżonek- dochowali się piątki dorodnych córek. Co robić z tyloma pannicami, kiedy pieniędzy? Czekać, aż jak gwiazdka z nieba pojawi się odpowiedni kandydat do ręki.

W okolicy pojawił się właśnie pan Bingely. Na balu obdarzył szczególnymi względami Jane Bennet- tańczyli ze sobą dwukrotnie! Troskliwa rodzicielka, kiedy kontakty między Jane a siostrami wybranka zacieśniły się nieco, widząc, że zbliża się deszcz wysłala swoje dziecko w odwiedziny bez powozu, by ta zmoknąwszy musiała zostać na noc.

Na tym samym balu Elisabeth- młodsza siostra Jane - doznała ze strony pyszałkowatego Darcy'ego afrontu. Okazała się w jego opinii wystarczająco ładna, lecz nie dość urodziwa, by z nim zatańczyć. Dziewczyna poprzysięga, że nigdy z nim tańczyć nie będzie, on bacznie ją obserwuje (początkowo z chęci dalszej krytyki, potem z uwielbieniem). Oboje zaczynają przypadać sobie do gustu.

Za sprawą „życzliwych” ludzi i nieoczekiwanych zbiegów okoliczności sprawy zaczynają się komplikować.

Jak rozwiąże się gordyjski węzeł losów bohaterek? Zdecydowanie Elisabeth budzi w czytelniku nieco gorętsze emocje i to jej sylwetka wysuwa się na plan pierwszy. Pojawi się jeszcze kilku kandydatów do ręki- i tych wymarzonych, i tych niepożądanych. A przecież na panach galeria postaci się nie kończy. Zostają jeszcze panie- trzpiotowate, naiwne, złośliwe i zazdrosne.

Książka oprócz fabuły- przyjemnej i trzymającej w napięciu- niesie ze sobą pewną dozę informacji o życiu określonej warstwy społecznej na przełomie XVIII i XIX wieku. Uwagi na temat czytania i edukacji kobiet są trafne, a wiele z nich nie straciło do dziś na aktualności, co dowodzie klasy, jaką sama w sobie jest Jane Austen. To artyzm, umiejętności i niezwykła pomysłowość.

Precz z uprzedzeniami! Ktoś, kto nie przeczytał sam, a bazuje na zasłyszanych opiniach mógłby rzecz, że czytać nie warto, bo to romans i co w tym może być ciekawego. A i owszem! Na tej książce wychowały się kolejne wielkie angielski pisarki, a przyjemność lektury jest przednia. Tak zabawnie nakreślonych charakterów, ciętego poczucia humoru, komizmu sytuacyjnego i całej sieci intryg nie znajdzie czytelnik u wielu współczesnych autorów. A Klasykę znać wypada- w tym wypadku konieczność owa nie będzie ani przykra, ani wystawiająca cierpliwość na pokuszenie. Jak mówiła Elizabeth zerkając ku Darcy'emu „Doprawdy trudno o lepszą rozrywkę niż czytanie! Człowiek prędzej znudzi się wszystkim innym!”

2004-03-30