Strona główna / Literatura faktu, historia / Apollo 13: Utracony Księżyc

Aktualności

06.12.2019

Bandera. Faszyzm, ludobójstwo, kult. Życie i mit ukraińskiego nacjonalisty

W czwartek 19 grudnia o godz.18:00 zapraszamy do Żydowskiego Instytutu Historycznego w Warszawie (ul. Tłomackie 3/5) na spotkanie wokół książki Grzegorza Rossolińskiego-Liebe "Bandera. Faszyzm, ludobójstwo, kult. Życie i mit ukraińskiego nacjonalisty".

Wywiady

06.12.2019

“Każdy pisarz ma szansę na bestseller”

Zapraszamy do przeczytania wywiadu z Małgorzatą Gutowską-Adamczyk, autorką książki "Cukiernia Pod Amorem. Jedna z nas"

Posłuchaj i zobacz

10.10.2019

Kim jest kobieta ze spaloną twarzą?

Zapraszamy do obejrzenia nagrania zapowiadającego najnowszą książkę Katarzyny Puzyńskiej "Pokrzyk".

Bestsellery

TOP 20

  1. Pokrzyk Katarzyna Puzyńska
  2. Cukiernia Pod Amorem. Jedna z nas Małgorzata Gutowska-Adamczyk
  3. Była arabską stewardesą Marcin Margielewski

Fotogaleria

więcej »

Apollo 13: Utracony Księżyc

Jim Lovell, Jeffrey Kluger

Krzysztof Zawiła

Prezydent Kennedy powiedział kiedyś, że: (.) jest to najwspanialsza i najniebezpieczniejsza przygoda, w dziejach ludzkości.. Tym oto mottem zaczyna się wielkie hollywoodzkie przedsięwzięcie, w reżyserii Rona Howarda, mianowicie fabularyzowany dokument pod tytułem: ” Apollo 13 ”, będący zdobywcą dwóch Oskarów, ( za muzykę i montaż zdjęć.) a oparty na motywie tej właśnie książki. Napisana przez samego dowódcę misji Apolla 13, Jamesa A. Lovella, Jr., wraz z asystentem Jeffreyem Klugerem, jest zapisem autentycznych wspomnień, dramatycznych wydarzeń rozgrywających się, podczas tego wyjątkowego lotu na Księżyc. „Apollo 13 Utracony Księżyc ” to arcymistrzowski dokument, odzwierciedlający wyraziście niepowtarzalnego ducha, złotych lat amerykańskich lotów kosmicznych, okresu zimnej wojny.

Na godło misji Apolla 13 dowódca wyprawy Jim Lovell wybrał motto: „EX LUNA, SCIENTIA”, co znaczy: „POPRZEZ KSIĘŻYC, DO WIEDZY”, będące parafrazą znanej łacińskiej sentencji: „PRZEZ TRUDY, DO GWIAZD”. W tle godła misji, NASA uwieńczyła trzy złote, galopujące w stronę celu, czyli naszego srebrnego globu, rumaki symbolizujące członków szczytnej załogi: Jamesa A. Lovella, Jr., Johna L. Swigerta, Jr., oraz Freda W. Haise'a, Jr. Godło wyprawy miało stanowić historyczny symbol sukcesu misji, nikt jednak nie spodziewał się, że akurat ten stanie się wizytówką najfatalniejszego pecha, w historii podboju kosmosu. W ciągu jednej sekundy emblemat ten stał się znakiem rozpoznawczym, sprawdzianu ludzkiej wytrwałości, poświęcenia, błyskotliwości i tytanicznego wysiłku w walce z porażką o przetrwanie. Nagle wyprawa eksploracyjna stała się misją ratunkową, w której stawką było ludzkie życie i przyszłość NASA. Instytucji powołanej w celu ucieleśnienia marzeń najwyższego ducha Ameryki, realizacji najśmielszych pragnień i idei ludzkiego gatunku. Jim Lovell znajdował się w samym sercu tego dramatu odczuwał, bowiem na własnej skórze, tętno wszystkich wnętrzności statku kosmicznego, który wykrwawiał się na śmierć z dala od Ziemi, w pobliżu Księżyca, a który to musiał przeżyć i sprawnie funkcjonować, wraz z jego trzyosobową załogą, aż do czasu zakończenia długiej, drogi powrotnej do domu.

Loty księżycowe poprzez swój sukces, stały się najbardziej spektakularnym widowiskiem astronautyki pozostając, aż do dnia dzisiejszego nie przebitym przez żadne inne, osiągnięciem ludzkości w dziedzinie załogowych lotów kosmicznych. Spacerujący po powierzchni Księżyca astronauci, w mistycznie pięknych plenerach srebrnego globu, uderzają dzisiaj każdego człowieka swoją fantastyczną wymową. Misja Apollo 13 miała być kolejnym trzecim z marszu, rutynowym lądowaniem na Księżycu. Tego, co stało się na pokładzie statku kosmicznego, tuż przed rozpoczęciem przygotowań do planowanego lądowania, w księżycowych górach Fra Mauro nie przewidywał nawet najbardziej z czarnych scenariuszy, kontrolerów lotu w Centrum Kontroli Lotów NASA w Houston. Inżynierowie i cała reszta personelu NASA wraz załogą Apolla 13 niespodziewanie znaleźli się, przed oczyma śledzących z zapartym tchem lot, mediów całego świata w pułapce niepewności, której reguły gry dyktowały bezwzględne prawa fizyki a fakt, iż pokładana nadzieja w technologie była nieodzownym czynnikiem, przekładającym się na losy załogi, działał elektryzująco na dramatyzm lotu. Jednak to zbiorowy duch biorących udział, w tym śmiałym locie ekipy NASA, zadecydował o ostatecznym statusie misji Apolla 13. Duch ten poruszył do łez ludzi różnorakiej klasy społecznej, na wszystkich zakątkach naszej planety i zostawił w społecznościach wzruszające logo. Logo obrazujące wzorzec członkostwa w zgranej, oddanej z całym poświęceniem i heroizmem najszczytniejszemu celowi drużynie, uczestniczącej w zapierającej dech w piersiach, wielkiej przygodzie.

Konstrukcja książki wprawia czytelnika w hipnotyczny stan, uczestniczenia zarówno w samym przebiegu lotu, ale nie tylko. Przeplatany pomiędzy dramatyczną relacją lotu, wątek biograficzny dowódcy misji Jima Lovella, daje nam możliwość odczucia także charakteru i intensywności napięć oraz uczuć, związanych z tymi wydarzeniami ludzi. Metodyka zastosowania takiej właśnie architektury tego dokumentu, była szlifowana do ostatecznego kształtu, przez asystę Jima Lovella a zarazem dobrego znawcę tego typu literatury Jeffreya Klugera. Mamy, zatem w ręku zarówno profesjonalne dzieło literackie jak i niezmiernie ścisłą, oraz ważną relację dokumentalną. Zasób nagromadzonej w książce wiedzy technicznej i żargonu inżynierskiego jest bardzo obfity. Przy tworzeniu książki autorzy przekopywali się, przez stosy materiałów archiwalnych z tamtego okresu. To wartościowy także walor poznawczy i edukacyjny tej książki. Autorzy zadbali o ukazanie wszystkich najbardziej drobiazgowych detali, począwszy od zawartości menu żywieniowego na statku kosmicznym, a skończywszy na intymnych relacjach pomiędzy bohaterami książki. Napięta fabuła do ostatniego momentu zakończenia lotu, jest atrakcją relacji astronauty Jima Lovella w swej książce. Tego klimatu towarzyszącemu tamtym dniom, podczas brania udziału całej Ameryki, w planie Kennedy'ego nie można odtworzyć, nie będąc częścią jej historii. Wyjątkowość stanowi, więc tutaj źródło pisarskie z pierwszej ręki. Ta książka jest, zatem kompetentnym zapisem historii, prezentującym ówczesną iskrę życia, tamtego świata. A był to niepowtarzalny świat. Świat ducha zdobywców Księżyca. Pionierów pierwszych śmiałków zdobywców gwiazd, którzy jak powiedział kiedyś prezydent Kennedy: .przerzucili czapkę przez wysoki mur, i teraz nie pozostało im nic innego jak tylko wdrapać się po nią..

Dzisiaj dużo dyskutuje się, na temat lotu człowieka na Marsa. Temat ten odżywa na nowo, wraz z ostatnimi sukcesami lądowań bezzałogowych sond NASA, na czerwonej planecie, które na powrót wzbudziły w społecznościach, duże zainteresowanie i poruszenie. Znów budzi się w ludzkości dawny niespokojny duch odkrywców, którzy jak za czasów zimnej wojny postanowili, zwiększyć swoją przestrzeń życiową i wyruszyć ku nowym światom. Zastanawiając się nad pierwszymi problemami, pojawiającymi się podczas rozważań związanych z takim przedsięwzięciem, zarówno tymi technicznymi jak i dotyczącymi natury człowieka, nieodzownie nasuwają się wnioski z osiągnięć projektu Apollo. Doświadczenia lotów księżycowych są, z racji faktu historycznego, jedynym w swoim rodzaju wyznacznikiem zachowań, na szlaku do czerwonej planety. Nie do przecenienia są też, biorąc pod uwagę dotychczasowe koncepcje planistów przyszłego lotu na Marsa, doświadczenia czysto techniczne i logistyczne. Siła amerykańskiego ducha lat sześćdziesiątych i początku siedemdziesiątych, stymulowana z początku po przeważającej części sytuacją zimnej wojny, napędziła amerykańską machinę ówczesnej gospodarki, ku realizacji celu równie doniosłego, jak dzisiaj wydaje się lot człowieka na Marsa. Wspomnienia tamtej przygody dają wielką otuchę i nadzieję na sukces, w przyszłą realizację tego zamierzenia, a obawie najgorszych scenariuszy przeciwstawić można na przykład, oblicze tak zahartowanego ducha, jaki ukształtował się w walce z wyzwaniami, jakie musiał podjąć podczas misji Apolla 13. Oczywiście Apollo to już tylko symbolika historyczna, nie mniej jednak dająca ważną lekcję, bowiem uczy ona, że ludzkość gotowa jest podjąć każde wyzwanie, i że zawsze wychodzi z niego zwycięsko. I aż do czasu postawienia przez człowieka stopy w pyle rdzawej powierzchni Marsa, projekt Apollo wydaje się być krawędzią granicy ludzkich szlaków. Skrajem, dokąd dotarł ludzki duch odkrywców nowych światów.

Przygoda związania z zaangażowaniem się mas ludzkich, w epokowe dokonania na szczeblu odkrywczym, miary kolumbowskich śmiałków, funduje całej ludzkości niezatarte, przez wiele generacji pokoleń, wspomnienia dające pełną satysfakcję, bycia świadkiem ważnych zwrotów w dziejach świata. Dzisiaj tego typu zwroty, dokonują się już tylko w przestrzeni kosmicznej. Ludzka aktywność odkrywcza, skierowana została z oceanicznych szlaków na niezmierzone otchłanie kosmosu. Stopień ogromu wyzwania i ryzyka podjęcia się ich przetarcia, jest wykładniczo większy od czasów pierwszych galeonów z rozpostartymi białymi żaglami, jednak determinacja osiągnięcia i szlachetność celu, jest wciąż ta sama. Nic w tej materii nie zmieniło się, aż do dnia dzisiejszego i nie wygląda na to, by stan ten uległ chodź by najmniejszej zmianie. To pewnik. Wręcz przeciwnie. Ludzkość wciąż stawia przed sobą, coraz to większe wyzwania, kreśli nowe szlaki, przez które zamierza pożeglować. Stawia czoło coraz trudniejszym problemom, na drodze do bycia panami przestworzy. Nasi pierwsi przedstawiciele lunonautów, ludzi w śnieżnobiałych skafandrach z emblematem Apollo na piersi, na cześć jednego z najpotężniejszych bogów Olimpu, którzy jako pierwsi dotarli do srebrnego globu, zapisali się w podręcznikach historii, na chlubnych rozdziałach księgi dziejów człowieka. Jeden taki złoty rozdział znajdziemy, sięgając po książkę „Apollo 13 Utracony Księżyc”.

Bo jesteśmy jak ci ciekawscy chłopcy, którzy przerzucili czapkę przez wysoki mur, i teraz nie pozostało im nic innego jak tylko wdrapać się po nią.
John Fitzgerald Kennedy (1917-1963r.)

2004-04-01