Strona główna / Słowniki, atlasy, encyklopedie, edukacja / Polski słownik judaistyczny. Dzieje, kultura, religia, ludzie. Tom 1

Aktualności

21.11.2019

Spotkanie z Manulą Kalicką w Warszawie

W czwartek 12 grudnia o godz. 19:00 zapraszamy do Domu Kultury Śródmieście - Międzypokoleniowej Klubokawiarni w Warszawie (ul. Anielewicza 3/5) na spotkanie z Manulą Kalicką, autorką książki "Jej drugie życie.

Wywiady

11.07.2019

"Mówimy o trylogii, na którą należy patrzeć całościowo"

Zapraszamy do przeczytania wywiadu z Piotrem Borlikiem, autorem książek "Boska proporcja", "Materiał ludzki" i "Białe kłamstwa".

Posłuchaj i zobacz

10.10.2019

Kim jest kobieta ze spaloną twarzą?

Zapraszamy do obejrzenia nagrania zapowiadającego najnowszą książkę Katarzyny Puzyńskiej "Pokrzyk".

Bestsellery

TOP 20

  1. Pokrzyk Katarzyna Puzyńska
  2. Cukiernia Pod Amorem. Jedna z nas Małgorzata Gutowska-Adamczyk
  3. Była arabską stewardesą Marcin Margielewski

Fotogaleria

więcej »

Polski słownik judaistyczny. Dzieje, kultura, religia, ludzie. Tom 1

Praca zbiorowa

Dawid Warszawski

Dziesięć lat pracy, 33 ekspertów, cztery tysiące haseł

To właściwie powinno być przedsięwzięcie z góry skazane na klęskę - tak ująć całą cywilizację w ramy słownikowych haseł i skomprymować zawartą w nich treść, by po przeczytaniu hasła ta treść znów, już w głowie czytelnika, rozkwitła całym swym bogactwem. Dziecko, które spotka to szczęście, że odpowiednio wcześnie, gdy głowa jeszcze chłonna, napotka w swoim życiu taki słownik, nigdy już nie będzie takie samo. Mnie się poszczęściło: w dzieciństwie, podczas choroby, przeczytałem od deski do deski "Małego Larousse'a". Niewiele wówczas z tego zrozumiałem, ale po dziś dzień, gdy myślę "samolot", widzę kolorowy przekrój odrzutowej caravelle.

Nieoczekiwanie podobną radość sprawił mi "Polski słownik judaistyczny" opracowany przez wielce zasłużonych dla kultury żydowskiej w Polsce Zofię Borzymińską i Rafała Żebrowskiego z Żydowskiego Instytutu Historycznego. Na rynku ukazał się właśnie pierwszy z dwóch tomów tego dzieła - i jest to praca wybitna. Cztery tysiące haseł obejmujących całość tematyki cywilizacji polskich Żydów opracowywał przez dziesięć lat zespół 33 znakomitych ekspertów, z których dwaj - historycy Maurycy Horn i Anatol Leszczyński - nie doczekali, niestety, publikacji.

Redaktorzy PSJ borykali się nieustannie z brakiem funduszy na kontynuowanie prac, zaś dzieło, zakrojone zrazu na zaledwie 30 arkuszy wydawniczych, rozrosło im się do obecnych imponujących rozmiarów. Większość haseł opracowali sami redaktorzy PSJ, co nadaje pracy wyraźny autorski szlif; pozostałe wyszły spod pióra specjalistów także związanych z ŻIH. Wysoki poziom słownika to także dowód dojrzałości naukowej środowiska Instytutu, który powrócił do świetności sprzed lat, a tym samym - znaczący sukces polskiej nauki.

Dzieło przełomowe

Encyklopedii żydowskich po polsku, niekoniecznie na miarę monumentalnej współczesnej jerozolimskiej "Jewish Encyclopaedia" czy znakomitej petersburskiej "Jewrejskoj Encykłopedii" sprzed wieku, właściwie nie było. W ostatnich latach ukazały się jednotomowe wydawnictwa: "Historia i kultura Żydów polskich. Słownik" Aliny Całej, Hanny Węgrzynek i Gabrieli Zalewskiej (WSiP, Warszawa 2000) oraz "Żydzi w Polsce. Leksykon" pod redakcją Jerzego Tomaszewskiego i Andrzeja Żbikowskiego (Cyklady, Warszawa 2001). Miały one jednak z konieczności ograniczoną objętość, a "Słownik" WSiP dodatkowo obarczony był pewnymi błędami merytorycznymi. Z kolei opublikowane w latach 90. przekłady leksykonów Untermana i Wigodera nie uwzględniały dostatecznie problematyki Żydów polskich, dla polskiego czytelnika najciekawszej.

PSJ to przedsięwzięcie w sposób oczywisty innego kalibru. Autorzy postanowili dać wyczerpującą charakterystykę haseł związanych z życiem polskich Żydów na przestrzeni wieków w połączeniu z wystarczająco szerokim opracowaniem ogólnej problematyki żydowskiej, by pokazać jej kontekst. W tym sensie jest to dzieło przełomowe nie tylko w Polsce i stanie się podstawowym narzędziem pracy dla każdego, kto się polskimi Żydami zajmuje i zna język polski. Nieuchronnie pojawią się też zarzuty o niesłuszne uwzględnienie tego hasła czy pominięcie innego, które autor każdego słownika musi ścierpieć. Wybór dokonany przez autorów uważam jednak za w pełni przydatny i uzasadniony. Podobnie jest też z materiałem ilustracyjnym. Twórcy PSJ ustrzegli się schematu i sztampy, publikując reprodukcje dzieł często mało znanych (plansze kolorowe czy na przykład przejmujący plakat propagandowy przy haśle "getto łódzkie").

Niedociągnięcia łatwo da się poprawić

Ale już do treści pojedynczych haseł można mieć pewne zastrzeżenia. Wymieniając w haśle o Abrahamie jego wędrówki, należało chyba jednak wspomnieć Tego, Kto go do tych wędrówek nakłonił. Co więcej, odsyłacz biblijny podany przy wędrówce do Charanu jest błędny: nie Rodz. 29,4, lecz 11,31, choć ten pierwszy też się tyczy Charanu, ale w odniesieniu do dziejów Jakuba, nie Abrahama.

W haśle o Beginie wspomniano, że w Palestynie "został komendantem Narodowej Organizacji Wojskowej", nie dodając, że była to organizacja terrorystyczna. Czasem braki w hasłach przypisać można ich niewystarczającej aktualizacji: przy "antyjudaizmie" nie ma wzmianki o polskiej debacie wokół wystąpień ks. Waldemara Chrostowskiego (1997--98), a przy "antysemityzmie" i "anty-syjonizmie" nie ma odniesień do współczesnej arabskiej propagandy. Przy haśle "Daf Jomi" tyczącym się cyklu studiowania Talmudu czas przeszły może sugerować, że ta przedwojenna instytucja już nie funkcjonuje, tymczasem nigdy tak wie- lu Żydów nie uczestniczyło w Daf Jomi jak współcześnie. Tego rodzaju niedociągnięcia, a jest ich więcej, z łatwością dadzą się jednak usunąć przy następnych wydaniach i nie umniejszają przyjemności lektury.

Lektury właśnie, bo PSJ jest słownikiem do czytania. Można go otworzyć na dowolnej stronicy i oczu już nie oderwać. Przyznam, że nie wiedziałem nawet o istnieniu Abrahama ben Samuela Chasdaja, tłumacza w średniowiecznej Hiszpanii. Był on, jak się okazuje, między innymi autorem opowieści "Syn króla i nazyrejczyk", hebrajskiej, zjudaizowanej i oczyszczonej z innowierczych treści przeróbki arabskiej wersji jednej z hinduskich przypowieści o Buddzie. Taka transkulturowa migracja treści sama w sobie jest fascynująca, ale - spytać można - co to ma wspólnego z polskimi Żydami? Ano to, że dzieło Chasdaja ukazało się też w 1870 roku w jidysz w Warszawie, ze skrótami i w kolejnej przeróbce. Aż chciałoby się nauczyć jidysz, średniowiecznej hiszpańskiej hebrajszczyzny, arabskiego i sanskrytu, żeby prześledzić, jak się to wszystko przemieszało - i poszukać słowiańskich tropów w warszawskiej przeróbce.

Chciałoby się zobaczyć drzewo genealogiczne

Otwieramy dalej, na chybił trafił. Aż sześć stron rozmaitych Horowiców i Horowitzów. Głównie chasydzcy rebe, ale są też i mitnagedzi, rabinaccy przeciwnicy chasydyzmu, i chasydzki rebe, który - rzadkość - poparł syjonizm, izraelski ekonomista z Drohobycza i komunista zabity przez Stalina, finansista-asymilator i aż dwóch artystów. Oczywiście, wszyscy Horowice nie muszą być spokrewnieni, ale chciałoby się zobaczyć ich drzewo genealogiczne. Czy komunista zbuntował się przeciwko ojcu asymilatorowi, a ten przeciwko dziadkowi cadykowi, który trwał w upartym sporze z wujem mitnagedem? A kuzyn literat, chichocząc, całą tę wojnę domową opisał?

Ostatnim hasłem pierwszego tomu jest hasło "kwura", po hebrajsku - grób. Przypadek, ale pozornie trafny, jeśli pomyśleć, jaki koniec spotkał cywilizację, której niebywałe bogactwo słownik dokumentuje. Ale przecież będzie tom drugi i tam ostatnimi hasłami będą "Żydzi" i "życie".

Gazeta Wyborcza, 2003-07-16