Strona główna / Fantastyka / Zadziwiający Maurycy

Aktualności

17.01.2020

Biesiada Literacka z Jerzym Dziewulskim

W dniach 31 stycznia - 2 lutego zapraszamy na cykl spotkań z Jerzym Dziewulskim, autorem książki "Jerzy Dziewulski o kulisach III RP".

Wywiady

06.12.2019

“Każdy pisarz ma szansę na bestseller”

Zapraszamy do przeczytania wywiadu z Małgorzatą Gutowską-Adamczyk, autorką książki "Cukiernia Pod Amorem. Jedna z nas"

Posłuchaj i zobacz

10.10.2019

Kim jest kobieta ze spaloną twarzą?

Zapraszamy do obejrzenia nagrania zapowiadającego najnowszą książkę Katarzyny Puzyńskiej "Pokrzyk".

Bestsellery

TOP 20

  1. Jestem nieletnią żoną Laila Shukri
  2. Doktor Sen Stephen King
  3. Upadek Gondolinu. Pod redakcją Christophera Tolkiena J.R.R. Tolkien

Fotogaleria

więcej »

Zadziwiający Maurycy

Terry Pratchett

Marzena Kowalska

Cała władza w łapy kota. Zadziwiającego kota

„Mówili, że jest zadziwiający. Zadziwiający Maurycy. Nigdy nie myślał o tym, by kogoś zadziwiać. Tak po prostu wyszło.”

Każdemu się przecież zdarza. Ale dlaczego właśnie jemu. Przecież był naprawdę zwyczajnym kotem?

„Że stało się coś dziwnego, zrozumiał tego dnia, kiedy zaraz po obiedzie zobaczył swoje odbicie w kałuży i pomyślał: To ja. Nigdy wcześniej nie był świadomy siebie. Oczywiście trudno było pamiętać, w jaki sposób myślał, zanim stał się zadziwiający. Jemu wydawało się, że wcześniej jego umysł był jak zupa.”

Pomidorowa? Może ogórkowa, ale na pewno nie rosół. Bynajmniej, jeżeli już się zdarzyło, oznaczało to, iż należy znaleźć głupka. W końcu niestety, ale nie wszystko można zrobić czterema łapami. Czasem mniej, nie oznacza gorzej. Dlatego też Maurycy znalazł głupka, który potrafił grać.

„A potem zdarzyło się coś ze szczurami.”

Zdarzyło się tak, że szczury stwierdziły, iż „... całe to zjadanie zboża, sera, wygryzanie dziur w ścianach... ” Chodzi o to, że dla myślących szczurów. Przemienionych. To nie jest moralne. I właśnie te szczury, które pewnego, znanego i opisanego już dnia, zjadły pewną substancję na opłotkach Niewidzialnego Uniwersytetu, postanowiły pracować wraz z Maurycym i jego chłopcem. Podobno były to śmieci, to, co zeżarły, ale czy ci łażący w spiczastych kapeluszach mogą być w posiadaniu normalnych śmieci?

Plagi szczurów się zdarzają. Wiadomo. Kto nie czytał „Dżumy”? Dlatego też Maurycy, rozwijający się w swojej „zadziwiajności”, postanowił skorzystać z okazji i trochę pomyśleć. Wymyślił intrygę ponadczasową, możliwą do wykorzystania wszędzie. Intrygę, która będzie przynosić wielkie ilości pieniędzy.

Terry Pratchett zawsze sięgał do bogactwa światowego bajkopisarstwa. Tym razem wykorzystał nie tylko baśń o chłopcu, który fujarką wypędził szczury z miasta, ale i drobne elementy innych bajek. Wszystko to wtopił w czarowną opowieść. Z jednej strony wielowątkową, ale z drugiej, szeroko rozbudowaną. Jednocześnie poznajemy perypetie Maurycego i jego ludzko-szczurzej bandy, oraz tajemniczą książkę pt: „Przygoda pana Królika”, która dała szczurom bardzo dużo. Dała im PRZEMIANĘ. Oraz tajemnicze zdanie, esencję wszystkich mądrości: „Pole pełne było świeżej zielonej sałaty. A pan Królik nie był pełen sałaty. Czuł, że to nie jest w porządku.”

Książka nie jest tylko zabawna, humorystyczna, jest też wciągająca jak szybko ssący odkurzacz najnowszej generacji. Jest piękna wewnątrz i na zewnątrz. Cudowna w okładce, pełnej kociej tajemniczości, w korekcie i co ważne, w tłumaczeniu. Mądra, a jednocześnie lekka. I na pewno nie tylko dla dzieci. Bo jeżeli tak by było, to co my większe dzieci, mielibyśmy czytać?

„Ale koty dobrze wiedzą, jak kierować ludźmi... Maurycy nigdy wcześniej nie musiał się nad nawet nad tym zastanawiać. Koty nie muszą myśleć. Muszą tylko wiedzieć, czego chcą. Myślenie jest sprawą ludzi.”

Buuu!!! Wszystkim „kociarzom”. Zerknijcie no czasem któż to, nad kim panuje. Może jak John Arbuckle, jesteście tylko kocimi karmicielami?

2004-03-04