Strona główna

Aktualności

21.01.2020

Spotkanie z synem Seweryny Szmaglewskiej

W niedzielę 2 lutego o godz. 16.30 zapraszamy do Żydowskiego Instytutu Historycznego w Warszawie (ul.Tłomackie 3/5) na spotkanie z Jackiem Wiśniewskim, synem Seweryny Szmaglewskiej, autorki książki "Dymy nad Birkenau".

Wywiady

23.01.2020

Wszyscy mamy w sobie

Zapraszamy do przeczytania wywiadu z Craigem Russellem, autorem książki "Czynnik diabła"

Posłuchaj i zobacz

22.01.2020

Wstrząsająca prawda o życiu arabskich księżniczek.

Zapraszamy do obejrzenia nagrania zapowiadającego najnowszą książkę Marcina Margielewskiego "Zaginione arabskie księżniczki".

Bestsellery

TOP 20

  1. Jestem nieletnią żoną Laila Shukri
  2. Doktor Sen Stephen King
  3. Upadek Gondolinu. Pod redakcją Christophera Tolkiena J.R.R. Tolkien

Fotogaleria

więcej »

Muzyka duszy

Terry Pratchett

Marzena Kowalska

Posłuchaj jak śpiewa moje wnętrze. Oj dana dana...

Jest takie powiedzenie: „Powiedz mi, co Ci w duszy gra?” Tak naprawdę, to do końca nikt nie wie co ono znaczy, ale brzmi ładnie. Zresztą od wieków ludzie starają się bardziej cenić swoje wnętrze, niż zewnętrze... a już przynajmniej od czasów kanibalizmu. Nie posiadając jednak zdolności atawistycznych, przynajmniej z mojej strony i żadnych wewnętrznych znajomości, nie umiem powiedzieć, co mi tak naprawdę w duszy gra. Gorzej, nie mogę nawet powiedzieć, że ją tak naprawdę posiadam.

Bynajmniej wszystko i tak kręci się wokół muzyki. Nawet sama ŚMIERĆ. Bo to znowu jest książka o nim, a dokładniej o jego rodzinie. Jak byście nie pamiętali (patrz: „Mort”) ŚMIERĆ posiada córkę. Ysabell. Owa córka od pierwszego wejrzenia znienawidziła śmierciowego pomocnika, czyli ucznia Mortimera. Obydwoje byli w takim wieku, że od znienawidzenia tylko krok do miłości, więc nie ma się co dziwić, że im się przydarzył związek chemicznie romantyczny, a następnie ślub. Dziwnie dość logiczną częścią tego łańcucha wydarzeń jest też Susan. Susan, czyli wnuczka ŚMIERCI. Dziewczynka, która tak naprawdę nie do końca rozumie, kto jest jej dziadkiem, i dlaczego jej wakacje zawsze odmalować można w czarnych kolorach.

Ale przede wszystkim jest to też opowieść o muzyce. Muzyce, która przeraża, ponieważ zaczyna „robić wszystkim dobrze”. A zaczyna się od Impa:

- „To moja harfa, rozumiesz -
- Na tym grasz? -
- Tak. -
- To jesteś druidem -
- Nie! -”

Imp jest bardem. I to bardzo dobrym bardem. Zresztą nie tylko on gra. Troll Lias gra na przykład na kamieniach, a dodatkowo wiadomo, że jeżeli jest ich dwóch, to oznacza już zespół, a zespół oznacza prawdziwe granie...

„Muzyka powinna być za darmo!”

Problem w tym, że Ankh-Morpork to miasto wysoce uporządkowane. Tutaj wszystko i każdy należy do jakiejkolwiek Gildii. Jest też Gildia Muzyków. I właśnie ta Gildia pobiera zbyt wielkie opłaty, by mogli tak naprawdę zacząć grać... Ale nowy zespół, który jeszcze tak naprawdę nie wie, że się narodził, nawet pomimo gitary, która wydaję się grać sama, pragnie grać. Cała trójka teraz już naprawdę wie, czego chce w życiu.

„We wszystkim jest muzyka, jeśli się wie, jak ją znaleźć.”

Nie tylko na duszy można grać, ale i na nerwach, jeżeli ktoś się postara. Ale tak naprawdę najgorzej, jeżeli gra się na uczuciach. Susan nie wie co ma myśleć, gdy widzi swojego drugiego dziadka, chyba bardziej zmarłego niż dziadek Lezek, a on tym bardziej... Gorzej jednak, że nad wszystkim zaczyna panować muzyka, której nikt nie potrafi okiełznać. Muzyka wydobywająca się z tajemniczej gitary, muzyka dziwna, która sprawia, że nawet dotąd tak stateczni magowie zaczynają szaleć. Muzyka, która porusza trzewiami świata w ten sposób, że nawet płetwy pewnego żółwia mknącego przez wszechświat, podrygują w rytm duszy.

Oto opowieść o rodzinie. Stosunkach, które zwyczajowo są trudne, oraz o tym, że czasem trzeba znać przynajmniej kilka podstawowych kroków. Opowieść jak zwykle zabawna, cudowna i poruszająca. Odrobinkę ironiczna, może i moralizatorska, prawdziwa, taka sobie bajka.

2004-03-01