Strona główna / Biografie, wspomnienia / Miś, czyli rzecz o Stanisławie Barei

Aktualności

14.11.2019

Jubileuszowe spotkanie z Barbarą Krafftówną w Warszawie!

W poniedziałek 18 listopada o godz. 19:00 zapraszamy do Kina Iluzjon w Warszawie (ul. Narbutta 50A) na spotkanie z Barbarą Krafftówną - wielką damą polskiego kina!

Wywiady

11.07.2019

"Mówimy o trylogii, na którą należy patrzeć całościowo"

Zapraszamy do przeczytania wywiadu z Piotrem Borlikiem, autorem książek "Boska proporcja", "Materiał ludzki" i "Białe kłamstwa".

Posłuchaj i zobacz

10.10.2019

Kim jest kobieta ze spaloną twarzą?

Zapraszamy do obejrzenia nagrania zapowiadającego najnowszą książkę Katarzyny Puzyńskiej "Pokrzyk".

Bestsellery

TOP 20

  1. Pokrzyk Katarzyna Puzyńska
  2. Cukiernia Pod Amorem. Jedna z nas Małgorzata Gutowska-Adamczyk
  3. Była arabską stewardesą Marcin Margielewski

Fotogaleria

więcej »

Miś, czyli rzecz o Stanisławie Barei

Maciej Łuczak

Jan Trzciński

Miś a sprawa polska

To książka, na jaką czekała od dawna bardzo liczna grupa miłośników humoru przedwcześnie zmarłego reżysera. Nie jest to jednak, na co wskazuje druga część tytułu, jedynie książkowa wersja legendarnego filmowego superprzeboju.

Autor pokusił się bowiem, i dobrze, o szersze spojrzenie na postać Barei, jego filmy oraz czasy, w których tworzył i które tak niepowtarzalnie przedstawił.

"Miś" Łuczaka może tedy sprawić zawód tym, którzy oczekują tylko i wyłącznie kolejnej porcji gagów do tarzania się ze śmiechu, tym bardziej że i językowi książki daleko miejscami do lekkości. Rozczarowaniem jest też zbyt mała, jak na tego rodzaju opracowanie, liczba fotosów. Reszta - bez zarzutu.

Bareja reprezentował typ reżysera, którego we współczesnej Polsce próżno szukać, a który, co sugeruje autor i wiele cytowanych przezeń postaci, miałby dziś pełne ręce roboty. Jak nikt inny potrafił śmiać się nie tylko z "onych", ale i z samego siebie, z nas samych. Łuczak wskazuje przy tym na uniwersalizm filmów Barei, w których świat przedstawiony okazuje się w pewnym momencie światem de facto prawdziwym; światem, w którym nie da się żyć, nie śmiejąc się. Takiej samej umiejętności śmiania się z siebie potrzeba nam i dzisiaj, w Trzeciej Rzeczypospolitej u progu trzeciego tysiąclecia. Dlatego w 14 lat od śmierci reżysera i 20 lat po premierze jego najbardziej znanego filmu Polacy mówią tekstami z "Misia". Widać na co dzień, jak bardzo są one aktualne, choć diametralnie zmieniły się przecież dekoracje - dowodzi autor, przywołując dziesiątki scen z polskiego teatru absurdu przełomu wieków.

Twórca takich m.in. filmów jak "Brunet wieczorową porą" i "Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz", był za życia zdecydowanie niedoceniany - dość powiedzieć, że na festiwalu polskich filmów fabularnych w Gdańsku w 1981 roku "Miś" nie zdobył żadnej nagrody! Książka Macieja Łuczaka cieszy zatem tym bardziej - i jako swojego rodzaju hołd złożony wielkiemu reżyserowi, i jako opowieść o człowieku, który do polskiej kultury masowej wniósł tak wiele.

Rzeczpospolita, 04.04.01, nr 80