Strona główna / Biografie, wspomnienia / Miś, czyli rzecz o Stanisławie Barei

Aktualności

08.07.2020

Spotkanie z Wiktorem Krajewskim w Warszawie

We wtorek 21 lipca o godz. 18:00 zapraszamy do Restauracji Endorfina Foksal w Warszawie (ul. Foksal 2) na spotkanie z Wiktorem Krajewskim, autorem książki "Chciałbym nigdy cię nie poznać".

Wywiady

26.02.2020

"Uwielbiam móc pisać w piżamie"

Zapraszamy do przeczytania wywiadu z Kelly Irvin, autorką serii "W krainie amiszów"

Posłuchaj i zobacz

10.06.2020

Przemysław Staroń o książce "Sposób na matmę" Vanessy Vakharia

Zapraszamy do obejrzenia nagrania w którem Przemysław Staroń (Nauczyciel Roku 2018) opowiada m. in. o książce "Sposób na matmę" Vanessy Vakharia.

Bestsellery

TOP 20

  1. Red, White & Royal Blue Casey McQuiston
  2. Aksamitka Grażyna Jeromin-Gałuszka
  3. Franka. W obcym domu Wioletta Sawicka

Fotogaleria

więcej »

Miś, czyli rzecz o Stanisławie Barei

Maciej Łuczak

Wojciech Orliński

Bareja był outsiderem. Patrzył na PRL oczyma potomka dostojnego rodu mistrzów wędliniarskich.
Stanisław Bareja cieszy się ogromną popularnością wśród widzów, którzy pamiętają PRL, ale w dorosłość wchodzili już po jego upadku. Widziana z perspektywy dziecka czy nastolatka cała kinematografia PRL - poza komediami Barei, a także "Rejsem" Piwowskiego i "Gangsterami i filantropami" Hoffmana - zdawała się zakłamana pod jednym względem: pokazywała ludzi żyjących normalnie. Ludzi, którym udaje się gdzieś dodzwonić z ulicznego automatu, którzy mają mieszkania w centrum Warszawy, którzy omawiają jakieś ważne sprawy w przytulnych kawiarniach czy restauracjach. A przecież w latach 80. każde dziecko już wiedziało, że jeśli bohater znalazł jakimś cudem sprawny automat telefoniczny, to znaczy, że ma za sobą wyczerpującą pieszą wędrówkę przez kawał miasta i jeśli reżyser jej nie pokazał, to mógł przynajmniej zasugerować aktorowi, by się słaniał na nogach i dyszał ze zmęczenia...
Czy jednak rzeczywiście cała prawda o PRL sprowadzała się tylko do groteskowej, czarnej komedii? W książce Macieja Łuczaka "Miś, czyli rzecz o Stanisławie Barei" najbardziej podoba mi się to, że autor unika takiego utożsamiania. W ostatnim rozdziale pisze wprost: "Świat według Barei nie zniknął z upadkiem komunizmu (...) absurd pozostał". Wymienia w tym rozdziale szereg wiadomości z ostatnich dziesięciu lat, z których każda nadawałaby się na gag z "Misia", jak choćby ta: z dziewięciu dębów zasadzonych przez środkowoeuropejskich prezydentów na szczycie w Łańcucie w 1996 roku wyrosły zupełnie inne drzewa. Dąb zasadzony przez prezydenta Kwaśniewskiego okazał się kasztanem, a dąb prezydenta Niemiec - lipą...

gazeta.pl