Strona główna / Literatura światowa / W jednej osobie

Aktualności

22.09.2020

Nie żyje Darek Milewski

Z ogromnym smutkiem zawiadamiamy, że 20 września 2020 r. zmarł Darek Milewski, autor książki „Mały wielki tydzień”, w której opisał – jednym, sprawnym palcem – jak żyje się ze stwardnieniem zanikowym bocznym ALS. Miał 57 lat. Rodzinie i bliskim składamy najszczersze wyrazy współczucia.

Wywiady

10.09.2020

W "Postscriptum” Małgorzata spotka nadawcę listu, ale nie zdradzę..."

Zapraszamy do przeczytania wywiadu z Anną Karpińską autorką książki "Postscriptum".

Posłuchaj i zobacz

07.09.2020

MOŻE PORA Z TYM SKOŃCZYĆ i posłuchać audiobooka?

Zapraszamy do wysłuchania fragmentu audiobooka "Może pora z tym skończyć" autorstwa Iaina Reida w znakomitej interpretacji Anny Szymańczyk.

Bestsellery

TOP 20

  1. Kobiety '44. Prawdziwe historie kobiet w powstańczej Warszawie Agnieszka Cubała
  2. Perska kobiecość Laila Shukri
  3. Pałac w Moczarowiskach Jacek Skowroński, Maria Ulatowska

Fotogaleria

więcej »

W jednej osobie

John Irving

Bernadetta Darska

Być jak zapaśnik

W najnowszej powieści Irvinga wierny czytelnik tradycyjnie już znajdzie kilka motywów, do których pisarz wyjątkowo chętnie powraca. Mamy więc na przykład dorastającego chłopca zafascynowanego dużo starszą kobietą, mamy postać pisarza, mamy transseksualizm, biseksualizm i homoseksualizm, mamy też kilka naznaczających na całe życie relacji związanych z seksualnością. W trakcie lektury tej powieści przypomina się inna książka Irvinga, a mianowicie „Syn cyrku”. „W jednej osobie” nie jest może aż tak egzotyczna, szalona i wielowątkowa, jednak da się w tym przypadku mówić o podobnym klimacie – niespełnienia, ciągłego poszukiwania, wykluczenia, bycia kimś osobnym i ciągłego odgrywania ról chętnie oczekiwanych i akceptowanych przez społeczeństwo. Początek tej historii to dość typowa opowieść inicjacyjna. Irving nie byłby jednak Irvingiem, gdyby na tym poprzestał. Relacje między głównym bohaterem a osobami z jego otoczenia szybko się komplikują – nikt nie jest tym, na kogo wygląda, a banalne, zdawałoby się, fascynacje zaczynają zasługiwać na etykietę „niezdrowych”. Kobiecość w tej książce przestaje być przeciwieństwem męskości. Granice zacierają się, a główny bohater ma trudności ze zdefiniowaniem i własnych upodobań, i potrzeb tych, którzy tylko pozornie dają mu dostęp do swojego ciała. Jedną z najważniejszych postaci kształtujących jego tożsamość staje się tajemnicza i skazana na ostracyzm bibliotekarka. Dużo starsza od bohatera wprowadza go nie tylko w świat literatury i seksu, ale też uczy walki o własne przekonania. Do najbardziej przejmujących scen należy symulowane starcie zapaśnicze, które bibliotekarka stoczy ze swoim podopiecznym. Pożegnanie mieszać się wtedy będzie z przekazaniem ważnego życiowego przesłania, a odegranie walki ciał równać się będzie przypieczętowanemu wyznaniu. W tej powieści ostateczność końca po prostu się przydarza i choć w tle jest zawsze jakiś ludzki dramat, Irving unika sentymentalizmu i spektakularnych emocjonalnie rozwiązań fabularnych. Na szczególną uwagę zasługuje sportretowanie okresu, w którym to AIDS stało się postrachem homoseksualistów i osób często zmieniających partnerów seksualnych. Irving sugestywnie portretuje ów czas jako umieranie nie tylko ludzi, ale i pewnej epoki, która nigdy już nie powróci, jako pożegnanie z młodością, ale i bezlitosne pochłanianie przez własną fizyczność. Jest tutaj smutek, ale nie ma wielu łez. Cierpienie traktowane bywa jako kolejne obnażenie – niepotrzebne w obliczu konieczności ciągłej walki o siebie.

Recenzja pochodzi z bloga bernadettadarska.blog.onet.pl