Strona główna / Literatura polska / Przypadki pani Eustaszyny

Aktualności

14.09.2020

Prószyński Media kończy wydawanie WIEDZY I ŻYCIA

Wywiady

10.09.2020

W "Postscriptum” Małgorzata spotka nadawcę listu, ale nie zdradzę..."

Zapraszamy do przeczytania wywiadu z Anną Karpińską autorką książki "Postscriptum".

Posłuchaj i zobacz

07.09.2020

MOŻE PORA Z TYM SKOŃCZYĆ i posłuchać audiobooka?

Zapraszamy do wysłuchania fragmentu audiobooka "Może pora z tym skończyć" autorstwa Iaina Reida w znakomitej interpretacji Anny Szymańczyk.

Bestsellery

TOP 20

  1. Kobiety '44. Prawdziwe historie kobiet w powstańczej Warszawie Agnieszka Cubała
  2. Perska kobiecość Laila Shukri
  3. Pałac w Moczarowiskach Jacek Skowroński, Maria Ulatowska

Fotogaleria

więcej »

Przypadki pani Eustaszyny

Maria Ulatowska

Bernardeta Łagodzic-Mielnik

Pani Eustaszyna super kobietką jest!

Już dawno nie pamiętam, abym poznała w książce tak wyraziście wykreowaną bohaterkę jak pani Eustaszyna, która tak naprawdę ma na imię Jadwiga, ale jakoś nie przepada za takim zwrotem do siebie i każe się tytułować od imienia męża. Oj dziarska i dzielna z niej kobietka ! Ma charakterek i jak trzeba to i pazurek potrafi pokazać. Ale umie też być istnym aniołem. To wszystko zależy od sytuacji i celu jaki chce osiągnąć. A że musi go osiągnąć to dla niej oczywiste i niezmienne. Mimo sporej liczby krzyżyków na metryce ona się nie starzeje. Wciąż czuje się jakby miała tyle lat co jej męża bratanica Marcelinka i żyje pełnią życia. Nie biadoli, nie utyskuje na ciężki los tylko idzie przez życie przebojem. Pani Eustaszyna to istny wulkan energii i to takiej chyba ciągle odnawialnej. 

Perypetie tej emerytki oraz jej bliskich to już czwarta książka w dorobku Marii Ulatowskiej. Miałam okazję przeczytać jej poprzedniczki i cóż to kolejna świetna powieść tej pisarki moim skromnym zdaniem. A co w niej czeka czytelnika ? Poznanie takiej na pozór zwyczajnej rodziny i jej przyjaciół, perypetie miłosne i zwykła proza życia. Ale książka jest okraszona taką ilością dawki pozytywnej energii i humoru, że nie sposób nie roześmiać się wielokrotnie w czasie czytania. 

Główna bohaterka to kobieta, która wiele w życiu przeszła i doświadczyła. Jako emerytka nie zwalania tempa i nadal stoi na czele rodziny. Męża omotała w sposób perfekcyjny. Pan Eustachy potakuje swej małżonce i wyraża z góry zgodę na każdy jej pomysł. A wspomniana już przeze mnie Marcelinka, zwana Marsją traktuje ciocię jak matkę, przyjaciółkę i powierniczkę w jednym. Zwierza jej się z duchowych rozterek, kłopotów i radości. Cała rodzinka żyje sobie w zgodzie i harmonii. I jest pod niesamowitym wpływem Eustaszyny, co jej jednak wychodzi tylko na dobre. 

Książka opowiada o przeróżnych sytuacjach z codziennego życia, które w obecnych czasach jest pełne paradoksów, braku rozsądku i logiki. Ale nasza bohaterka doskonale sobie radzi w załatwianiu przeróżnych spraw. Nie jest trudne dla niej znalezienie terminu u lekarza specjalisty. Umie zjednać sobie personel medyczny w szpitalu pysznym sernikiem, sprawdza się w roli swatki i osiąga zawodowy sukces.

Książka trafiła idealnie w mój czytelniczy gust. Z przyjemnością przeniosłam się do świata ludzi życzliwych i pełnych serdeczności. No może tylko doktora Antonowicza nie polubiłam. Dzięki wspaniałej narracji czułam się tak, jakbym sobie weszła do mieszkania głównej bohaterki i usiadła w kątku gdzieś na wygodnej kanapie. I zaczęła żyć życiem książkowych bohaterów. Czułam się przez Panią Ulatowską zaproszona do świata, gdzie nie ma wyścigu szczurów i gdzie można liczyć na serdeczne i bezinteresowne przyjaźnie. 

Przyznaję się bez bicia - przez tę powieść zarwałam dzisiejszą noc. Czytałam do 4.45 i nie potrafiłam odłożyć książki. Musiałam doczytać do końca, bo tak bardzo byłam ciekawa jak potoczą się losy poszczególnych postaci. Zakończenie jak najbardziej spodobało mi się i pasuje do całej fabuły. 

Czytając spotkała mnie też pewna miła niespodzianka - w książce pojawiły się postacie znane mi już z Sosnowej Serii - ach jak miło było zajrzeć do Sosnowego Dworku !  Książka doskonale poprawia humor, gdy nos spada na kwintę, napełnia nadzieją w istnienie na tym świecie jeszcze dobrych ludzi i dodaje sił, pouczając, że do ostatka, nawet w jesieni życia możemy cieszyć się jego pełnią, być aktywnym i potrzebnym innym.  Szkoda, że tak szybko przeczytało mi się tę powieść. A może będzie ciąg dalszy ? 

Recenzja pochodzi bloga cudownyswiatksiazek3.blogspot.com