Strona główna / Kryminał/Sensacja/Thriller / Marionetki

Aktualności

08.10.2020

Ogłoszono finalistów National Book Awards

Powieść "LEAVE THE WORLD BEHIND" Rumaana Alama, która ukaże się nakładem naszego wydawnictwa w przyszłym roku, została właśnie finalistką prestiżowej nagrody literackiej National Book Awards.

Wywiady

10.09.2020

W "Postscriptum” Małgorzata spotka nadawcę listu, ale nie zdradzę..."

Zapraszamy do przeczytania wywiadu z Anną Karpińską autorką książki "Postscriptum".

Posłuchaj i zobacz

05.10.2020

Lara Gessler gościem Dzień Dobry TVN

Zapraszamy do wysłuchania wywiadu z Larą Gessler, autorką książki "Orzechy i pestki. Przewodnik mistyczno-kulinarny".

Bestsellery

TOP 20

  1. Nareszcie w Dudapeszcie Aleksander Daukszewicz, Krzysztof Daukszewicz
  2. Urodziłam dziecko szejka Marcin Margielewski
  3. To nie jest mój mąż Olga Rudnicka

Fotogaleria

więcej »

Marionetki

Paweł Jaszczuk

Robert Ostaszewski

Poobijany Stern

Ostatnimi czasy coraz częściej spotykam się z opiniami, że formuła polskiego kryminału retro, w jego odmianie przedstawiającej opowieści z czasów międzywojennych, nieco się już wyczerpała, że czytelnicy są już nią znużeni. Oczywiście – czytelnicza łaska na pstrym koniu jeździ… Ale nie zgodzę się z twierdzeniem, że literacka jakość retrokryminałów dramatycznie spadła. Niektórzy autorzy tej pododmiany kryminału trochę obniżyli loty, inni jednak mają się dobrze, a nawet z książki na książkę lepiej. To przypadek choćby Pawła Jaszczuka. 

Olsztyński pisarz jest autorem – między innymi – cyklu kryminałów o przypadkach dziennikarza śledczego Jakuba Sterna, których akcja rozgrywa się przed wojną we Lwowie. Już pierwsza część cyklu, powieść „Foresta umbra” (2004), uhonorowana została prestiżową Nagrodą Wielkiego Kalibru. Jaszczuk nie spoczął jednak na laurach, dalej szlifował kryminalne narracje, dzięki czemu kolejne części serii, „Plan Sary” (2011) i wchodzące właśnie na rynek „Marionetki”, są coraz lepsze. W każdej z nich pisarz posłużył się tym samym schematem: główny bohater z jednej strony zmaga się z zawirowaniami w życiu prywatnym (problemy z porozumieniem się z przełożonymi i bliskimi), z drugiej – prowadzi dziennikarskie śledztwa w sprawie seryjnych zabójstw, dokonywanych zwykle przez zaburzonych psychicznie i emocjonalnie zwyrodnialców, nie raz, nie dwa ryzykując swoje i współpracowników życie oraz zdrowie, i wchodząc w paradę inspektorowi Ziębie. Nie inaczej jest w „Marionetkach”. W brutalny sposób zostają zamordowane osoby związane ze światkiem lwowskiej bohemy teatralnej. Sprawa wydaje się dziwaczna i powikłana, tym bardziej że ważną rolę zdają się odgrywać w niej… teatralne marionetki. Przy tym sam Stern jest coraz bardziej poobijany, otrzymuje ciosy z każdej strony: dowiaduje się o śmierci starszego brata, jego matka trafia do szpitala dla psychicznie chorych, żona podejrzewa go o zdradę, a redaktor naczelny „Kuriera” sugeruję, że jego posada w gazecie jest zagrożona… Nic więc dziwnego że prowadzenie śledztwa przychodzi mu z trudem. 

Dlaczego jestem zdania, że „Marionetki” są lepsze od poprzednich części cyklu? Proza kryminalna Jaszczuka nabrała fabularnego oddechu. W poprzednich książkach autor koncentrował uwagę przede wszystkim na wątku kryminalnym, w nowej zdecydowanie więcej miejsca poświęcił przybliżaniu specyfiki relacji – co tu kryć, pokomplikowanych – Sterna z bliskimi i współpracownikami. Coraz ciekawszy, by tak rzec – namacalny, staje się też w powieściach Jaszczuka obraz Lwowa lat 30. ubiegłego wieku. Oczywiście, niektórych czytelników może drażnić drobiazgowość opisów miasta i lokalnego kolorytu. Jednak inaczej być – jak sądzę – w tym przypadku nie może. Kryminały takie, jak Jaszczuka – podobnie zresztą jak teksty należące do popularnego swego czasu nurtu „małych ojczyzn” – stanowią coś w rodzaju literackich wypraw do zaginionych światów, miejsc, które przeorała, zniszczyła Historia. Pewna antykwaryczna skrupulatność jest więc w nich niezbędna. W końcu, „Marionetki” to nie jest tylko i wyłącznie opowieść o krwawych zbrodniach. Na szczęście.