Strona główna / Kryminał/Sensacja/Thriller / Marionetki

Aktualności

15.04.2020

Mądra Książka Roku 2019

Z przyjemnością informujemy, że nasze książki nominowano w konkursie Mądra Książka Roku 2019. 

Wywiady

26.02.2020

"Uwielbiam móc pisać w piżamie"

Zapraszamy do przeczytania wywiadu z Kelly Irvin, autorką serii "W krainie amiszów"

Posłuchaj i zobacz

10.04.2020

Krzysztof Gosztyła czyta MAŁY WIELKI TYDZIEŃ

Zapraszamy do wysłuchania fragmentu audiobooka "Mały wielki tydzień" autorstwa Darka Milewskiego w znakomitej interpretacji Krzysztofa Gosztyły.

Bestsellery

TOP 20

  1. Jest krew... Stephen King
  2. Zaginione arabskie księżniczki Marcin Margielewski
  3. Jestem nieletnią żoną Laila Shukri

Fotogaleria

więcej »

Marionetki

Paweł Jaszczuk

Robert Ostaszewski

Poobijany Stern

Ostatnimi czasy coraz częściej spotykam się z opiniami, że formuła polskiego kryminału retro, w jego odmianie przedstawiającej opowieści z czasów międzywojennych, nieco się już wyczerpała, że czytelnicy są już nią znużeni. Oczywiście – czytelnicza łaska na pstrym koniu jeździ… Ale nie zgodzę się z twierdzeniem, że literacka jakość retrokryminałów dramatycznie spadła. Niektórzy autorzy tej pododmiany kryminału trochę obniżyli loty, inni jednak mają się dobrze, a nawet z książki na książkę lepiej. To przypadek choćby Pawła Jaszczuka. 

Olsztyński pisarz jest autorem – między innymi – cyklu kryminałów o przypadkach dziennikarza śledczego Jakuba Sterna, których akcja rozgrywa się przed wojną we Lwowie. Już pierwsza część cyklu, powieść „Foresta umbra” (2004), uhonorowana została prestiżową Nagrodą Wielkiego Kalibru. Jaszczuk nie spoczął jednak na laurach, dalej szlifował kryminalne narracje, dzięki czemu kolejne części serii, „Plan Sary” (2011) i wchodzące właśnie na rynek „Marionetki”, są coraz lepsze. W każdej z nich pisarz posłużył się tym samym schematem: główny bohater z jednej strony zmaga się z zawirowaniami w życiu prywatnym (problemy z porozumieniem się z przełożonymi i bliskimi), z drugiej – prowadzi dziennikarskie śledztwa w sprawie seryjnych zabójstw, dokonywanych zwykle przez zaburzonych psychicznie i emocjonalnie zwyrodnialców, nie raz, nie dwa ryzykując swoje i współpracowników życie oraz zdrowie, i wchodząc w paradę inspektorowi Ziębie. Nie inaczej jest w „Marionetkach”. W brutalny sposób zostają zamordowane osoby związane ze światkiem lwowskiej bohemy teatralnej. Sprawa wydaje się dziwaczna i powikłana, tym bardziej że ważną rolę zdają się odgrywać w niej… teatralne marionetki. Przy tym sam Stern jest coraz bardziej poobijany, otrzymuje ciosy z każdej strony: dowiaduje się o śmierci starszego brata, jego matka trafia do szpitala dla psychicznie chorych, żona podejrzewa go o zdradę, a redaktor naczelny „Kuriera” sugeruję, że jego posada w gazecie jest zagrożona… Nic więc dziwnego że prowadzenie śledztwa przychodzi mu z trudem. 

Dlaczego jestem zdania, że „Marionetki” są lepsze od poprzednich części cyklu? Proza kryminalna Jaszczuka nabrała fabularnego oddechu. W poprzednich książkach autor koncentrował uwagę przede wszystkim na wątku kryminalnym, w nowej zdecydowanie więcej miejsca poświęcił przybliżaniu specyfiki relacji – co tu kryć, pokomplikowanych – Sterna z bliskimi i współpracownikami. Coraz ciekawszy, by tak rzec – namacalny, staje się też w powieściach Jaszczuka obraz Lwowa lat 30. ubiegłego wieku. Oczywiście, niektórych czytelników może drażnić drobiazgowość opisów miasta i lokalnego kolorytu. Jednak inaczej być – jak sądzę – w tym przypadku nie może. Kryminały takie, jak Jaszczuka – podobnie zresztą jak teksty należące do popularnego swego czasu nurtu „małych ojczyzn” – stanowią coś w rodzaju literackich wypraw do zaginionych światów, miejsc, które przeorała, zniszczyła Historia. Pewna antykwaryczna skrupulatność jest więc w nich niezbędna. W końcu, „Marionetki” to nie jest tylko i wyłącznie opowieść o krwawych zbrodniach. Na szczęście.