Strona główna / Biografie, wspomnienia / Każdy szczyt ma swój Czubaszek

Aktualności

13.07.2018

Wakacyjne cenowe orzeźwienie!

Tylko teraz wybrane tytuły Prószyński i S-ka już od 6,90 zł! Sprawdź ofertę i kupuj taniej!

Wywiady

28.06.2018

"Mam tę przypadłość, że uparcie wierzę w miłość"

Z Wiolettą Sawicką autorką książki "Czas próby" rozmawia Stanisław Bubin z magazynu "Lady's Club". Zapraszamy do przeczytania wywiadu.

Posłuchaj i zobacz

03.07.2018

"Maść na maść"

W „Stajni pod tęczą” wszystko po staremu. Tylko Lukrecja została przeniesiona do boksu obok Niunia, kiedy stało się jasne, że została jego arabską księżniczką na dobre i na złe.

Bestsellery

TOP 20

  1. Outsider Stephen King
  2. Policjanci. Ulica Katarzyna Puzyńska
  3. Arabski syn Tanya Valko

Fotogaleria

więcej »

Każdy szczyt ma swój Czubaszek

Artur Andrus, Maria Czubaszek

Krzysztof Krzak

Nie tylko do śmiechu

Krystyna Kofta nie przesadza bynajmniej pisząc w notce reklamującej książkę "Każdy szczyt ma swój Czubaszek", że jest to rozmowa dwóch wybitnych postaci polskiej sceny kabaretowej, o czym wie każdy słuchacz radiowej "Trójki", a dodatkowo upewnić się o tym może sięgając po ten wywiad-rzekę. 

Starsi czytelnicy Wiadomości 24.pl kojarzą zapewne Marię Czubaszek jako autorkę niezapomnianych dialogów z cyklu "Dym z papierosa" interpretowanych przez wybitnych aktorów: Irenę Kwiatkowską, Bohdana Łazukę i Jerzego Dobrowolskiego (z którego namowy Czubaszek napisała swój pierwszy satyryczny tekst). Młodsi mogą ją poznać, oglądając w niedzielnym "Szkle kontaktowym", gdzie wspólnie z Grzegorzem Markowskim komentuje aktualne wydarzenia w kraju i na świecie. Jej znakiem rozpoznawczym jest dowcip purnonsensowy, absurdalny, oparty na skojarzeniach językowych. Kilka przykładów gierek słownych znajdzie miłośnik satyrycznego talentu Marii Czubaszek w wywiadzie - rzece, który przeprowadził z nią Artur Andrus, jej bliski współpracownik, a pewnie i przyjaciel. Tytuł książki, "Każdy szczyt ma swój Czubaszek", został zaczerpnięty z wiersza poświęconego pani Marii pióra Jonasza Kofty. Na kartach wspomnień pojawią się inni wielcy kultury polskiej lat 70. ubiegłego wieku z Osiecką, Przyborą, Grodzieńską, Kreczmarem, Janczarskim na czele.

Pierwszym sukcesem Artura Andrusa jest namówienie Marii Czubaszek do wspomnień, których ta bardzo nie lubi, podobnie jak wybiegania w przyszłość, bo jest osobą żyjącą tym, co "tu i teraz". Dzięki temu poznajemy wojenne dzieciństwo pisarki (w tym dramatyczne okoliczności uratowania jej przez ... owczarka niemieckiego), skomplikowane relacje rodzinne (wyrzucenie z domu przez matkę za ... przefarbowanie włosów, brak kontaktów z siostrą), lata szkolne, w tym konieczność zmiany liceum Batorego na "Żmichowską" tuż przed maturą z powodu oplucia syna wpływowego działacza partyjnego, okres studiów na anglistyce i dziennikarstwie Uniwersytetu Warszawskiego. Poznajemy też jej drogę zawodową: od praktyk dziennikarskich w "Gazecie Krakowskiej" i "Przeglądzie Sportowym", poprzez pracę w radiu i współpracę z telewizją i filmem.

Maria Czubaszek, która zachowała nazwisko po pierwszym mężu, za którego wyszła tylko dlatego, "żeby wyrwać się z domu", z właściwą sobie swadą i ironią opowiada o rozwodzie (po 10 latach!) z niekochanym mężczyzną. Bardzo sentymentalna jest natomiast jej, Zajączki, opowieść o pożyciu z wybitnym kompozytorem i muzykiem jazzowym, Wojciechem Karolakiem, zwanym Zającem. Jednym z jego elementów była walka Czubaszek o trzeźwość męża. Wieloletni związek "autorki głupot", jak zwykła o sobie mówić, można podsumować jedną ze złotych myśli Marii Czubaszek: "Prawdziwej miłości nie zaszkodzi nawet małżeństwo".

Z weselszych historii warto zwrócić uwagę na wspomnienie o tym, jak w obronie Wiesława Dymnego Czubaszek pobiła nieznanego napastnika. 

Ale błyskotliwa rozmowa Artura Andrusa z Marią Czubaszek dotyczy też spraw poważniejszych, na przykład sensu życia, prawa do eutanazji, śmierci i kremacji (Czubaszek nie byłaby sobą, gdyby nie zażyczyła sobie rozsypania swych prochów w SPATiF-ie, gdzie często spędzała czas w dobrym towarzystwie z nieodłącznym papierosem w dłoni). Maria Czubaszek wielokrotnie w rozmowie z Andrusem wyznaje, że nie ceni swojej twórczości i nie dziwi się tym, których ona nie śmieszy. Przyznaje też, że nie widząc sensu swego życia, próbowała popełnić samobójstwo. Leitmotivem wywiadu jest też niska samoocena pisarki swojego wyglądu. Zastanawiam się, na ile jest to kokieteria ze strony Marii Czubaszek, bo wszak to niemożliwe, by nie miała ona świadomości, iż jej twórczość jest lubiana i ceniona przez słuchaczy. Zgadzam się natomiast z panią Marią, że jej utwory sporo tracą w formie drukowanej, gdy nie słyszymy ich interpretacji przez genialnych polskich aktorów, o których była mowa na początku recenzji. Tymczasem Artur Andrus z uporem maniaka przerywa tok rozmowy przedrukiem z różnych źródeł wybranych utworów Marii Czubaszek. Jeśli można to uznać za drugi sukces Andrusa, to tylko z tego względu, że do tych tekstów dotarł, bo oczywiście autorka nie prowadzi żadnego archiwum własnej twórczości. Ja umieściłbym je w suplemencie lub oddzielnej książeczce.

Generalnie jednak książkę "Każdy szczyt ma swój Czubaszek" chłonie się niemal jednym tchem, choć lektura to ponad trzystustronicowa. Pewną część tych stron zajmują zdjęcia z archiwum autorki i jej męża, Wojciecha Karolaka, który dodatkowo zgodził się na wykorzystanie w książce swoich satyrycznych rysunków, które jak "Zając" rysował ślubnej "Zajączce" przez wszystkie wspólne lata. Te rysunki, opatrzone zabawnymi tekstami, to prawdziwa gratka dla miłośników tego świetnego muzyka i atrakcja książki poświęconej jego żonie.