Strona główna / Literatura polska / Niemra

Aktualności

05.07.2022

Spotkanie z Piotrem Borlikiem w Gdańsku

W poniedziałek 18 lipca o godz. 18:00 zapraszamy do Nadbałtyckiego Centrum Kultury (ul. Korzenna 33/35, Gdańsk) na spotkanie z Piotrem Borlikiem, autorem książki "Labirynt".

Wywiady

04.07.2022

"Gdy ją odnajdą". Wywiad z Lią Middleton

Zapraszamy do przeczytania wywiadu z Lią Middleton. Z autorką książki "Gdy ją odnajdą" rozmawiał Bartosz Soczówka.

Posłuchaj i zobacz

04.07.2022

Rozmowa z Marcinem Margielewskim

Nowy odcinek naszego podcastu to rozmowa Justyny Dżbik-Kluge z Marcinem Margielewskim, autorem książki "Wyrwana z piekła talibów".

Bestsellery

TOP 20

  1. Żadanica Katarzyna Puzyńska
  2. Wyrwana z piekła talibów Marcin Margielewski
  3. Arabska zdrajczyni Tanya Valko

Niemra

Arkadiusz Pacholski

Magdalena Szyszka

Tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono.

Od najmłodszych lat wtłacza się nam do głów heroiczny, romantyczny obraz niemieckiej okupacji w czasie II Wojny Światowej. Pokazuje się polskich bohaterów, faszystowskich wrogów, piętnuje zdrajców, chwali tych, którzy się nie ugięli. Wytwarza się w ludziach przekonanie, że w tamtym czasie, jak nigdy wcześniej, wszystko było czarne albo białe. Bez żadnych odcieni, bez zawahania, bez sytuacji niejednoznacznych i po prostu trudnych. Ta książka obala wszystkie te mity i pokazuje okupacyjny czas i żyjących wówczas ludzi w świetle zupełnie innym. Pokazuje ich takich, jakich nie pokazano nam na lekcjach historii, takich, jakimi najprawdopodobniej naprawdę byli. 

Akcja powieści rozgrywa się w Kaliszu, pod koniec niemieckiej okupacji. Główną bohaterką wydaje się być Dorota Paleń. Młoda, zdaje się, że całkiem atrakcyjna, a przede wszystkim bardzo inteligentna kobieta o zdecydowanych poglądach i ciętym języku. Działa ona dla struktur podziemnych, dokumentując niemieckie zbrodnie popełniane na Polakach. Poza tym pracuje w antykwariacie, nieźle sobie radzi finansowo, bo odkryła w sobie żyłkę do interesów, a jakby tego było mało, wpisała się na listę folksdojczów, za pełną zgodą i akceptacją swoich polskich zwierzchników. To właśnie uczyniło ją tytułową Niemrą, bo dla przeciętnego Polaka stała się zwyczajną zdrajczynią i nie miała żadnej możliwości się przed tym obronić. Jakby tego było mało, by ukryć dotknięte łuszczycą kolana, Dorota nosi spodnie, dokładnie tak, jak Niemki, czym coraz bardziej irytuje najróżniejszych „patriotów". 

Dorota nie jest jednak jedyną istotną bohaterką tej książki. Każdy rozdział jest bowiem opowiadany wprawdzie przez wszechwiedzącego narratora, ale z perspektywy danej osoby, a są to poza Dorotą także jej szef, do niedawna Karol Piotrowicz Gregorius, teraz Karl Gregorius, zwierzchnik Doroty w strukturach podziemnych, niegdyś dyrektor gimnazjum o pseudonimie „Mechanik”, polski faszysta Zasuń, a także profesor Łubnin, urodzony i wychowany w Polsce Rosjanin, który pracuje jako tłumacz, także dla Niemców i wpisał się na tzw. listę białych Rosjan. Wszystkie te postaci, łącznie z główną bohaterką, są niejednoznaczne. Mają swoje poglądy, swoje przekonania, ale one często okazują się mało warte w obliczu prawdziwych zagrożeń. Czy bowiem człowiek w czasie wojny nie ma prawa żyć przynajmniej godnie? Czy grzechem jest, gdy młoda kobieta nawet wtedy chce nosić eleganckie buty? Czy miłość do własowca zasługuje na potępienie? Czy samobójstwo w takim czasie jest czymś gorszym od odebrania sobie życia w normalnych warunkach? Czy człowiek nie ma prawa zrobić wszystkiego, by ocalić życie? Czy my dzisiaj, mamy w ogóle jakiekolwiek prawo to oceniać? 

W całą tę historię wplata się też wątek kryminalny, ponieważ pewnej nocy profesor Łubnin znajduje w ogrodzie swojej kamienicy ciało żydowskiej kobiety, dobrze znanej w mieście. Cóż w takiej sytuacji można zrobić, skoro wezwanie policji grozi konsekwencjami dla wszystkich mieszkańców, bo przecież ktoś tę Żydówkę musiał wcześniej przechowywać? Dorota spróbuje wyjaśnić zagadkę śmierci swojej szkolnej koleżanki, ale wynik jej śledztwa może się okazać nie do zaakceptowania dla polskiego podziemia. Jak się bowiem okazuje, i ono nie jest żadnym heroicznym monolitem. To jedynie zbieranina ludzi o różnych doświadczeniach i różnych poglądach, w tym o zgrozo także całkiem zbliżonych do faszyzmu. Dla nich śmierć jednej Żydówki nie ma większego znaczenia. Dodatkowo wchodzą tu w grę często zwykłe osobiste rozgrywki i animozje. 

Podejrzewam, że takie przedstawienie Polaków może wywołać oburzenie u wielu, bo po co pokazywać dzisiaj postawy złe i niegodne pochwały, skoro było tyle dobrych? Po co odkrywać prawdę, która może być niewygodna? Ci, którzy dziś szafują hasłami patriotyzmu, z całą pewnością uznają tę książkę za jedną wielką obelgę, dla mnie stanowi ona jednak świadectwo o wiele bardziej realne od wszystkich powtarzanych dotąd mitów. W tej powieści nic nie jest jednoznaczne i nic nie jest proste. Wszystko obraca się wokół najważniejszego celu, jakim jest przeżycie, a tu, tak często najistotniejsze okazuje się wpisanie na jakąś listę, uzyskanie jakiegoś dokumentu, który za chwilę, po zmianie sytuacji, może okazać się gwoździem do trumny. Jeżeli nawet opowieść ta do kogoś nie przemówi, jeżeli nawet kogoś zaboli lub obruszy, to uważam, że powinna stać się przynajmniej przyczynkiem do głębokich przemyśleń na temat człowieka uwikłanego w historię, postawionego oko w oko z największym złem, jakie można sobie wyobrazić. Przecież tego zła nie dało się tak po prostu omijać na ulicy, nie dało się go ignorować i żyć obok. W to zło wdeptywało się każdego dnia jak w paskudne błoto, z tym złem prowadziło się grę o życie, tym złem niemal każdy się splamił, chociaż trochę.
 
„Niemra” to kawał mocnej, wstrząsającej, ale i bardzo dobrej prozy. To tekst obalający stereotypy, burzący schematy, do tego bardzo zgrabnie napisany. Jedyne, co nieco mi przeszkadzało, to bardzo liczne i długie wtrącenia nie tylko po niemiecku, ale także np. po francusku, rosyjsku czy łacinie. Dla mnie było tego po prostu za dużo, choć wiem, że w ten sposób oddano klimat i sytuację tamtych czasów. Główna myśl, jaka pozostała we mnie po przeczytaniu tej książki jest taka, że z perspektywy wygodnego fotela, pełnego żołądka i ciepłego mieszkania nie mamy żadnego prawa oceniać tamtych ludzi i ich wyborów. Nie mamy prawa zwłaszcza ich odsądzać od czci i wiary, bo sami nie możemy być na 100% pewni, co byśmy zrobili w chwili takiej próby. Mam nadzieję, że nigdy nie będzie nam dane się tego dowiedzieć, bo bardzo możliwe, że zawiedlibyśmy nasze własne wyobrażenia o sobie. 

Recenzja pochodzi z bloga mojabiblioteczka.blox.pl