Strona główna / Fantastyka / Podróż Turila

Aktualności

14.11.2019

Jubileuszowe spotkanie z Barbarą Krafftówną w Warszawie!

W poniedziałek 18 listopada o godz. 19:00 zapraszamy do Kina Iluzjon w Warszawie (ul. Narbutta 50A) na spotkanie z Barbarą Krafftówną - wielką damą polskiego kina!

Wywiady

11.07.2019

"Mówimy o trylogii, na którą należy patrzeć całościowo"

Zapraszamy do przeczytania wywiadu z Piotrem Borlikiem, autorem książek "Boska proporcja", "Materiał ludzki" i "Białe kłamstwa".

Posłuchaj i zobacz

10.10.2019

Kim jest kobieta ze spaloną twarzą?

Zapraszamy do obejrzenia nagrania zapowiadającego najnowszą książkę Katarzyny Puzyńskiej "Pokrzyk".

Bestsellery

TOP 20

  1. Pokrzyk Katarzyna Puzyńska
  2. Cukiernia Pod Amorem. Jedna z nas Małgorzata Gutowska-Adamczyk
  3. Była arabską stewardesą Marcin Margielewski

Fotogaleria

więcej »

Podróż Turila

Michael Marcus Thurner

Rudolf Wyczółkin

Podróż Turila

Lektura „Podróży Turila” to niezły pomysł na oderwanie się od ciężkawych wygibasów stylistycznych i ideologicznych „poważnych” autorów.

Akcja powieści „Podróż Turila” autorstwa Michaela M. Thurnera osadzona jest w niewyobrażalnie dalekiej przyszłości, kiedy podróże kosmiczne z prędkością światła są na porządku dziennym, a poszczególne planety zamieszkuje niezliczona ilość gatunków myślących. Główny bohater – Turil – należy do szacownej kasty grabarzy, czyli humanoidów, którzy na zlecenia ludów likwidują ich władców z należnym im szacunkiem i zgodnie z odwieczną ceremonią. Turil przemierza galaktykę, a cumuje na planetach jedynie po to, by wypełnić zlecenie. Oczywiście nadchodzi taki dzień, w którym ceremonia uśmiercania pewnego roślinopodobnego monarchy zostaje zakłócona przez najazd równie niszczycielskiego, co tajemniczego ludu noszącego miano Kitarów. Turil, chcąc nie chcąc, trafia w oko cyklonu i jest zmuszony ewakuować się wraz z niedobitym monarchą z planety na pokład swego kosmicznego statku. Dodajmy – statku gadającego, który posiadł umiejętność myślenia, a nawet intrygowania, czyli wykształcił niezależną od pilota osobowość.

W tym miejscu zaczyna się kosmiczna intryga, która prowadzi Turila w różne dziwaczne miejsca i stawia mu na drodze różne dziwaczne postaci. Oczywiście okaże się, że Turil ma do odegrania niepoślednią rolę w powstrzymaniu najazdu Kitarów, którzy bezwzględnie pustoszą kolejne światy niczym stonka uprawy ziemniaczane. Gdzieś nad całą galaktyką wisi (a jakżeby inaczej!) enigmatyczna organizacja na wzór współczesnego nam ONZ-etu, w której ściera się wiele sprzecznych interesów rozmaitych ras, a i jej szef zaufania nadmiernego bynajmniej nie wzbudza…

Liczne światy wykreowane w powieści są, co z całym szacunkiem autorowi trzeba przyznać, dopracowane, barwne, a ich opisy działają na wyobraźnię. Zamieszkujące je stworzenia to istoty fizycznie mniej lub bardziej dziwaczne, ale i niejednoznaczne ze względu na osobiste bądź ogólnoplemienne (!) przywary. Szybko też orientujemy się, że co najmniej część pokazywanego nam kosmosu jest sztucznie stworzona przez lepiej rozwinięte cywilizacje z sąsiedztwa, co dodatkowo wprowadza nurtującą niepewność co do tożsamości kilku głównych postaci. Z pewnością fantazji autorowi odmówić nie można.

Pośród owych światów rozgrywa się główny wątek, tj. dramat osobisty Turila, coraz bardziej i bardziej gmatwany przez kolejne zdarzenia. Brak tu międzygwiezdnych batalii, może z wyjątkiem kilku krótkich rozdziałów pełnych wyżynania przez Kitarów pechowych cywilizacyjek. Trzymamy się raczej blisko głównego bohatera, jego utarczek ze swoim statkiem kosmicznym, wątpliwości co do własnego pochodzenia i mniej lub bardziej przekonujących przemyśleń na temat kasty grabarzy i innych kast żyjących w kosmosie. W tym psychologizowaniu przebija się po trosze hollywoodzka maniera naiwnych rozterek, a mimo to wgryzanie się w życiorys kosmicznego grabarza potrafi wciągnąć i niejednokrotnie zaskoczyć czytelnika.

Na korzyść działa w tej powieści język – nieskomplikowany, jako tako trzymający się w tle wydarzeń i nieabsorbujący uwagi swoją wymyślnością. Oddaje głos naszej wyobraźni i nie rości sobie pretensji do bycia czymś więcej, niż przekaźnikiem obrazów światów tłoczących się w głowie autora.

Powieść Michaela M. Thurnera to czyste science fiction, bez zbędnej domieszki moralnych dywagacji czy eksperymentów językowych. Nie dla zatwardziałych koneserów wysokiego słowa pisanego. Dla reszty – przyzwoita rozrywka sycąca wyobraźnię.

http://ksiazeizebrak.pl/node/1128