Strona główna / Fantastyka / Podróż Turila

Aktualności

08.12.2020

Spotkanie online z Beatą Sabałą-Zielińską

We wtorek 8 grudnia o godz. 20:00 zapraszamy na wirtualne spotkanie z Beatą Sabałą-Zielińską, autorką książki "Pięć Stawów. Dom bez adresu".

Wywiady

19.11.2020

Niksen jest jedną z form dbania o siebie

Czy wiecie, jak ważne jest to, by co jakiś czas wykroić sobie z codzienności chwilę na nicnierobienie? Niby ciągle mówią o tym psychologowie i coache, ale teraz mamy to czarno na białym: Agnieszka Drotkiewicz rozmawia o niezbędności lenistwa z Olgą Mecking, autorką książki o tajemniczym pojęciu "niksen".

Posłuchaj i zobacz

26.11.2020

Czy prawdą jest, że kto usłyszy dźwięk wrzeciona kikimory, ten umrze?

Zapraszamy do obejrzenia nagrania zapowiadającego najnowszą książkę Katarzyny Puzyńskiej "Śreżoga".

Bestsellery

TOP 20

  1. Arabska wendeta Tanya Valko
  2. Nareszcie w Dudapeszcie Aleksander Daukszewicz, Krzysztof Daukszewicz
  3. Apteka pod Złotym Moździerzem. Obca Lucyna Olejniczak

Fotogaleria

więcej »

Podróż Turila

Michael Marcus Thurner

Rudolf Wyczółkin

Podróż Turila

Lektura „Podróży Turila” to niezły pomysł na oderwanie się od ciężkawych wygibasów stylistycznych i ideologicznych „poważnych” autorów.

Akcja powieści „Podróż Turila” autorstwa Michaela M. Thurnera osadzona jest w niewyobrażalnie dalekiej przyszłości, kiedy podróże kosmiczne z prędkością światła są na porządku dziennym, a poszczególne planety zamieszkuje niezliczona ilość gatunków myślących. Główny bohater – Turil – należy do szacownej kasty grabarzy, czyli humanoidów, którzy na zlecenia ludów likwidują ich władców z należnym im szacunkiem i zgodnie z odwieczną ceremonią. Turil przemierza galaktykę, a cumuje na planetach jedynie po to, by wypełnić zlecenie. Oczywiście nadchodzi taki dzień, w którym ceremonia uśmiercania pewnego roślinopodobnego monarchy zostaje zakłócona przez najazd równie niszczycielskiego, co tajemniczego ludu noszącego miano Kitarów. Turil, chcąc nie chcąc, trafia w oko cyklonu i jest zmuszony ewakuować się wraz z niedobitym monarchą z planety na pokład swego kosmicznego statku. Dodajmy – statku gadającego, który posiadł umiejętność myślenia, a nawet intrygowania, czyli wykształcił niezależną od pilota osobowość.

W tym miejscu zaczyna się kosmiczna intryga, która prowadzi Turila w różne dziwaczne miejsca i stawia mu na drodze różne dziwaczne postaci. Oczywiście okaże się, że Turil ma do odegrania niepoślednią rolę w powstrzymaniu najazdu Kitarów, którzy bezwzględnie pustoszą kolejne światy niczym stonka uprawy ziemniaczane. Gdzieś nad całą galaktyką wisi (a jakżeby inaczej!) enigmatyczna organizacja na wzór współczesnego nam ONZ-etu, w której ściera się wiele sprzecznych interesów rozmaitych ras, a i jej szef zaufania nadmiernego bynajmniej nie wzbudza…

Liczne światy wykreowane w powieści są, co z całym szacunkiem autorowi trzeba przyznać, dopracowane, barwne, a ich opisy działają na wyobraźnię. Zamieszkujące je stworzenia to istoty fizycznie mniej lub bardziej dziwaczne, ale i niejednoznaczne ze względu na osobiste bądź ogólnoplemienne (!) przywary. Szybko też orientujemy się, że co najmniej część pokazywanego nam kosmosu jest sztucznie stworzona przez lepiej rozwinięte cywilizacje z sąsiedztwa, co dodatkowo wprowadza nurtującą niepewność co do tożsamości kilku głównych postaci. Z pewnością fantazji autorowi odmówić nie można.

Pośród owych światów rozgrywa się główny wątek, tj. dramat osobisty Turila, coraz bardziej i bardziej gmatwany przez kolejne zdarzenia. Brak tu międzygwiezdnych batalii, może z wyjątkiem kilku krótkich rozdziałów pełnych wyżynania przez Kitarów pechowych cywilizacyjek. Trzymamy się raczej blisko głównego bohatera, jego utarczek ze swoim statkiem kosmicznym, wątpliwości co do własnego pochodzenia i mniej lub bardziej przekonujących przemyśleń na temat kasty grabarzy i innych kast żyjących w kosmosie. W tym psychologizowaniu przebija się po trosze hollywoodzka maniera naiwnych rozterek, a mimo to wgryzanie się w życiorys kosmicznego grabarza potrafi wciągnąć i niejednokrotnie zaskoczyć czytelnika.

Na korzyść działa w tej powieści język – nieskomplikowany, jako tako trzymający się w tle wydarzeń i nieabsorbujący uwagi swoją wymyślnością. Oddaje głos naszej wyobraźni i nie rości sobie pretensji do bycia czymś więcej, niż przekaźnikiem obrazów światów tłoczących się w głowie autora.

Powieść Michaela M. Thurnera to czyste science fiction, bez zbędnej domieszki moralnych dywagacji czy eksperymentów językowych. Nie dla zatwardziałych koneserów wysokiego słowa pisanego. Dla reszty – przyzwoita rozrywka sycąca wyobraźnię.

http://ksiazeizebrak.pl/node/1128