Strona główna / Literatura polska / Nie zawrócę

Aktualności

30.09.2022

Spotkanie z Tanyą Valko i Igorem Kaczmarczykiem w Warszawie

W czwartek 6 października o godz. 19:00 zapraszamy do PROM-u Kultury Saska Kępa (ul. Brukselska 23, Warszawa) na spotkanie z Tanyą Valko, autorką książki "Arabskie opowieści. Historie prawdziwe" oraz Igorem Kaczmarczykiem, autorem książki "Islamskie fatum".

Wywiady

04.07.2022

"Gdy ją odnajdą". Wywiad z Lią Middleton

Zapraszamy do przeczytania wywiadu z Lią Middleton. Z autorką książki "Gdy ją odnajdą" rozmawiał Bartosz Soczówka.

Posłuchaj i zobacz

01.08.2022

Rozmowa z Błażejem Torańskim

Nowy odcinek naszego podcastu to rozmowa Marcina Cichońskiego z Błażejem Torańskim, autorem książki "Kat polskich dzieci. Opowieść o Eugenii Pol".

Bestsellery

TOP 20

  1. Nieszczęście w szczęściu Olga Rudnicka
  2. Gra w ludzi Eva Minge
  3. Skradzione lato Grażyna Jeromin-Gałuszka

Nie zawrócę

Jolanta Guse

Maria Wyszyńska

Nie zawrócę

Już tytuł sugerował, wręcz krzyczał, że to będzie pozytywna opowieść. Z tych o silnej kobiecie idącej pod prąd, stawiającej na siebie, swój rozwój, niepoddającej się przeciwnościom losu, szukającej dróg wyjścia z każdej beznadziejnej sytuacji i znajdującej szansę w każdym pozornie wykluczającym ją wydarzeniu. Bez biadolenia, rozpamiętywania, załamywania rąk, odwracania się za siebie i rozpamiętywania przeszłości w stałym rozdrapywaniu ran.
Ale zanim główna bohaterka Laura stała się tak pewną siebie i świadomą własnej wartości, patrzącą śmiało w przyszłość kobietą, przeszła przez czyściec życia. Bolesny. W wieku pięćdziesięciu lat, porzucona przez męża Hiszpana, powróciła do Polski z dorobkiem całego życia w kilku walizkach i pojęciem o nowej rzeczywistości kraju sprzed dwunastu lat. Nie miała gdzie mieszkać, znajomi nie okazali się przyjaciółmi w biedzie, z wiekiem wykluczającym otwarte ramiona pracodawców, nieaktualnymi kwalifikacjami zawodowymi, ale za to z ogromną potrzebą bycia kochaną i zauważalną.
A wszystko dlatego, że wcześniej patrzyła na życie przez pryzmat sensu istnienia przy boku mężczyzny i pewności stałości takiego statusu. I takich podobnych historii w tej powieści jest dużo więcej. Kobiet w różnym wieku. I tych po dwudziestce, dla których świat rozpadał się po oszustwach chłopaków, i tych po trzydziestce zdradzanych przez mężów, i tych po pięćdziesiątce porzuconych dla innych, a nawet po siedemdziesiątce żałujących własnych wyborów.
Chciałoby się powiedzieć – samo życie!
Bo i częściowo przez to życie napisana jest ta książka. Autorka wplotła w historię Laury i otaczających ją kobiet, zarówno wątki autobiograficzne, jak i te usłyszane, podpatrzone i zapożyczone od przyjaciółek i znajomych. Obiecała nawet tajemniczej osobie, że napisze powieść o kobietach dla kobiet przestrzegającą przed stawianiem w życiu tylko na mężczyzn, przed całkowitym uzależnianiem się od nich. Ta przeogromna, szczera, wręcz nadmierna chęć niesienia kaganka rozpraszającego mroki nieświadomości wśród kobiet, nie przysłużyła się powieści. Szybkość toczących się wydarzeń, których kilkumiesięczna akcja rozgrywała się na jednej stronie, a wiele lat na kilku następnych, opowiadana w krótkich, rzeczowych zdaniach, sprawiała wrażenie szybkiego opowiadania w biegu, między jedną kawą a drugą, na taborecie przy kuchennym stole, a nie powieści snutej w miękkim fotelu, w atmosferze przyjacielskich, intymnych zwierzeń do późnych godzin nocnych. Odczuty przeze mnie pośpiech nie stwarzał mi możliwości do zatrzymania się, zamyślenia, zastanowienia się, empatii tak ważnej dla opowiadającej Laury o jej trudnych zmaganiach z losem. Czytałam reklamę z receptą na szczęście, w której w krótkim czasie musi znaleźć się jak najwięcej treści. W efekcie powstała książka-reklamówka, która niczym ulotka zawierająca bardzo pożyteczne rady, przypominała mądry, ostrzegający slogan na papierosowym pudełku – Palenie zabija czy Palenie powoduje raka, zupełnie nieprzeszkadzający palaczom w trwaniu w nałogu. Podobnie jest z tą powieścią i dwoma zdaniami umieszczonymi na dole tytułowej okładki:
Pewnego popołudnia po jej wyjściu pomyślałam: Marta postawiła na siebie, a ja na mężczyznę. Bezapelacyjnie to ona wygrała życie.
Niby wiem, że treść pełna jest cennych wskazówek, ale czy ja wezmę je sobie do serca?
Hasło, dobre chęci i troska o pogubione w życiu kobiety to za mało. Na zmianę świadomości potrzeba innych form niż tylko szybkie przekazanie przesłania i czasu, którego w tej historii zabrakło.

clevera.blox.pl