Strona główna / Fantastyka / Śniło ci się

Aktualności

14.02.2020

Spotkania z Marcinem Margielewskim

Zapraszamy na lutowe i marcowe spotkania z Marcinem Margielewskim, autorem książki "Zaginione arabskie księżniczki".

Wywiady

23.01.2020

Wszyscy mamy w sobie czynnik diabła.

Zapraszamy do przeczytania wywiadu z Craigem Russellem, autorem książki "Czynnik diabła"

Posłuchaj i zobacz

22.01.2020

Wstrząsająca prawda o życiu arabskich księżniczek.

Zapraszamy do obejrzenia nagrania zapowiadającego najnowszą książkę Marcina Margielewskiego "Zaginione arabskie księżniczki".

Bestsellery

TOP 20

  1. Dymy nad Birkenau Seweryna Szmaglewska
  2. Króliki z Ravensbrück Anna Ellory
  3. Oleńka. Panienka z Białego Dworu Wioletta Sawicka

Fotogaleria

więcej »

Śniło ci się

Tom Holt

Katarzyna Suś

Śniło ci się


„Śniło ci się” jest kontynuacją przygód Paula Carpentera, poznanego w książce „Przenośne drzwi”. Paul pracuje w J. W. Wells & CO. Jest to spółka, o której można powiedzieć wiele, ale na pewno nie jest to przeciętna firma. Właściwie działa ona na wielu poziomach, zarówno tych bardziej i mniej przyziemnych. W tej powieści Paul przekona się, czym tak naprawdę zajmuje się firma oraz odkryje z jakimi istotami ma do czynienia. Co prawda bohater, jako asystent stażysta, otrzyma awans i możliwość poszerzenia swoich umiejętności, jednak szybko przekona się, że nieuważne czytanie umowy bywa ryzykowne, a może okazać się wręcz zabójcze w skutkach – i to dosłownie.

Czytelnikom, którzy nie mają pojęcia, kim jest Paul i nie czytali poprzedniej części, mogą śmiało sięgnąć po ten tom. Na wstępie proponuję też drobne ćwiczenie. Wyobraźcie sobie bohatera. Takiego prawdziwego herosa, gotowego walczyć, by ocalić ten znany i nieznany świat. Teraz wyobraźcie sobie, że posiada on niesamowite dziedzictwo w postaci linii genetycznej herosów. Do tego dodajcie umiejętności magiczne po jednym z największych czarodziejów. Macie już ten obraz? Cudownie, zatem Paul jest jego całkowitym… przeciwieństwem. Choć posiada pewne umiejętności to jednak brak mu… wszystkiego. Nie jest odważny – raczej tchórzliwy, ceni wyżej robotę papierkową od wszelkich ryzykownych działań, gubi się we własnym biurze, a do tego cierpi na chronicznego pecha. Masą ciała również nie imponuje, ledwo kwalifikując się do wagi piórkowej. Innymi słowy jest kwintesencją tchórzliwości połączonej z brakiem wyczucia chwili.

Tom Holt, podobnie jak Terry Pratchett, ukazuje pewne zwyczajne rzeczy w krzywym zwierciadle. Na tym jednak podobieństwa się kończą. Nie mamy tutaj surrealistycznego świata jak w przypadku „Świata dysku”, ale zwykłą rzeczywistość, w której pod warstwą szarości czai się wszystko to, czego baliście się w dzieciństwie, a „coś” wciąż tam jest i cierpliwie czeka, by wypełznąć w zakres postrzegania. Nie obędzie się zatem bez mniej lub bardziej sympatycznych Goblinów, Krasnoludów, krwiożerczych Elfów, magii czy Banku Umarłych, który, jak możemy przeczytać, daje najkorzystniejsze oprocentowanie na rynku. Oprócz smoków, takich jak Wywreny, pojawi się masa innych „szkodników”, będzie też tajemnica przeszłości i magiczne dziedzictwo. Innymi słowy wszystko to, dzięki czemu książki fantastyczne porywają czytelnika swym czarem.

Tom Holt nie stroni od wszelkiej maści ironii i humoru. Jednocześnie pokazuje w krzywym zwierciadle minusy kapitalizmu, jak również wyolbrzymia wszelkie zaszłości, z jakimi mamy do czynienia w wielkich korporacjach osadzonych w szarej rzeczywistości.

Paul niczym filmowy „Bibliotekarz” odkrywa, że otaczająca go rzeczywistość nie jest wcale tak zwyczajna, jak dotychczas zakładał. Czytelnik wraz z nim dowiaduje się, że spalenie gotówki i potwierdzenia wpłaty do Banku Umarłych na dłuższą metę jest doskonałą inwestycją, a rowery bywają podstępnymi bestiami z piekła rodem. Autor kpi też z mitów i bohaterskich czynów. Takie zabicie smoka na przykład. Dotychczas wydawać by się mogło czytelnikowi, że to zadanie wymaga niezwykłych umiejętności, głębokiej wiedzy i sprawnego posługiwania się różnego rodzaju bronią. Nic bardziej mylnego. Paul dowiedzie, że grunt to odpowiednio użyte „tyły”, a problem rozwiąże się sam.

Tytuł książki – „Śniło ci się” – nawiązuje do motywu przewodniego powieści. Oprócz nerwicy w miejscu pracy, Paul nabawił się także koszmarów sennych. W tym miejscu pragnę nadmienić, że są to niezwykle realne sny, posiadające niekiedy niezwykle przekonujące kły i pazury.

Nie zabraknie także niesubordynowanych przedmiotów ożywionych. Jako że J. W. Wells &Co. wzorem innych firm stara się minimalizować koszty, a maksymalizować zyski, pracownicy dokonujący nadużyć lub też przedstawiciele firm konkurencyjnych nie mają co liczyć na proste rozwiązanie problemów w postaci sprawy sądowej. Takiemu marnotrawieniu firma mówi zdecydowane „NIE”. O wiele ekonomiczniej jest zmienić delikwenta na sto lat w spinacz biurowy lub też samochód służbowy niż włóczyć się po sądach i tracić czas. Wszak w ostatecznym rozrachunku osobnik działający na szkodę firmy bardziej przyda się w roli kserokopiarki niż osadzonego. Oszczędzi to także wydatków na kserokopiarkę oraz wykonane przez nią kopie. Nic zatem dziwnego, że w zaistniałej sytuacji Paul stara się wykonywać swoje obowiązki sumienne, starannie i terminowo, czyniąc wszystko, by zadowolić pracodawców. Wszak perspektywa stania się mieniem firmy zdaje się być niezwykle silną motywacją niemalże dla każdego pracownika J. W. Wells &Co.

Tom Holt stworzył niezwykle inspirującą komiczną fantasy, w której z wyczuciem parodiuje życie codzienne, mity, wydarzenia historyczne oraz sytuację gospodarczo – ekonomiczną. Zarówno miłośnicy twórczości Terry’ego Pratchetta, jak i niecodziennych bohaterów w stylu „Bibliotekarza” zapewne polubią styl Toma Holta, doskonale bawiąc się podczas odnajdywania analogii do poszczególnych miejsc, książek czy zdarzeń. Osobom nie przepadającym za komiczną fantasy, zdecydowanie odradzam „Śniło ci się”.

http://stacjakultura.pl/1,1,16395,Snilo_ci_sie_recenzja_ksiazki,artykul.html