Strona główna / Literatura polska / Dom tysiąca nocy

Aktualności

05.12.2018

ODPŁASZCZENIE wśród najlepszych komiksów roku

Komiks "Odpłaszczenie" Nicka Sousanisa znalazł się wśród najlepszych komiksów 2018 r. w zestawieniu opublikowanym przez Gazetę Wyborczą.

Wywiady

01.12.2018

"Nie mówiłam ani po polsku, ani po niemiecku, po prostu się nie odzywałam"

Zapraszamy do przeczytania wywiadu z Emilią Smechowski, autorką książki "My, superimigranci".

Posłuchaj i zobacz

04.12.2018

"Pogoda dla puchaczy. Zima"

Marcin Kozioł i Bartek Jędrzejak o książce "Pogoda dla puchaczy. Zima". Zapraszamy do obejrzenia nagrania!

Bestsellery

TOP 20

  1. Dawid Kwiatkowski. Optymistyczny kalendarz 2019 Dawid Kwiatkowski
  2. Jestem żoną terrorysty Laila Shukri
  3. TOPR. Żeby inni mogli przeżyć Beata Sabała-Zielińska

Fotogaleria

więcej »

Dom tysiąca nocy

Maja Wolny

Klaudia Słowik

Orologiaio Grande

Nie lubię opowieści o kobietach. Z reguły.
Nie lubię subtelnego mazgajenia się pod przykrywką twardego charakteru i szorstkich manier. Nie lubię użalania się nad sobą z dwuznacznymi zapewnieniami: "Ja sobie prowadzę sama!".
Nie lubię, bo nie wierzę w szczęście w samotności.

Lubię za to silnych mężczyzn. Nie, nie jakiś osiłków, ale takich wyrywających marazm z kobiety za pomocą delikatnego flirtu. Lubię niewinne gierki, prowadzące do wzrostu poczucia bezpieczeństwa i budowania muru zaufania. Lubię niespodziewane wyznania, zagadkowe gesty i ciche: "Potrzebuję Cię, kocham Cię" szeptane do ozdobionego kolczykiem z perłą ucha.

http://demi-sec.blogspot.com

Kierując się swymi upodobaniami w żadnym wypadku nie powinnam sięgać po "Dom tysiąca nocy" Mai Wolny, bo powieść ta nie może mi się absolutnie spodobać. Nie mogłabym wejść do świata dwóch charakternych, mocnych kobiet, pozbawionych powabności, w której to rzeczywistości brak jest prawdziwych mężczyzn.
Owszem, jest Brunon. Ale Bruno to jeszcze dziecko, chore, słabe, osamotnione. Jest Jerzy - niezrozumiały, odrzucony, załamany i odizolowany. Jest też Antonio - prawdziwy macho, rewolucjonista, bojownik. I wreszcie jest Fryderyk - Fryderyk Nietzsche - ale on to już tylko historia.
Rzeczywiście, jest ich tam kilku, ale żaden nie spełnia mych oczekiwań. Nie potrafi cierpliwie wytrwać, czekać. Kochać bez zająknięcia. Nie potrafi wzdychać bezgłośnie, nie skarżąc się na nic. Nie potrafi zaufać. Nie mogłabym polubić powieści, w której żaden mężczyzna nie potrafi po prostu być.

Ale przeczytałam. I polubiłam.

Malwina przybywa do włoskiego Sorrento z szarej Polski. Ma pomagać w domu schorowanej dziennikarce, byłej rewolucjonistce - Carli. Obie kobiety starają się pokazać, że nie są sobie potrzebne podczas, gdy tak naprawdę nie mogą bez siebie wzajemnie egzystować. Carla - bo coraz bardziej opuszczają ją siły. A Malwina - bo czuje, jak ucieka z niej hart ducha. Początkowo łączy je współzależność i wspólne jej ukrywanie. Później także Bruno.

Brunon - wnuk Carli - jest nie w pełni sprawnym młodym mężczyzną, w którym obie kobiety upatrują swoje wybawienie. Obie niestety wpadają w pułapkę emocji, uczuć, z której trudno jest się wydostać bez poczynienia zmian w swym życiu.

Maja Wolny wyprowadzając nas z miejscowego podwórka stworzyła w gorącym klimacie włoskiego lata w Sorrento, niezwykłą etiudę, po przeczytaniu której ciężko jest się otrząsnąć. Wydaje się jakby te niespełna dwieście stron "Domu tysiąca nocy" zawierało całą prawdę o życiu każdej kobiety - życiu trudnym, naznaczonym złymi wyborami i kłującymi w serce nieszczęściami. Dla mnie jednak ta krótka historia dwóch córek, matek, żon i zarazem kochanek była nade wszystko wskazówką, by dalej szukać sensu, nawet tam, gdzie go nie ma. By nie poddawać się, nie bać. Odważnie kroczyć przez życie i niczego sobie nie odmawiać - zwłaszcza prawdziwej miłości.

I oczywiście by cenić polską współczesną prozę. Bo jest doskonała.