Strona główna / Literatura światowa / Winnica w Toskanii

Aktualności

22.05.2020

Premiera online nowej książki Piotra Borlika

We wtorek 2 czerwca o godz. 19.30 zapraszamy na premierę online najnowszej książki Piotra Borlika "Zapłacz dla mnie".

Wywiady

26.02.2020

"Uwielbiam móc pisać w piżamie"

Zapraszamy do przeczytania wywiadu z Kelly Irvin, autorką serii "W krainie amiszów"

Posłuchaj i zobacz

10.04.2020

Krzysztof Gosztyła czyta MAŁY WIELKI TYDZIEŃ

Zapraszamy do wysłuchania fragmentu audiobooka "Mały wielki tydzień" autorstwa Darka Milewskiego w znakomitej interpretacji Krzysztofa Gosztyły.

Bestsellery

TOP 20

  1. Jest krew... Stephen King
  2. Zaginione arabskie księżniczki Marcin Margielewski
  3. Jestem nieletnią żoną Laila Shukri

Fotogaleria

więcej »

Winnica w Toskanii

Ferenc Máté

Anna Kutrzuba

Winnica w Toskanii

Choć polska edycja Winnicy w Toskanii ukazała się na rok przed polskim przekładem Wzgórz Toskanii, to książka opowiada historię od tej drugiej o kilka lat późniejszą. Wydawca nie zachował chronologii, lecz ja nieświadomie sama to zrobiłam. Pierwszą książką, którą przeczytałam, były właśnie Wzgórza Toskanii i to dzięki nim poznałam po raz pierwszy Candace i Ferenca. Urokliwi Kanadyjczycy postanowili jednak wyprowadzić się z Montepulciano i przenieść do Montalcino z nowym celem – zbudować winnicę. Pobocznym efektem tej przeprowadzki jest kolejna książka, którą czyta się wyśmienicie.

Marzyłem o własnej winnicy, krzątaninie związanej z „vendemmia”, czyli winobraniem, przerywanym w południe na obiady podawane przy długich stołach w cieniu altanki, żebym mógł potem lekko wstawiony powrócić między winorośle i z szerokim uśmiechem zbierać „grappoli”* dwa razy szybciej. Marzyłem też o tygodniach spędzanych w piwnicy w trakcie fermentacji oraz odurzającym słodkawym zapachu, wypełniającym powietrze i unoszącym się za człowiekiem prosto w gwiaździstą noc. Rozmyślałem o długich zimowych wieczorach i dębowych beczkach, wypełnionych drzemiącym dojrzewającym winem. Marzyłem wreszcie o tym, co najlepsze – o butelce stojącej na obrusie, odbijającej płomień świecy, oraz o gościach, którzy z podziwem przyglądają się gustownej etykiecie naszego własnego wina.

Ferenc Máté nie poprzestał na snuciu marzeń i po kilku latach spędzonych w pięknej, kamiennej rezydencji o nazwie La Marinaia, postanowił zacząć wszystko od nowa. Wraz z żoną ruszył krętą, obsadzoną cyprysami drogą w poszukiwaniu wymarzonego domu i niewielkiej winnicy w Toskanii. W Montalcino – najbardziej prestiżowej winnej strefie, słynącej z legendarnego brunello – udaje im się kupić położony na wzgórzu trzynastowieczny klasztor, a wraz z nim dwadzieścia cztery hektary lasu, gajów oliwnych oraz doskonałej ziemi pod uprawę winorośli. Małżonkowie stawiają wszystko na jedną kartę – postanawiają przemienić opuszczoną ruinę w dom z bajki, a na zaniedbanej ziemi stworzyć najbardziej romantyczną winnicę na świecie.

Winnica w Toskanii to opowieść o perypetiach Ferenca Máté związanych z realizowaniem jego niezwykłego marzenia. Właściwie to podręcznik na temat tego, jak zbudować dom wraz z winnicą i przeżyć. Napisany ze swadą i humorem, ukazuje czytelnikom jasne i ciemne strony życia w Toskanii. Choć powiedzmy sobie szczerze, tych ciemniejszych Máté stara się nie pokazywać prawie wcale. Bo pisarz jest zakochany w Toskanii i toskańskim winie. Z konesera trunku pragnie przemienić się w winiarza i sommeliera. Uczy się więc wszystkiego od profesjonalistów, a czytelnik mimo woli staje się kolejnym uczniem Toskańczyków. I uczy się o szczepie sangiovese, jego klonie – brunello, pododmianie – prugnolo gentile czy chianti. O tyczkach z drewna akacji, zbiornikach ze stali nierdzewnej czy o dębowych beczkach. A wreszcie o eksplodujących kadziach fermentującego wina czy o poskramianiu niepokornego traktora. Życie na wsi to nie sielanka. Trzeba mieć mocne nerwy. I duże pokłady poczucia humoru.

Anegdoty z codziennego życia mieszkańców Montalcino przeplatają się więc tu informacjami na temat prowadzenia winnicy w Toskanii. Te pierwsze bawią, a te drugie intrygują, okazuje się bowiem, że zakładanie winnicy to droga przez mękę. W większości krajów założenie winnicy to nic wielkiego, wystarczy wyjść na pole, posadzić kilka pędów winorośli i po krzyku. W Toskanii wygląda to jednak inaczej. Region jest dokładnie kontrolowany, więc zmiana pola uprawnego lub pastwiska na winnicę równa się wejściu na biurokratyczne pole minowe. Sprawdzane jest wszystko: granice strefy sadzenia, wielkość zbiorów z akra, ilość wyprodukowanego wina. Máté przybliża czytelnikom kuchnię powstawania szlachetnego trunku, z nadzieją, że po lekturze jego książki wino jeszcze bardziej będzie im smakować. A będzie na pewno, zwłaszcza nam, teraz. W zimne, jesienne, powakacyjne wieczory.


* grappoli (wł.) - kiść

http://www.dziennik-literacki.pl