Strona główna / Kryminał/Sensacja/Thriller / Porzucone ofiary

Aktualności

08.10.2020

Ogłoszono finalistów National Book Awards

Powieść "LEAVE THE WORLD BEHIND" Rumaana Alama, która ukaże się nakładem naszego wydawnictwa w przyszłym roku, została właśnie finalistką prestiżowej nagrody literackiej National Book Awards.

Wywiady

10.09.2020

W "Postscriptum” Małgorzata spotka nadawcę listu, ale nie zdradzę..."

Zapraszamy do przeczytania wywiadu z Anną Karpińską autorką książki "Postscriptum".

Posłuchaj i zobacz

05.10.2020

Lara Gessler gościem Dzień Dobry TVN

Zapraszamy do wysłuchania wywiadu z Larą Gessler, autorką książki "Orzechy i pestki. Przewodnik mistyczno-kulinarny".

Bestsellery

TOP 20

  1. Nareszcie w Dudapeszcie Aleksander Daukszewicz, Krzysztof Daukszewicz
  2. Urodziłam dziecko szejka Marcin Margielewski
  3. To nie jest mój mąż Olga Rudnicka

Fotogaleria

więcej »

Porzucone ofiary

Jeffery Deaver

Maciej Sadlik

Porzucone ofiary

“The New York Times” stwierdził kiedyś, że “Jeffery Deaver jest genialnym manipulatorem”, a mnie, po lekturze „Porzuconych Ofiar” ciężko się z tym nie zgodzić. Autor prowadzi nieustanną grę z czytelnikiem, skłania do własnych przemyśleń, namawia do typowania sprawców, cały czas zwodząc, naprowadzając na fałszywe tropy, i, mówiąc kolokwialnie – robiąc czytelnikowi mętlik w głowie. I bardzo dobrze.

Historia zaczyna się wręcz banalnie – odosobniony domek letniskowy, samotna para, zbrodnia. Wokół lasy, jeziora i gęsta noc. Książka bardzo szybko nabiera tempa i praktycznie nigdy go nie traci. Deaver zafundował nam 300 stron akcji w stanie czystym – chociaż fabuły starczyłoby na dwa razy tyle. Ta kondensacja sprawia, że książkę pochłania się jednym tchem. Mimo to, w trakcie lektury możemy odnieść wrażenie, że całość – choć sprawnie napisana i wciągająca – jest w gruncie rzeczy prościutką historyjką, a Deaver funduje nam nic więcej, niż tylko stare, odgrzewane danie. Nie chcę zdradzać zbyt wiele, powiem więc jedynie, że dopiero ostatnie parędziesiąt stron obraca akcję o sto osiemdziesiąt stopni, a autor pokazuje, jakim naprawdę jest zręcznym manipulatorem. Nie sposób nie złapać się za głowę i nie pogwizdać z uznaniem.

„Porzucone Ofiary" z czystym sercem mogę polecić wszystkim, a zwłaszcza tym, którzy nie mają już całych dni na obszerne tomiska i od książki oczekują ciekawie spędzonego czasu i mocnych wrażeń. Czysta frajda czytania, bez silenia się na wielkie refleksje i poetyckie opisy. No i to zakończenie, gdy ze zdumieniem odkrywamy, kto jest kim, i o co naprawdę chodziło w tej z pozoru banalnej historii.