Strona główna / Literatura faktu, historia / Do zobaczenia w piekle. Kresowa apokalipsa: Ukraina, Polska, Białoruś, Łotwa

Aktualności

26.10.2020

Najlepsza książka na jesień!

Z radością informujemy, że książka "Osiedle Sielanka. Nieznajoma" Małgorzaty Gutowskiej-Adamczyk zdobyła nagrodę czytelników na najlepszą książkę na jesień 2020 w głosowaniu organizowanym przez serwis Granice.pl.

Wywiady

10.09.2020

Zapraszamy do przeczytania wywiadu z Anną Karpińską autorką książki "Postscriptum"

Zapraszamy do przeczytania wywiadu z Anną Karpińską autorką książki "Postscriptum".

Posłuchaj i zobacz

26.11.2020

Czy prawdą jest, że kto usłyszy dźwięk wrzeciona kikimory, ten umrze?

Zapraszamy do obejrzenia nagrania zapowiadającego najnowszą książkę Katarzyny Puzyńskiej "Śreżoga".

Bestsellery

TOP 20

  1. Arabska wendeta Tanya Valko
  2. Nareszcie w Dudapeszcie Aleksander Daukszewicz, Krzysztof Daukszewicz
  3. Apteka pod Złotym Moździerzem. Obca Lucyna Olejniczak

Fotogaleria

więcej »

Do zobaczenia w piekle. Kresowa apokalipsa: Ukraina, Polska, Białoruś, Łotwa

Wojciech Pestka

Marek Wierzbicki

„Do zobaczenia na Kresach”. Kilka uwag o książce Wojciecha Pestki „Do zobaczenia w piekle. Kresowa apokalipsa: Ukraina, Polska, Białoruś, Łotwa.” (Prószyński i S-ka, Warszawa 2009)

Niełatwo jest oceniać polskiemu historykowi książkę o dziejach Kresów Wschodnich Rzeczypospolitej, widzianych oczami przedstawicieli różnych narodów. Po pierwsze, z tym pojęciem każdy Polak wiąże wiele osobistych emocji. Po drugie, każdy z kresowych narodów rozwinął – w większym czy mniejszym stopniu – własną historiografię, w której uzasadnia własny punkt widzenia na te kwestie, broniąc interesów swojej nacji. Jeszcze trudniej krytycznie pisać o książce, która nie jest pracą naukową, lecz dziełem literackim, nie kierującym się surowymi wymaganiami warsztatu metodologicznego historyka. Niemniej, w książce Wojciecha Pestki znajduje się coś, co skłania najpierw do jej przeczytania, a następnie do podzielenia się swoimi refleksjami.
Tematyka kresowa wciąż posiada walor świeżości, co widać również w tej pracy. Kresy Wschodnie zarówno tej pierwszej, szlacheckiej Rzeczypospolitej Obojga Narodów, jak i II Rzeczypospolitej okresu międzywojennego obfitują w niezliczone „białe plamy” czyli mało znane lub wręcz niezauważane dotąd wydarzenia bądź zjawiska, które wciąż oczekują na badacza lub pisarza, który wydobędzie je z dziejowego niebytu i ukaże szerszemu odbiorcy. Pamiętajmy, że obszar ten od wieków stanowił mozaikę kultur, narodów i religii, niejednokrotnie wymieszanych ze sobą lub ze sobą koegzystujących. Wiek XX przyniósł straszne doświadczenia totalitaryzmów: hitlerowskiego i komunistycznego, które wpisały się na stałe w osobiste, tragiczne doświadczenie większości osób zamieszkujących te tereny, niezależnie od ich narodowości lub wyznania. Natomiast, po II wojnie światowej dominacja ZSSR na tym obszarze uniemożliwiła przedstawienie prawdy o tych koszmarnych wydarzeniach. Jest to więc wciąż terra incognito zarówno dla badaczy, jak i pasjonatów przeszłości.
Praca W. Pestki ma wiele walorów, ale przede wszystkim taki, że ukazuje zwykłych mieszkańców Kresów wrzuconych w tryby historii, często „wielkiej polityki”. Co więcej, Autor nie koncentruje się wyłącznie na przeżyciach Polaków, co stanowi częstą manierę tych autorów, którzy opisując burzliwe dzieje tych obszarów, koncentrują się na opisywaniu rozmiarów – ogromnej przecież - polskiej martyrologii narodowej. W tym wypadku jest inaczej. Autor nie ogranicza swoich dociekań wyłącznie do losów polskich. Rozmawia także z Ukraińcami, Żydami, Białorusinami, Łotyszami. W ten sposób jego dociekania zyskują wymiar uniwersalny, ponieważ ich lejtmotywem staje się los jednostki w systemie totalitarnym, niezależnie od jej proweniencji narodowej lub kulturowej. W systemie, dodajmy, w którym własny punkt widzenia, wierność zasadom moralnym a czasami zwykła, ludzka przyzwoitość stają się przestępstwem surowo ściganym przez władzę. Przekonujemy się o tym czytając kolejne relacje świadków historii. Przejmujące świadectwo Alfreda Schreyera z Drohobycza przybliża czytelnikom mechanizmy Holocaustu czyli ludobójstwa na niespotykaną wcześniej skalę oraz postawy Żydów, Ukraińców, Niemców i Polaków wobec tego zjawiska. Inna z rozmówczyń, Maria Szegda, opisuje swoje doświadczenia z pobytu w sowieckich łagrach, kiedy skrajnie trudne warunki bytowania na pierwszym planie stawiały kwestię przetrwania często za cenę utraty człowieczeństwa. Z drugiej strony, widzimy wysiłek skierowany na zachowanie człowieczeństwa, widoczny chociażby w stosunku ofiar do swoich prześladowców. Uderzające, a nawet wstrząsające świadectwo przekazuje ksiądz Ludwik Rutyna, który mimo doświadczenia srogich prześladowań ze strony Sowietów, Niemców i ludności ukraińskiej stwierdza: „Nie można niczego uogólniać, mówić: wy Ukraińcy, Polacy. Nie ma takich generalnych prawd. […] Ale przecież byli też dobrzy komuniści, trafiali się nikczemni Polacy, którzy zdradzali, donosili. Niemcy, którzy pomagali innym, ratowali życie, Ukraińcy, którzy zabijali, i tacy, którzy jeszcze dzisiaj otrzymują z Polski listy z podziękowaniem za pomoc. […]”
Innym, interesującym wątkiem tej książki są losy jednostek, lokalnych społeczności i całych narodów wepchniętych między totalitaryzm niemiecki i sowiecki. Szczególnie przejmująco w tym kontekście wyglądają dzieje II wojny światowej na Kresach, które posiadały swoją, nie zawsze zauważaną, specyfikę. W tym okresie nastąpił całkowity rozpad wspólnoty obywatelskiej II RP „po szwach narodowościowych”, zaś przynależność narodowa stała się zasadniczym kryterium samoidentyfikacji jednostek. Na pierwszy plan wysunęły się wówczas – umiejętnie podsycane przez władze sowieckie i niemieckie – konflikty narodowościowe: polsko-litewski, polsko-żydowski, polsko-żydowski, polsko-ukraiński czy żydowsko-ukraiński, litewsko-żydowski. Dla Polaków szczególnie ważne znaczenie i tragiczne następstwa miał konflikt z Ukraińcami, którzy walcząc o niepodległy byt państwowy przyjęli ludobójstwo i czystki etniczne za metody osiągania celów politycznych. W tych warunkach, Polacy i Żydzi stali się najważniejszymi ofiarami rywalizacji narodowościowej na tych terenach. Rozmowy ze świadkami historii umożliwiają czytelnikom zobaczenie tych wymiarów wojny, jakie trudno dostrzec w szkolnych podręcznikach i opartych na materiałach archiwalnych naukowych monografiach. Jednym z nich są relacje międzyludzkie, narodowościowe na Kresach. Bardzo często, odmiennie niż w centralnej Polsce, najważniejszymi wrogami Polaków stawali się Sowieci, Litwini, Ukraińcy. Niemcy, paradoksalnie odgrywali tam rolę taktycznych sojuszników lub przeciwników mniejszej rangi. Z kolei Ukraińcy dokonywali rozpaczliwych ruchów, aby wybić się na niepodległość, niestety często nie licząc się z dobrem i życiem przedstawicieli innych narodów. Jest charakterystyczne, że każdy ze świadków historii dostrzega wyłącznie cierpienie własnej społeczności lub narodu. Łączniczka dowódcy Ukraińskiej Powstańczej Armii, Daria Husiak wyraża wprawdzie żal, iż stosunki polsko-ukraińskie potoczyły się tak źle, ale nie zauważa problemu ludobójstwa Polaków i Żydów, które stosowali żołnierze UPA. To pokazuje skalę izolacji pomiędzy narodami Kresów w czasie II wojny światowej, jak również swego rodzaju „znieczulenie sumienia”, powstałe na skutek „totalitarnego ukąszenia”.
I wreszcie trzeci z wątków, przyciągających uwagę czytelnika. Jest nim los obywateli II RP w Związku Sowieckim. Niektórzy z nich potajemnie uciekali z „Ojczyzny światowego proletariatu”, aby dostać się do ukochanej Polski. Po wejściu na jej terytorium całowali ojczystą ziemię. Wszyscy zaś doświadczyli wielorakich skutków agresji sowieckiej na Polskę, 17 września 1939 r., kiedy 52% terytorium przedwojennego państwa polskiego znalazło się w granicach ZSSR. Z dnia na dzień stali się zubożałymi obywatelami ZSSR, przedstawicielami zatomizowanego społeczeństwa sowieckiego, osamotnionymi wobec potężnej machiny państwa totalitarnego. Z lektury tych świadectw wynika wyraźnie, że przyjmowali różne postawy wobec nowej rzeczywistości. Jedni podejmowali beznadziejną walkę, inni wyjeżdżali do Polski lub innych państw. Najciekawszy był los tych, którzy pozostali na miejscu. Przez następne lata ich postawy oscylowały pomiędzy oporem (ale przeważnie tylko biernym, utajonym) oraz dominującą tendencją do przystosowania do życia w Związku Sowieckim. Była to naturalna konsekwencja pragnienia zdobycia wykształcenia, zawodowej samorealizacji, konieczności zdobycia środków utrzymania, chęci założenia rodziny. Waldemar Pożarski z Rygi symbolizuje tę właśnie postawę, człowieka zaangażowanego w ówczesny system, ale próbującego urządzić się na swój własny sposób. Niekoniecznie akceptowany przez władzę. Autor książki znalazł też innych, którzy na własną rękę walczyli o realizację osobistych aspiracji lub ideałów: Irenę Sandecką z Krzemieńca, potajemnie uczącą dzieci języka polskiego i religii czy Stanisława Winiarza z Drohobycza, inicjatora odzyskania (13 grudnia 1989 r.), a następnie wyremontowania kościoła św. Bartłomieja. Do tej grupy zaliczyć należy także Łotysza, wybitnego poetę, więźnia sowieckich łagrów, Knuta Skujenieksa.
Książka Wojciecha Pestki ukazuje także inne prawdy o charakterze ponadczasowym, np. relacje pomiędzy prawdą historyczną a polityką, a zwłaszcza wpływ tej ostatniej na wypaczanie sensu przeszłych wydarzeń. W jego książce napotykamy również liczne przykłady wzajemnego oddziaływania przeszłości i teraźniejszości, a szczególnie wpływ historii na życie społeczeństw państw postsowieckich. Historia do dzisiaj stanowi istotny aspekt ich współczesnego bytu, wszędzie napotykamy jej pozostałości: ślady ważnych wydarzeń, ich żywą pamięć w świadomości ludzi, w kulturze współczesnej. Czytelnik z łatwością dojdzie do wniosku, że Ukraina, Białoruś, Łotwa, Rosja, ale również i Polska, to kraje „historyczne”, w których odniesienia do przeszłości są na tyle silne, iż kształtują świadomość społeczeństw.
Lektura książki „Do zobaczenia w piekle” skłania do postawienia pytania o wiarygodność prezentowanych wspomnień. Sam Autor ma zresztą podobne wątpliwości, jest (i słusznie) sceptyczny wobec wielu informacji, tym bardziej, że w większości przypadków nie jest w stanie zweryfikować ustnych przekazów. W przypadku książki o charakterze literackim (a niniejsza praca to przecież zbiór reportaży historycznych, napisanych w formie dzieła literackiego) nie ma to jednak tak dużego znaczenia, jak w pracach naukowych. Autor próbuje uzupełniać te świadectwa, dodając szereg informacji o charakterze faktograficznym, czym ułatwia czytelnikowi poruszanie się w tak niełatwej materii, jaką są relacje osób różnej narodowości, ukazujące skomplikowane stosunki etniczne, polityczne i społeczne na wielonarodowościowym obszarze Kresów w tak burzliwej epoce.
Książka W. Pestki to dzieło warte przeczytania, wielowymiarowe, ciekawe, wstrząsające. Przedstawia mieszkańców Kresów jako ofiary historii XX wieku. Ich życie zostało bowiem przez tę historię napiętnowane, wypaczone, w najlepszym wypadku zmienione. Z tego względu nie mogą oni wydostać się poza krąg odniesień do przeszłości, która rządzi ich życiem, są jej zakładnikami. Przy okazji jednak czytelnicy otrzymują niepowtarzalną okazję spojrzenia na dzieje XX wieku przez pryzmat losów jednostek, tzw. zwykłych ludzi. Okazuje się, że można spojrzeć „przez kroplę” i zobaczyć całe jezioro.

Dwumiesięcznik Środowisk Twórczych "LUBLIN Kultura i Społeczeństwo"
nr 2, marzec -kwiecień 2009