Strona główna / Literatura faktu, historia / Do zobaczenia w piekle. Kresowa apokalipsa: Ukraina, Polska, Białoruś, Łotwa

Aktualności

26.10.2020

Najlepsza książka na jesień!

Z radością informujemy, że książka "Osiedle Sielanka. Nieznajoma" Małgorzaty Gutowskiej-Adamczyk zdobyła nagrodę czytelników na najlepszą książkę na jesień 2020 w głosowaniu organizowanym przez serwis Granice.pl.

Wywiady

10.09.2020

Zapraszamy do przeczytania wywiadu z Anną Karpińską autorką książki "Postscriptum"

Zapraszamy do przeczytania wywiadu z Anną Karpińską autorką książki "Postscriptum".

Posłuchaj i zobacz

26.11.2020

Czy prawdą jest, że kto usłyszy dźwięk wrzeciona kikimory, ten umrze?

Zapraszamy do obejrzenia nagrania zapowiadającego najnowszą książkę Katarzyny Puzyńskiej "Śreżoga".

Bestsellery

TOP 20

  1. Arabska wendeta Tanya Valko
  2. Nareszcie w Dudapeszcie Aleksander Daukszewicz, Krzysztof Daukszewicz
  3. Apteka pod Złotym Moździerzem. Obca Lucyna Olejniczak

Fotogaleria

więcej »

Do zobaczenia w piekle. Kresowa apokalipsa: Ukraina, Polska, Białoruś, Łotwa

Wojciech Pestka

Bożena Gorska

PEJZAŻ Z WĘDROWCEM

Tytuł prawie dantejski – Do zobaczenia w piekle – a narratora-autora oprowadzają po swoim piekle rozmówcy-przewodnicy. Ale książka Wojciecha Pestki jest czymś więcej niż zbiorem reportaży na temat Kresowej apokalipsy. To także plon długiej, w istocie samotnej, romantycznej wędrówki. Podjętej na połowie czasu, po przekroczeniu smugi cienia. Nie z przypadku jak u Dantego, ale z wyboru, z poczucia powinności spłacenia rodzinnego długu, a także z potrzeby serca – najważniejszej, bardzo osobistej. Wędrówki w czasie i przestrzeni, ale może przede wszystkim... w głąb siebie.
Jednak miąższ tych opowieści stanowią realia: dramatyczne dzieje kilkorga mieszkańców polskich – a potem byłych polskich – Kresów, splecione z historią miejsc, w których wypadło im żyć. Przez całą książkę przewija się pytanie o rolę wyboru i przypadku w ludzkim życiu – a może o udział w nim wolnej woli człowieka i działania Opatrzności. Takie refleksje nawiedzają bohaterów, a także samego Autora.
Bohaterami książki są Polacy, Białorusini, Łotysz, Ukraińcy, Żydzi. Wśród nich znaleźli się ci sławni – jak Bruno Schulz i Stanisław Vincenz, a także osoby znane tym, którzy w sposób szczególny interesują się Drohobyczem, Krzemieńcem czy dzisiejszą Łotwą – jak Alfred Schreyer, Irena Sandecka i Knuts Skujenieks, ale również postaci wydobyte z mroku przez Autora, dotychczas znane jedynie swoim najbliższym. Wojciech Pestka nie „ustawia” bohaterów wedle jakiejkolwiek hierarchii. W takim doborze i uporządkowaniu materiału uwidacznia się wielki walor książki: uważne, pełne pietyzmu słuchanie drugiego człowieka. I powstrzymywanie się od ocen – nawet w przypadku tak drastycznym jak Darii Husiak. Bo przecież to nie jest szkolna czytanka. Inteligentnemu czytelnikowi trzeba pozostawić możliwość własnej oceny. Bo każde ludzkie życie zasługuje na uwagę. Tak bogate w wydarzenia, tak naznaczone cierpieniem. Nawet – to zmarnowane.
Pojedyncze opowieści o losach składają się na opowieść o Losie. Co łączy bohaterów tej książki? Wydaje się, że tą wspólną cechą jest dzielność wobec losu, heroizm na co dzień. Doświadczani granicznymi przeżyciami, w sytuacjach przerastających wyobraźnię przeciętnego człowieka zachowują godność, wiarę i nadzieję. Dotyczy to również tych, z poglądami których absolutnie się nie zgadzamy, a ich czyny nas przerażają. Czy kresowianie tę dzielność mieli w charakterze? Czy można by ją uznać za cechę „gatunkową” pochodzących „stamtąd, skąd wszyscy”? Bo przecież niektórzy bohaterowie książki swój „pobyt w piekle” wybrali, decydując się na pozostanie albo nawet powracając – jak ksiądz Ludwik Rutyna po czterdziestu sześciu latach spędzonych w Polsce. Książka Wojciecha Pestki prowokuje czytelnika do stawiania ważnych pytań także sobie.
Opowieści tworzące Do zobaczenia w piekle są tekstem wielogatunkowym, na całość składają się reportaże, wywiady, eseje. Książka została bardzo precyzyjnie skomponowana. Autor podzielił ją na sześć dużych rozdziałów, które nazwał księgami. Każda zawiera relację z kolejnej podróży. Każdą poprzedza motto – z Biblii, z Dantego, Eliota, Borgesa. Nazwy ksiąg prowadzą wyobraźnię czytelnika. Pierwsza to Księga piasku – a więc tego, co czas rozwiewa; druga – Księga przeznaczenia – losu, przed którym nikt się nie ostoi; trzecia – Księga świadectw – tego, co po nas pozostaje, śladu człowieka w historii; czwarta – Księga liczb – jakże często w dzisiejszym świecie sprowadzonych do statystyk; piąta – Księga osobna – najboleśniejsza, ale przecież potrzebna dla równowagi, rodzaj kontrapunktu. Bo Księga osobna, której bohaterką jest Daria Husiak, łączniczka Romana Szuchewycza, mrozi krew w żyłach. Zwłaszcza że Autor nie formułuje ocen. Wreszcie szósta – Księga wiatru – jakby klamrą spina początek i koniec. Wiatr wszystko rozwieje...
Każda księga opatrzona jest ponadto podtytułem-komentarzem, a dłuższe teksty – śródtytułami. To i wyjaśnia, i ułatwia czytanie. Dziś przyzwyczajeni jesteśmy do takiej percepcji tekstów. „Postmodernistycznych”, mozaikowych, fragmentarycznych z założenia. Ta mozaikowość narracji niejako w naturalny sposób została podyktowana przez sam temat – wszak zainteresowania Autora koncentrują się na obszarach wielokulturowych. Nie jest to już ta sama mityczna przestrzeń kresowa, którą podsuwa nam wyobraźnia, ale przestrzeń zdegradowana – urągające pięknu i człowiekowi betonowe bloki na miejscu dawnych drewnianych domów. Wszędzie. Powracają w wielu miejscach książki, jak natrętny leitmotiv. Brutalnie udowadniają, że tamten świat zginął bezpowrotnie. Inny znak czasu to upadek albo pauperyzacja wielkich kresowych rodów – jak w rozdziale o praprawnuczce księżnej Czetwertyńskiej. Czy jednak jest zarazem, czy musi być, degradacją człowieka? Warto by się zastanowić. Mojemu sercu najbliższy jest piękny rozdział poświęcony Irenie Sandeckiej z Krzemieńca.
Książka Wojciecha Pestki porusza emocje czytelnika. To ważna umiejętność – niejako narzucić sposób odbioru. Za pomocą nieemocjonalnej relacji przekonać do ukrytych emocji autorskich. Dyskretny komentarz autorski, pozbawiony bezpośrednich ocen, zawiera refleksje ogólne. Bo przecież już w samym doborze i uporządkowaniu materiału czytelnik odnajdzie przejrzyste kryteria wartości piszącego.
Książkę ilustrują fotografie – czarno-białe, o dużej sile ekspresji. Czyjego są autorstwa? Informacji brak, więc pewnie samego pisarza.
Książka Wojciecha Pestki jest nie tylko dobrze napisana i ciekawa, ale – co w miarę upływu lat staje się dla mnie najważniejszym kryterium – potrzebna. Adresowana do czytelnika dzisiejszego, ujmująca różne tematy z trzech punktów widzenia: historycznego, aktualnego i uniwersalnego. Otwiera ją doskonałe mocne wejście – Drohobycz, półtora miasta. Rzeczywiście, tak to miasto nazywano. I zaraz – oglądanie starych pocztówek, unaoczniających temat. W ogóle – dobre wejścia i mocne puenty są zaletą poszczególnych rozdziałów. Wiadomo, że ręka mistrza nawet z suchych danych z rocznika statystycznego wyczaruje tekst fascynujący. Wojciech Pestka ukazuje mistrzostwo już w samym doborze faktów, w ich zestawieniu, w dokonywanych cięciach i „przeskokach” w czasie i przestrzeni. Doskonałą tego ilustracją może być fragment dotyczący profesora Rudolfa Stefana Weigla – dolne akapity na stronie 66 i górny na 67. Doprawdy pikantne.
Gdyby szukać tradycji i powinowactw literackich, to na przykład rozdział Księga liczb przywodzi na myśl Inny świat i Medaliony. Tyle że relacje – świadectwa – bohaterek-narratorek zostały tu tylko z lekka poddane „obróbce” autorskiej, pozostawiono w nich charakterystyczną surowość wypowiedzi, a skróty myślowe mają walor syntezy. W Innym świecie mamy literacką kreację, aczkolwiek opartą na faktach – tu przemawiają fakty „nieogładzone”. A co do Medalionów – w tym chropawym kontekście wydają się wręcz... przerafinowane formalnie. Inny świat to dzieło wielkie, do Medalionów jakoś nigdy nie miałam nabożeństwa – od ich pozbawionego emocji „stoicyzmu” (w czasach, kiedy powstały, było to nowatorską maestrią stylu) zbyt blisko do „estetyzmu”. Książka Wojciecha Pestki być może nie pretenduje do miana literatury kreacyjnej, ale sytuuje się wyraziście w literaturze faktu. A to przemawia do dzisiejszego czytelnika, szczególnie do tego, dla którego jedynie prawda jest ciekawa.

Wojciech Pestka, Do zobaczenia w piekle. Kresowa apokalipsa: Ukraina, Polska, Białoruś, Łotwa, Warszawa 2009, Prószyński i S-ka

"Twórczość" nr 9 / 2009