Strona główna / Literatura światowa / Bez mojej zgody

Aktualności

14.02.2020

Spotkania z Marcinem Margielewskim

Zapraszamy na lutowe i marcowe spotkania z Marcinem Margielewskim, autorem książki "Zaginione arabskie księżniczki".

Wywiady

23.01.2020

Wszyscy mamy w sobie czynnik diabła.

Zapraszamy do przeczytania wywiadu z Craigem Russellem, autorem książki "Czynnik diabła"

Posłuchaj i zobacz

22.01.2020

Wstrząsająca prawda o życiu arabskich księżniczek.

Zapraszamy do obejrzenia nagrania zapowiadającego najnowszą książkę Marcina Margielewskiego "Zaginione arabskie księżniczki".

Bestsellery

TOP 20

  1. Dymy nad Birkenau Seweryna Szmaglewska
  2. Króliki z Ravensbrück Anna Ellory
  3. Oleńka. Panienka z Białego Dworu Wioletta Sawicka

Fotogaleria

więcej »

Bez mojej zgody

Jodi Picoult

Anna Kutrzuba

Bez mojej zgody

Anna Fitzgerald, bohaterka „Bez mojej zgody” Jodi Picoult ma dopiero trzynaście lat. I choć jest zdrowa, ma już za sobą kilkadziesiąt operacji i zabiegów medycznych. Jest dawcą allogenicznym – spokrewnionym i idealnie zgodnym – dla swojej starszej o trzy lata siostry Kate, chorej na ostrą białaczkę promielocytową. Jednak nie jest dawcą z wyboru. Jest dawcą urodzonym na zamówienie. Magazynem części zamiennych dla umierającej siostry.

Anna, a właściwie Andromeda, to trzecie dziecko w rodzinie Fitzgeraldów. I choć bardzo wyczekiwane, zupełnie niewymarzone. Dziewczynka, najmłodsza z trojga dzieci Sary i Briana, jako jedyna urodziła się w wyniku zapłodnienia in-vitro. Zrodziła ze starannie wyselekcjonowanego zarodka. Tylko pełna zgodność tkanek Anny z tkankami Kate mogła bowiem zapewnić chorej na białaczkę dziewczynce jakąkolwiek szansę na przeżycie. Tylko przy pełnej zgodności młodsza córka Fitzgeraldów mogłaby oddawać starszej krew i szpik kostny. Anna, przez całe życie postrzegana wyłącznie przez pryzmat siostry i tego, co dla niej robi, zdaje się akceptować swoją życiową rolę. Do czasu, kiedy matka informuje ją, że, aby uratować Kate, musi oddać jej nerkę. Anna nie zgadza się z arbitralną decyzją Sary. Chce móc sama decydować o sobie. Wreszcie dziewczynka dojrzewa do podjęcia decyzji, która wedle wszystkich znaków na niebie i ziemi, będzie dla ukochanej siostry wyrokiem śmierci, lecz dla niej samej – kluczem do wolności.

Radość i beztroska tchnące z filmowej okładki „Bez mojej zgody” zupełnie nie przystają do ekstremalnie trudnej tematyki książki. Ta wydana w 2004 roku powieść, jest zdecydowanie najmocniejszą, ale i najlepszą powieścią, jaka wyszła spod pióra tej amerykańskiej autorki. Jodi Picoult stawia w niej swoich czytelników przed takim dylematem, o którym na pewno nie śniło się żadnym etykom i filozofom. Pyta bowiem, czy można poświęcać życie jednego ze swoich dzieci, aby ratować drugie? Treść tego krótkiego pytania jest tak surrealistyczna, że aż nie do ogarnięcia. A jednak z takim dylematem każdego dnia zmierzają się bohaterowie powieści Jodi Picoult. Żyją z śmiercią przy kuchennym stole. Od nawrotu do nawrotu. Bezustannie walcząc z wciąż powracającą chorobą. Zwłaszcza Sara, dla której sensem życia jest wyrwanie Kate z objęć białaczki. Zarzuca swoją praktykę adwokacką, aby o każdej porze dnia i nocy zajmować się chorym dzieckiem. Zdaje się nie zwracać najmniejszej uwagi na Jesse’a i Annę. Nie wie, co czują. Nie wie, jakie mają problemy. Swoją niezgodę na śmierć Kate przekuwa w aktywne działanie: w bieganinę od lekarza do lekarza, w studiowanie nowinek na rynku medycznym czy w poznawanie nowych sposobów na walkę z rakiem. Tymczasem Brian, z zawodu strażak, kryje się w swojej remizie. Choć ma wieloletnią praktykę w walce z ogniem, nie umie ugasić pożaru, który trawi jego własny dom. Mężczyzna dostrzega dramat Anny i rozumie kierujące nią motywy, jednak nie umie przeciwstawić się Sarze i powiedzieć jej wprost, że córka w swoich żądaniach ma rację.

Anna czuje się osamotniona, niezauważana, niekochana. Choć Kate jest jej siostrą i zarazem najbliższą przyjaciółką, skrycie zastanawia się, jakby wyglądało życie bez niej. Czy wtedy Anna miałaby „normalny” dom? Szczęśliwych rodziców? Niedzielne wyjazdy za miasto? Być może. W rzeczywistości jednak dorasta, czując, jakby wbrew temu, co pokazuje lustro, jakby jej nigdy nie było. Istnieje tylko jako dodatek do Kate. To właśnie dlatego kieruje swoje kroki do adwokata, Campbella Alexandra:

„Nie chcę skarżyć Boga, tylko moich rodziców – wyjaśniam. – Chcę wytoczyć im proces o odzyskanie prawa do decydowania o własnym ciele”. Bez względu na konsekwencje. Chce wreszcie poczuć się człowiekiem, a nie być traktowana jak całodobowa stacja krwiodawstwa.

Jodi Picoult opowiada swoją historię za pośrednictwem wielu bohaterów. Dzięki temu pozwala czytelnikowi poznać nie tylko perspektywę Anny, ale również uczucia, obawy, motywy postępowania Briana, Campbella czy Sary. Każda z postaci ma zupełnie inne spojrzenie na zaistniałą sytuację. Każda też w zupełnie różny sposób sobie z nią radzi. Pisarka nie sprzyja żadnemu z bohaterów. Żadnemu z nich nie przyznaje racji. Nie ocenia, nie wydaje sądów. Opowiada za to o wielu odcieniach miłości, której siłę nadwątlają niezwykle trudne pytania o prawo do wyboru i prawo do wolności.

„Bez mojej zgody” to wstrząsająca historia zamknięta w doskonałej powieści. Zdecydowanie warta polecenia. Również w swojej filmowej wersji. 21 sierpnia na ekrany polskich kin weszła jej ekranizacja w reżyserii Nicka Cassavetesa, w której w rolach głównych zagrali Cameron Diaz i Alec Baldwin. Jak zawsze, bezbłędnie.

www.dziennik-literacki.pl