Strona główna / Literatura światowa / Aniołowie dnia powszedniego

Aktualności

13.07.2018

Wakacyjne cenowe orzeźwienie!

Tylko teraz wybrane tytuły Prószyński i S-ka już od 6,90 zł! Sprawdź ofertę i kupuj taniej!

Wywiady

28.06.2018

"Mam tę przypadłość, że uparcie wierzę w miłość"

Z Wiolettą Sawicką autorką książki "Czas próby" rozmawia Stanisław Bubin z magazynu "Lady's Club". Zapraszamy do przeczytania wywiadu.

Posłuchaj i zobacz

03.07.2018

"Maść na maść"

W „Stajni pod tęczą” wszystko po staremu. Tylko Lukrecja została przeniesiona do boksu obok Niunia, kiedy stało się jasne, że została jego arabską księżniczką na dobre i na złe.

Bestsellery

TOP 20

  1. Outsider Stephen King
  2. Policjanci. Ulica Katarzyna Puzyńska
  3. Arabski syn Tanya Valko

Fotogaleria

więcej »

Aniołowie dnia powszedniego

Michal Viewegh

Olga Tarasiuk

Aniołowie dnia powszedniego

Już w czasach mrocznego średniowiecza wierzono, że każdy z nas ma swojego anioła. Ba, mało tego – jak podkreślał wybitny mediewista Jacques Le Goff – ziemia w okresie wieków ciemnych była straszliwie przeludniona, liczbę mieszkańców należałoby pomnożyć przez trzy – każdy bowiem człowiek posiadał jednego anioła i jednego diabła. Ni mniej, ni więcej. 

Z tego też pomysłu skorzystał niechybnie Michal Viewegh – bezdyskusyjnie najpopularniejszy obecnie czeski pisarz, którego książki pochłaniane są nie tylko przez jego rodaków, ale i przez sąsiadów zza granicy. Pochłaniane i pożerane, długo wyczekiwane, przyjmowane z otwartymi szeroko ramionami i z niemniej szerokim uśmiechem, określanym często jako: „od ucha do ucha”. 

Otóż Viewegh swe rodzinne miasto zaopatrzył… w anielską drużynę, która to za zadanie miała czuwać nad czeskim narodem. Nie są to bynajmniej papierowe postacie, znane wam z poświeconych obrazków – anielscy posłańcy Viewegha potrafią, gdy zachodzi taka potrzeba, rzucić mięsem, nie unikają różnorakich używek, są uświadomieni w kwestii ludzkich uciech. Czeski literat strącił ich z niebieskiego piedestału, nakazał miłować ludzi i nieść im pomoc, spełniać bez zastrzeżeń prośby zawarte w modlitwie „Aniele Boży, Stróżu mój…”. Mało tego – naszkicowani przez niego aniołowie podobni są złotym rybkom, spełniającym życzenia. Życzenia, o zgrozo, niekoniecznie poświęcone! 

Anielski zastęp został niebieskim gronem pedagogicznych, uczącym ludzi języka, służącego do mówienia o Bogu. Wszak trudno jest mówić o poważnych sprawach bez wystarczającego słownictwa. Czescy aniołowie pomagają ludziom, w sobie tylko wiadomy sposób, pogodzić się z własnym losem. „Nie musimy wierzyć w Boga, ale nie wolno nam tracić nadziei”. 

Powieść Viewegha – z pozoru maleńka literacka igraszka, dość przyjemna, w czytaniu, zdawałoby się, problemów nie przysparzająca, podszyta jest filozofią. Na tych niewielu stronach Viewegh poruszył tematy owej pogranicznej sfery sacrum i profanum. Pomiędzy kolejne rozdziały autor, niczym najsprytniejszy krawiec, poutykał pytania, na które nie udzielił jednak odpowiedzi. Szczwany lis – liczył pewnie na to, że odpowiedzi udzielą mu czytelnicy. Zatem do dzieła!