Strona główna / Literatura polska / Pegaz zdębiał

Aktualności

24.09.2021

Spotkanie online Pauliną Młynarską

W piątek 24 września o godz. 20:00 zapraszamy na wirtualne spotkanie z Pauliną Młynarską, autorką książki "Moja lewa joga".

Wywiady

25.08.2021

"Tajemnica Wzgórza Trzech Dębów". Wywiad z Piotrem Borlikiem

Zapraszamy do przeczytania wyjątkowego wywiadu z Piotrem Borlikiem. Z autorem książki "Tajemnica Wzgórza Trzech Dębów" rozmawiał Marcin Waincetel z Lubimyczytac.pl.

Posłuchaj i zobacz

18.09.2021

Rozmowa z Anną Karpińską

Zapraszamy do wysłuchania podcastu z Anną Karpińską, autorką książki "Kiedy nadejdziesz".

Bestsellery

TOP 20

  1. Billy Summers Stephen King
  2. Martwiec Katarzyna Puzyńska
  3. Red, White & Royal Blue Casey McQuiston

Pegaz zdębiał

Stanisław Barańczak

Olga Tarasiuk

Pegaz zdębiał

Nigdy bym nie pomyślała, że gry i gierki językowe, jakie uprawiałam, będąc pacholęciem jeszcze, zupełnie bezwiednie zresztą, mają swoją nazwę i swoje stałe, nienaruszalne miejsce na arenie polskiego języka. W pamięci utkwiły mi długie godziny, jakie poświęcałam na poszukiwania wyrazów, które czytane zarówno od przodu, jak i od tyłu, brzmią jednakowo. Gdy poszczególne członki ciała zaczęły mi się wydłużać, ściślej rosnąć, gdy liczba lat moich osiągnęła pewien pułap, przekraczając ich naście, porzuciłam moje niewinne zabawy, przyklejając im etykietkę infantylnych i szczeniackich.

Tymczasem nic w przyrodzie nie ginie. Po latach odnalazłam stek tych bzdur, za jakie to je miałam w wieku cielęcym, bzdur, o dziwo, podanych niby na pańskiej uczcie! Przez samego Barańczaka, który drwi sobie najwyraźniej z naszej mowy ojczystej, wszak Polacy nie gęsi, bawi się, bawi niczym mały chłopiec w piaskownicy humanistycznej. Z zapamiętaniem prowadzi swe rytuały gier pół-słownych, nadając im prześmiewcze nazwy. „Pegaz zdębiał” to pozycja naszpikowana obleśnikami, alfabetonami, poliględźbami, idomatołami i bezecenzjami. Pośród tego słownego buszu odnalazłam i moje wyrazy z lat dziecinnych, noszące jakże mądrą i uczoną nazwę palindromów. Istne słowne czary-mary, oryginalne zabiegi szarlatana, polegające na przemeblowaniu liter w imieniu czy nazwisku, aby w efekcie tych niecnych sztuczek powstało nowe imię bądź nazwisko.

Barańczak z zapamiętaniem rozbija językowe skamieliny, czyni dziwaczne, mentalne flip-flopy, podtrzymując tezę, że „w głębi duszy jestem świntuchami, libertynizmy i inne libida szwendają nam się po naszych perwersyjnych mózgownicach”. Stąd też magiczne wybiegi, dzięki którym powstają dziwne stwory literowo-zdaniowe.

O drżyj Janie z Czarnolasu, twa zmyślna fraszka o tytule „Raki”, która czytana na wspak, znaczenie daje odmienne, niż ta czytana od przodu, niczym jest przy cudacznych, słownych grach Barańczaka. Czy ktoś ma poczucie humoru, czy też go nawet krzty nie posiada, niechaj zapozna się z ową pozycją. W imieniu przeciwników złych książek mówię – ten numer z pewnością przejdzie. Nonsensu i radości nigdy za mało.