Strona główna / Autorzy / Izabela Sowa

Aktualności

06.08.2020

Najlepsza książka miesiąca Lipiec 2020!

Z radością informujemy, że książka "Chciałbym nigdy cię nie poznać" została uznana przez czytelników serwisu hultajliteracki.pl za najlepszą książkę miesiąca Lipiec 2020 a Wiktor Krajewski za Autora Miesiąca oraz Wydawnictwo Prószyński za Wydawcę miesiąca.

Wywiady

20.07.2020

Astrologiczne bliźniaczki – od pełni zrozumienia do nienawiści...

Zapraszamy do przeczytania wywiadu z Agatą Kołakowską, autorką książki "Uśpione pragnienia".

Posłuchaj i zobacz

20.07.2020

Rozmowa z Wiktorem Krajewskim

Zapraszamy do wysłuchania wywiadu z Wiktorem Krajewskim autorem książki "Chciałbym nigdy cię nie poznać"
Niezwykle intymna książka o relacji z babcią. Wiktor Krajewski pokazuje emocje i porusza!

Bestsellery

TOP 20

  1. Perska kobiecość Laila Shukri
  2. Postscriptum Anna Karpińska
  3. Tajemnice hoteli Dubaju Marcin Margielewski

Fotogaleria

więcej »
Izabela Sowa

Żyje z pisaniny (artykuły, kojące bajki dla spragnionych złudzeń, tłumaczenia, wróżby w chińskich ciasteczkach...). Przez pewien czas zabawiała studentów opowieściami o magicznej mocy psychologii społecznej i pracowała nad doktoratem o reklamie społecznej. Zaczęła pisać, bo chciała zatrzymać przemijający świat, a zdjęcia wychodziły jej kiepskie. Nie lubi się chwalić, nie zależy jej na sławie. W dzieciństwie marzyła o magicznym proszku, który czyni niewidzialnym. Typowa sowa: większość dnia najchętniej przespałaby ukryta w krakowskich bibliotekach, lecz niestety nie ma na to czasu. Późnym wieczorem siada przed komputerem i zaczyna tworzyć. 

A tak pisze o sobie:

"Si wi"

Urodziłam się w Stalowej Woli, tu skończyłam podstawówkę i trzy lata szkoły gastronomicznej. Tu odbyłam praktyki w zakładach mięsnych, a potem podjęłam pierwszą i jedyną jak dotąd pracę w przedszkolu przyzakładowym. W Stalowej Woli urodziłam starszą córkę i młodszą też. Tu znalazłam męża i pięć lat później go pochowałam, obok naszych dziadków, rodziców, wujków i ciotek. A kiedy przyjdzie moja pora i ja spocznę właśnie tu, w Stalowej Woli" - oznajmiła starsza kucharka, Aniela B., nakładając mi na talerz dużą chochlę papki z grochu polnego. Pomyślałam wtedy, że nigdy, przenigdy nie chcę żyć jak ona, Aniela B., uwięziona w ciasnej klatce miasta rowerów. "Będę sławna i bogata" - postanowiłam, gmerając aluminiową łyżką w grochowym puree.

Od tej pory skupiłam się na szeroko zakrojonych przygotowaniach do międzynarodowej kariery. Lekcje baletu, tańca, fortepianu i skrzypiec, warsztaty plastyczne, teatralne (w grupie starszaków) i językowe, trening judo i karate (żeby kiedyś zaoszczędzić na ochroniarzu). Udział w olimiadach wojewódzkich i kołach naukowych, w niezliczonych konkursach muzycznych, plastycznych i pisarskich. Wszędzie nagrody! Najwyższe trofea, jak "Złoty Ząb" zdobyty za opowiadanie fantastyczne o bolącej ósemce lub "Akrylowy Polok" otrzymany za udaną próbę przybliżenia lokalnej publiczności malarstwa drzyzganego. A potem koło sławy potoczyło się samo. Własny zespół muzyczny, gorąco przyjęty przez fanów, trasa koncertowa i udane występy, także podczas Owsiakowej Letniej Zadymy. Monodramy chętnie wystawiane nie tylko w domach kultury, scenariusz filmu animowanego (w produkcji), nowele anarchistyczne i wreszcie pogodna owocowa seria. Tak, jestem kobietą spełnioną. Spełnioną i szczęśliwą. Każdego dnia budzę się z radosną myślą, że czeka mnie słodki znój tworzenia. Wskakuję pod chłodny prysznic, wypijam aromatyczną robustę, wyłącznie z ekspresu, wypalam kubańskie cygaro, wkładam purpurowy szlafrok z indyjskiego adamaszku i kaszmirowy śliwkowy szalik, a potem przy kieliszku czerwonego wina (z małą kroplą szaleństwa) zaczynam solowy koncert na czarnej klawiaturze mojego najnowszego laptopa. 

Tak mogłoby wyglądać moje życie. Rzecz w tym, że nie ma i nie powinno mieć znaczenia, co robiła w dzieciństwie pewna nieśmiała sowa. Nieważne, czy lubiła klocki lego czy kostkę rubika, czy miała psy, koty a może jeże. Ile uwag nałapała na lekcji z rytmiki i pochwał za wypracowanie z ruskiego. W kim podkochiwała się na dużej przerwie i komu robiła sztubackie kawały. Nieważne także, co sowa zjada w piątki, ile wynosi jej próba wątrobowa i czym maluje swoje podkrążone oczy. A kariera? Nie da się jej zaplanować. Podobnie jak życia. Dlatego, zamiast planować cokolwiek, sowa po prostu sobie żyje. Naprawdę.

Izabela Sowa



Książki tego autora:

Cierpkość wiśni

Izabela Sowa

Herbatniki z jagodami

Izabela Sowa

Smak świeżych malin

Izabela Sowa

Zielone jabłuszko

Izabela Sowa