Strona główna / / Wywiady / "Nie zabijaj tej miłości" Anny Karpińskiej

Nowości

300 uczonych prywatnie i na wesoło. Tom 1

Andrzej K. Wróblewski
Cena detaliczna: 49,90 zł

Perska nienawiść

Laila Shukri
Cena detaliczna: 35,00 zł

Chcę wierzyć w waszą niewinność

Magda Louis
Cena detaliczna: 36,00 zł

Zapowiedzi

Dallas'63 (audiobook CD)

Stephen King
Cena detaliczna: 49,90 zł

Bona. Zmierzch Jagiellonów

Magdalena Niedźwiedzka
Cena detaliczna: 44,90 zł

Złe towarzystwo

Robyn Harding
Cena detaliczna: 38,00 zł

Bestsellery

TOP 20

  1. Outsider Stephen King
  2. Policjanci. Ulica Katarzyna Puzyńska
  3. Arabski syn Tanya Valko

Fotogaleria

więcej »
15.05.2018

"Nie zabijaj tej miłości" Anny Karpińskiej

Jej książki są niezwykle popularne, a ona sama bardzo kocha Gdańsk. W jej najnowszej powieści "Nie zabijaj tej miłości" pojawia się sporo gdańskich wątków. Anna Karpińska opowiada o książce, swoim sentymencie do morza i Trójmiasta.


Przemysław Gulda: Kiedy warto „nie zabijać tej miłości”, a kiedy zabijanie będzie uzasadnione?

Anna Karpińska: Proszę mi wierzyć, że pisząc książkę „Nie zabijaj tej miłości”, nie zamierzałam nikomu dawać rad. Opowiedziałam o uczuciu, które połączyło Annę – będącą w niezbyt udanym związku z Tomaszem – i wyjeżdżającego na afgańską misję Marka, męża Barbary, z którą jego relacje pozostawiały dużo do życzenia. Abstrahując od rodzinnych układów, para odnalazła miłość. Postawiłam pytanie, czy zakochani powinni poddać się uczuciu, czy też nie pozwolić mu się rozwinąć. Nie wątpię, że każdy czytelnik wyrobi sobie zdanie na ten temat. Tytuł w moim zamierzeniu ma podwójne znaczenie. Miłosne, czyli „daj się kochać” i bezwzględnie życiowe „nie daj się zabić na misji”.

Kiedy związek jest po prostu trapiony problemami, z którymi warto walczyć, a od którego momentu staje się toksyczny? Czy tę granicę można zauważyć?

Miłość Anny i Marka jest na pierwszym miejscu, a ich problemy z małżonkami jedynie mogły przyczynić się do odejścia bohaterów z tych związków, ale nie były zapalnikiem. Tym stała się miłość, która zaskoczyła ich na pewnym etapie życia.

Jak powstawała pani najnowsza książka „Nie zabijaj tej miłości”? Jest w niej sporo akcentów medycznych i wojskowych. Jak się pani przygotowywała do tego, żeby zabrzmiały w książce przekonująco.

Research. Czytałam wiele książek o Afganistanie i rozmawiałam z kobietami, których mężowie przeżyli „zmianę”, czyli co najmniej pół roku na misji. Dziennikarskie doświadczenie podpowiedziało, że najwięcej można dowiedzieć się od ludzi, którzy zetknęli się z problemem.

W książce pojawia się też mocny akcent gdański. Skąd ten pomysł? Czy ma pani sentyment do tego miasta?

Jeszcze jaki! Po pierwsze uwielbiam morze, po drugie Trójmiasto. Bywam tam tak często, jak tylko to możliwe. Gdybym nie mieszkała w Toruniu, z radością osiedliłabym się w tych pięknych stronach. Akcenty gdańskie pojawiły się w kilku moich innych książkach – w „Pozwól się uwieść”, „Rozważnej czy romantycznej”, „Przysłudze” i „Przekonaj mnie, że to ty”. Lokując moich bohaterów na Wybrzeżu, mam poczucie, jak gdybym sama odwiedzała Trójmiasto. To nieprawda, że „już nie ma dzikich plaż, na których zbierałam bursztyny.” Są i zachwycają jak zawsze. W związku z poprzednią pracą często bywałam w Trójmieście zawodowo, poznałam mnóstwo ludzi i wspominam ich serdecznie. A poza tym macie lotnisko, z którego zdarzało mi się wylatywać w świat. A bardzo to lubię!

Źródło: http://trojmiasto.wyborcza.pl/trojmiasto/7,35611,23346489,anny-karpinskiej-spacer-po-trojmiescie.html

wersja do druku